Tauron z nową ceną wygląda dużo lepiej

Kamil Zatoński
opublikowano: 2010-06-24 00:00

Przy 57 gr za akcję energetyczna spółka błyszczy na tle branży

Przed dwoma tygodniami, gdy rozpoczynały się zapisy na walory Tauronu w transzy inwestorów indywidualnych, porównanie to nie wypadało korzystnie. Przy cenie 0,70 zł za akcję katowicka firma była wyceniana z premią (czyli wyżej), biorąc pod uwagę wskaźnik cena do zysków prognozowanych na lata 2010-12. Miała też najniższe prognozowane stopy dywidendy w ciągu najbliższych trzech lat. Już wtedy "PB" pisał, że bez dyskonta raczej się nie obejdzie, bo inwestorzy instytucjonalni właśnie we wskaźnikach mogą znaleźć doskonały argument do zbijania ceny w rozmowach z resortem skarbu. Rzeczywiście: ostateczna cena sprzedaży jest niższa od maksymalnej, ale że będzie to aż 19 proc. mniej — tego nie spodziewał się nikt. Dla inwestorów to jednak dobra wiadomość, bo zwiększa szanse na udany debiut i wysoką stopę zwrotu.

Obliczony przy uwzględnieniu ceny 57 groszy wskaźnik cena do zysku prognozowanego przez brokerów na 2010 r. (średnio są to 772 mln zł) wynosi 10,6. Przeciętna dla dziewięciu porównywalnych firm (krajowych — Enei i PGE i zagranicznych) jest 4 proc. wyższa. Mediana — minimalnie niższa. Dyskonto do średniej na kolejne dwa lata jeszcze rośnie — do 17 proc. w 2011 r. i 37 proc. w 2012 r. Gdyby wycenić akcje Tauronu metodą porównawczą, biorąc pod uwagę tylko wskaźnik C/Z, papiery warte byłyby 73 grosze (28 proc. więcej niż cena sprzedaży), przy czym tę wycenę w znacznym stopniu zawyża wysoka prognoza zysku na 2012 r.

Porównanie drugiego popularnego wskaźnika — EV/EBITDA (to relacja wartości rynkowej firmy powiększonej o dług netto do zysku operacyjnego powiększonego o amortyzację) — już przy cenie 70 groszy dawało Tauronowi wyraźną przewagę nad rywalami, ale tylko europejskimi. Z polskich spółek tańsza była Enea (PGE droższe). Niskie wskaźniki EV/EBITDA dla Tauronu i Enei są jednak rezultatem niskiego zadłużenia obu firm. Przeciętna relacja długu netto do EBITDA dla europejskich firm energetycznych to 2,7. W Tauronie wskaźnik ten wynosi zaledwie 0,44. Będzie on z czasem rósł (podobnie jak wskaźnik EV/EBITDA), bo firmę czeka duży program inwestycyjny, który wymagać będzie skokowego wzrostu zadłużenia (kredyty, obligacje).

Inwestycje nie powinny natomiast storpedować planów wypłaty dywidend w kolejnych latach. W ciągu najbliższych trzech lat ma to być około 30 proc. skonsolidowanego zysku netto. Później ma być jeszcze lepiej, bo na konta akcjonariuszy ma trafiać nawet połowa zarobku grupy. W latach 2010- -12 prognozowana stopa dywidendy (a więc relacja dywidendy do ceny akcji, równej 0,57 zł) sięga 9,5, 10,9 i 13,1 proc. To bardzo dużo — trzy razy więcej, niż mają wypłacać Enea i PGE, oraz dwa razy więcej, niż wynosi średnia dla europejskich spółek energetycznych. Przy cenie równej 0,70 zł sytuacja była odwrotna — Tauron zapowiadał się na najmniej hojnego reprezentanta sektora.