Technologie piszą przyszłość finansów

Partnerem publikacji jest Mastercard
opublikowano: 2023-06-15 00:15
zaktualizowano: 2023-06-14 15:34

Przedstawiciele sektora finansowego o sztucznej inteligencji, żywotności trendów i warunkach adopcji nowych technologii podczas debaty na EKF.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

AI, NFT, Web3, DeFi, metaversum czy blockchain — pod każdym z tych buzzwordów kryje się technologia albo zjawisko zmieniające obecne strategie biznesowe firm. Niektóre z tych zmian zakorzeniają się na stałe, niektóre mijają, okazując się chwilową modą. Dlaczego jedne zjawiska w czasie rzeczywistym zmieniają biznes, a inne szybko spadają ze „szczytu przesadzonych oczekiwań” w „dolinę rozczarowań” krzywej Gartnera i nigdy jej już nie opuszczają? Jak przewidzieć, które trendy się zakorzenią, a które przeminą niezauważenie? Odpowiedź na te pytania w trakcie debaty „AI, ChatGPT, Dall-E, Metaverse — o buzzwordowym abecadle, nauce czytania nowych trendów i pisania przyszłości finansów”, która odbyła podczas Europejskiego Kongresu Finansowego 2023 w Sopocie, próbowali znaleźć: Przemysław Furlepa, wiceprezes zarządu BNP Paribas Bank Polska; Adam Marciniak, prezes zarządu Velo Banku; Magdalena Proga-Stępień, członkini zarządu Santander Bank Polska; Cezary Stypułkowski, prezes zarządu mBanku, oraz Marta Życińska, dyrektorka generalna polskiego oddziału Mastercard Europe. Debatę prowadził Arkadiusz Szulczyński, ekspert z dziedziny analizy trendów technologicznych i konsumenckich oraz ich wpływu na strategie rozwoju firm.

Uczestnicy debaty o sposobach czytania nowych trendów i ich wpływiena przyszłość sektora finansowego zgodzili się co do tego, że najpierw należy zdefiniować pojęcie trendu. Później pozostaje już tylko stała nauka i przystosowywanie się do nowości technologicznych i oczekiwań klientów.

Szukanie definicji

Według Marty Życińskiej należy zacząć od ustalenia pojęć.

— Powinniśmy zastanowić się nad definicją trendu. Trendy bowiem żyją dużo dłużej, niż się nimi interesujemy. Czasem trendy, które można by uznać za przebrzmiałe, odżywają, gdy pojawi się sprzyjająca okoliczność. Przykładem są wideorozmowy, które w pandemii wróciły do łask, wręcz stały się podstawowym narzędziem komunikacji, i to nie tylko dla biznesu. Powinniśmy zatem znaleźć odpowiedź, kiedy trend staje się klasycznym business as usual — mówiła dyrektorka Mastercard Europe.

O ważności definicji świadczy to, że do jej określenia zaprzęgnięto sztuczną inteligencję.

— ChatGPT zapytany o to, jaka jest żywotność trendu, odpowiedział, że przede wszystkim znaczenie ma popyt rynkowy i jego wielkość. Czy jest ekonomiczny sens technologii? Jak bardzo jest ona zaawansowana, na ile wygodna, skuteczna i bezproblemowa dla użytkownika? Czy otoczenie regulacyjne jest sprzyjające, jak wygląda konkurencja? No i na końcu, czy jest na nią rynek? Czy klient ją polubi, czy będzie chciał z niej korzystać — mówił Adam Marciniak.

Prezes Velo Banku zwrócił też uwagę, że rynek zmaga się z nadmiarem trendów, które bardzo często są próbą wyszukania na siłę pewnego zastosowania biznesowego. Jako przykład przytoczył blockchain. Choć od lat jest on wskazywany jako technologia przełomowa, to jego adopcja do masowego użytku praktycznie nie miała miejsca. Podobnie było i jest z metaversum. W kryzysowej sytuacji okazało się, że wystarcza znana od lat wideokomunikacja, która zaspokaja potrzeby, a awatary metaversum nie dają dodatkowej wartości, ale będą rozwijane choćby ze względu na nakłady, które już poniesiono na ich opracowanie. Sprawdziła się stara prawda, że dobre jest wrogiem lepszego.

Przy wdrażaniu technologii i kreowaniu trendów kluczowe staje się zatem, czy klient właśnie tego chce, czy rozwiąże to jego problemy i czy będzie chciał za to zapłacić.

— Kiedyś świat był prosty — excelowy. Jak się opłacało i zgadzało, to się produkowało i sprzedawało, gdy klienci chcieli kupować. Jak przestawali, to się rezygnowało. W ostatnich latach dodaliśmy do tego prostego Excela podejście nastawione na zaspokojenie autentycznej potrzeby klienta, jego doświadczeń. Powinniśmy również dodać sposób wdrożenia, bo możemy tym trend rozłożyć lub wspomóc — zaznaczył Przemysław Furlepa.

Technologie rodzą się także w ciszy

Jednym ze zjawisk powszechnie występujących w ostatnich dekadach jest również rozmijanie się twórców technologii z oczekiwaniami odbiorców. Nowości zapowiadane jako rozwiązania, jakich jeszcze świat nie widział, często się jednak nie przyjmują, bo klienci mają inne zdanie niż ich twórcy.

— Obserwujemy jednak mnóstwo innowacji, które rodzą się w ciszy. Bez rozgłosu znajdują tysiące, setki tysięcy, a później miliony zastosowań. Dziwnym trafem okazują się przełomowymi rozwiązaniami i są najbardziej skuteczne — mówił Przemysław Furlepa.

— Powinniśmy odróżniać trendy od konkretnych technologii — dodała Magdalena Proga-Stępień.

Jej zdaniem definicja trendu jest znacznie szersza. Ważnym czynnikiem decydującym o powodzeniu jakiegoś rozwiązania jest skalowalność i to czy jego adaptacja będzie odpowiednio szybka. Często przeszkodą jest np. brak infrastruktury, który ogranicza zasięg technologii. Jednak gdy techniczne problemy zostają rozwiązane, wówczas technologia wchodzi w fazę szerokiej używalności.

— Poszukiwanie jest rzeczą naturalną, a kluczowy jest moment przełożenia pewnego pomysłu na coś, co rzeczywiście przemawia do wyobraźni i ułatwia ludziom życie. Jestem przekonany, że AI i możliwość szerokiego korzystania z algorytmów przyniesie rewolucję. Będzie ona takim przełomem w sposobie myślenia o tworzeniu nowych rozwiązań, jaki w sposobach produkcji przyniosła rewolucja przemysłowa — uzupełnił Cezary Stypułkowski.

Eksperyment z przyszłościami

Żyjemy w czasach, w których generujemy większą ilość nowinek technologicznych, niż jesteśmy w stanie wprowadzić do użytku. Co zatem determinuje sukces spółek technologicznych na giełdzie? Zdaniem znawców rynku kapitałowego to obietnica przyszłych zysków. Ważna jest nie tylko obecna kondycja danej spółki technologicznej i jej model biznesowy, ale również to, czy jest ona w stanie zbudować wiarygodną z perspektywy inwestorów opowieść, jakie będzie generowała zyski w przyszłości. Co natomiast ma znaczenie dla przyjęcia się trendu technologicznego?

Arkadiusz Szulczyński wskazał, że jednym ze sposobów pracy z trendami, który zyskuje bardzo na popularności, jest future thinking rozpatrujący wiele wariantów przyszłości, które mogą być bardzo różne.

U podstaw tej metodyki leży założenie, że obecnych tendencji i zjawisk technologicznych nie da się sparametryzować w sposób pozwalający oceniać ich szanse na sukces. Przyczyną jest brak danych historycznych, które byłyby podstawą do tworzenia takich prognoz. Future thinking wychodzi założenia, że nie pozostaje nam nic innego, jak eksperymentować z trendami i zjawiskami, licząc na to, że któryś z przećwiczonych przez nas scenariuszy w jakimś stopniu się spełni. Dzięki temu będziemy chociaż trochę lepiej niż konkurencja przystosowani do tego, co się wydarzy. Dlatego nowe rozwiązania, na przykład kolejne wersje ChatGPT, będziemy testować w praktyce w różnych branżach.

— Dopiero praktyka nam powie, która ścieżka z tych futures będzie się materializować — dodaje Magdalena Proga-Stępień.

— Nie mamy wyjścia, musimy eksperymentować. Jednak pojawia się pytanie o koszt takiego eksperymentowania. Kiedy nie wiemy, czy coś będzie sukcesem, czy nie, pociąga to za sobą za duży koszt w związku z technologią, z niezbędnymi urządzeniami czy procesami, które trzeba zbudować. Stajemy więc przed problemem, jak eksperymentować w sytuacji, gdy niektóre innowacje, jak chociażby ChatGPT, szybciej się adoptują, a inne nie — zauważa Marta Życińska.

W niektórych przypadkach barierą bywają koszty, w innych nastawienie klientów.

— Do tego eksperymentowania dodałbym element, o którym wspomniała na początku Marta Życińska. To cierpliwość. Gdybyśmy nie byli cierpliwi i po pierwszej lub drugiej próbie wdrożenia płatności zbliżeniowych się poddali, to w tej chwili nie byłoby powszechnego trendu na rynku. Trzeba powiedzieć wprost — kluczowa jest cierpliwość w podejmowaniu prób doprowadzenia technologii do stanu, w którym staje się ona wartością dla klienta i dzięki temu upowszechnia się na dużą skalę — dodał Przemysław Furlepa.

Pionierzy i kompetencje

Istotnym czynnikiem adaptacji technologii jest pierwszy ruch, jaki wykona firma, którą można nazwać pionierską. Przykładem są płatności zbliżeniowe, które zyskały na popularności, kiedy jeden z banków wydał 5 mln kart to umożliwiających.

— Teraz rzeczywiście większość płatności to transakcje zbliżeniowe. Polska była w tym obszarze pionierem, którego Mastercard często pokazywał jako przykład modelowego wdrożenia najnowszych technologii. Blik idealnie się tutaj wkomponował jeszcze w część e-commerce’ową. W 2012 r. było około 3 miliardów transakcji elektronicznych, a teraz mówimy o 13 miliardach. Technologia musi rozwiązywać potrzeby społeczne, wtedy klient z niej korzysta. Tak samo się dzieje z procesami sprzedaży w bankowości. Bank, który w łatwy sposób dostarcza swoim klientom produkty spełniające ich oczekiwania, wygrywa — mówił Adam Marciniak.

Do rozpoznania potrzeb klientów i zrozumienia, co w technologii stanowi dla nich wartość, niezbędne są kompetencje.

— Powinniśmy zadbać o miękkie kompetencje, o to, żeby nasze dzieci w szkołach mogły wybrać przedmioty artystyczne, zajęcia, które będą mocno rozwijały emocje — zwróciła uwagę Marta Życińska.

— Umiejętność nauki, przystosowania będą kluczowe, żebyśmy mogli adoptować nowe technologie, ale też dostosowywać się do społeczeństwa. W ciągu ostatnich 10 lat średnie bezrobocie na rynkach rozwiniętych spadło o połowę, mimo całej automatyzacji i cyfryzacji. Możemy więc wnioskować, że to umiejętność nauki i rozszerzania swoich kompetencji będzie naprawdę decydować o rozwoju technologii i ich użytkowników — podsumował Adam Marciniak.