Techniczne sygnały wywołały panikę na GPW

Piotr Kuczyński
29-01-2004, 00:00

Miłego złego początki a koniec żałosny... Tak można podsumować wczorajsza sesję w Stanach Zjednoczonych. Przez czas dłuższy wyniki spółek wywoływały lekki wzrosty indeksów. Nie były duże, ale po danych makro w ogóle nie powinno ich być. Oczywiście to, że znacznie spadła sprzedaż nowych domów nikogo nie wzruszyło. Na tym rynku trwa taka hossa, że pierwsze gorsze dane nikogo nie przestraszą. Jednak to, że grudniowe zamówienia na dobra trwałego użytku pozostały bez zmian, a bez samochodów nawet spadły, powinno inwestorów martwić. Jak to, w sezonie zakupów, w grudniu, kiedy trwa hossa na rynku nieruchomości, a domy trzeba wyposażać spadają zamówienia? Coś nie tak z tym ożywieniem gospodarki.

Gdyby tak inwestorzy rozumowali to nie baliby się tego, co powiedział Fed. Na pozór w komunikacie nie było nic nowego. Była tylko jedna zmiana. Zamiast powiedzieć, że „przez czas dłuższy” nie zmieni stóp Fed oświadczył, że „będzie cierpliwie czekał” z podniesieniem stóp. Mała zmiana, a skutki olbrzymie. Duży skok rentowności obligacji i znaczne wzmocnienie dolara oraz duża zniżka na giełdzie. Jestem prawie pewien, że to był tylko pretekst, bo Fed bardzo długo jeszcze stóp nie zmieni. Poza tym jestem przekonany, że niedługo członkowie Fed zaczną wszystko odkręcać i mówić, że nie chodziło im o zmianę nastawienia. Ale swoje te wypowiedzi zrobiły. Uruchomiły podaż i doprowadziły do powstanie sygnałów sprzedaży. Dramatu z tego nie będzie, ale o biciu rekordów na czas dłuższy trzeba zapomnieć. Dzisiaj rynki dostaną jedynie raporty kwartalne spółek i tygodniowe dane z rynku pracy. Ostatnio te dane przestały już działać, ale dzisiaj jest dosyć specjalny dzień. Jutro będzie jeszcze więcej danych makro, a przede wszystkim dowiemy się o ile wzrósł PKB w USA. Nadzieje są duże, więc w normalnych warunkach niedźwiedzie miałyby mało do powiedzenia, ale skoro Wall Street zaczęła się bać podwyżki stóp to doskonałe dane przestraszą inwestorów, więc dzisiaj można oczekiwać co najwyżej małego odbicia.

U nas wczoraj „niezależni” ekonomiści nabrali wody w usta, a w prasie odnośnie planu Hausnera były tylko komentarze redakcyjne. Lekko negatywne, ale tak lekko, że jeśli „niezależni” dostosują się do tego tonu, to nic się nie wydarzy. Wszyscy będą czekali na decyzje Sejmu. Wydaje się, że na najbliższe dni plan Hausnera nie będzie miał dla rynków znaczenia, ale panuje niepewność, a wtedy dominuje postawa „jeśli masz wątpliwości to sprzedawaj”. Już początek sesji był wręcz paniczną wyprzedażą. Najwyraźniej sprzedawali technicy po przełamaniu linii trendu i wsparcia, bo innego powodu do takiej paniki nie było – rynki obligacji i walutowy zachowywały się bardzo spokojnie. Wygląda to tak jakby dystrybucja się skończyła i teraz zaczęła się faza spychania rynku. A arbitrażyści mają jeszcze dużo amunicji i w każdej chwili mogą zrobić krwawą jatkę. Wczoraj dali tylko mała próbkę swoich możliwości. Sytuacja zrobiła się bardzo groźna.

Warto zauważyć, że już we wtorek podczas sesji nagle zgasła euforia na „ścigaczach” takich jak Elektrim, Stalexport czy Rafako. Nie twierdzę, że to już koniec wzrostów, bo możliwe jest szukanie innych okazji, ale spoza WIG-20 już będzie o nie bardzo trudno. To, że nawet na mniejszych spółkach wzrosty się kończą jest niewątpliwie poważnym ostrzeżeniem. Zakończyliśmy sesję dużym spadkiem i linia trendu krótkoterminowego na WIG-20 została ostatecznie przełamana. Pękło również wsparcie na poziomie 1650 pkt. i zostało otwarte okno bessy. W ten sposób rynek dostał sygnał sprzedaży, który potwierdziły oscylatory CCI i TRIN. Nie oznacza to, że indeksy muszą ciągle zniżkować. Inne rynki od dłuższego czasu zachowywały się dużo lepiej niż nasz, więc może się też stać tak, że tam nastąpi korekta, a u nas będzie trwała stabilizacja. Jednak o ataku na 1.700 pkt. musimy na dłuższy czas (przynajmniej do sezonu wyników) zapomnieć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Techniczne sygnały wywołały panikę na GPW