Telefony państwowe

Magdalena Wierzchowska
16-02-2006, 00:00

Wstrzymanie sprzedaży i nacjonalizacja — oto pomysły resortu skarbu. Część z nich to na razie czysta teoria.

Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) szacuje, że decyzje dotyczące aktywów telekomunikacyjnych, na które ma pośredni lub bezpośredni wpływ, powinno podjąć najpóźniej w połowie tego roku. Do czasu wypracowania ostatecznej koncepcji resort skarbu nakazał wstrzymanie decyzji o sprzedaży spółek z tej branży.

— Dopóki nie mamy jasno określonej strategii, nie można pospiesznie podejmować działań zmieniających strukturę właścicielską w spółkach, bo mogą się one okazać nieodwracalne — mówi Piotr Rozwadowski, wiceminister skarbu.

Na pierwszy ogień poszła Telefonia Dialog — trzy tygodnie temu resort skarbu zwrócił się do KGHM, 100-procentowego właściciela Dialogu, z prośbą o wstrzymanie procesu sprzedaży operatora. Kolejny będzie pewnie Exatel, należący w 100 proc. do Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE) i dysponujący 16 tys. km sieci światłowodowej. Zarząd operatora i jego właściciel chcą wprowadzić spółkę na giełdę jeszcze w tym roku. Resort skarbu ma inny pomysł.

— Chcemy doprowadzić do nacjonalizacji tej spółki, dając PSE w zamian aktywa elektroenergetyczne, na przykład spółki dystrybucji energii. Będę się starał przekonać prezesa Stanisława Dobrzańskiego, by zahamował proces upublicznienia Exatela — mówi Piotr Rozwadowski.

Spółka może być podstawą budowy operatora sieci specjalnych i ratowniczych. Częściowo w tym celu może być wykorzystana infrastruktura Telekomunikacji Kolejowej, położona przy torach PKP. To jeden z głównych scenariuszy dotyczących przyszłości operatorów telekomunikacyjnych. Dwa pozostałe to konsolidacja aktywów telekomunikacyjnych w jednym operatorze abonenckim lub operatorze zapewniającym konkurencyjny w stosunku do Telekomunikacji Polskiej dostęp do internetu.

— Na razie są to pomysły. Żadnego z nich nie traktujemy priorytetowo — mówi Piotr Rozwadowski.

Państwowy TP Emitel

MSP myśli też o nacjonalizacji TP Emitel, należącego do Telekomunikacji Polskiej (TP) właściciela nadajników radiowo-telewizyjnych.

— Chcielibyśmy przejąć te aktywa, ale na razie nie jest to realny pomysł — twierdzi Piotr Rozwadowski.

Resort skarbu analizował niedawno możliwość wymiany akcji TP Emitel za 3,87 proc. akcji TP, które są wciąż w gestii MSP.

— Ta koncepcja jest niestety nieaktualna. Akcje TP stanowią rezerwę reprywatyzacyjną i jeżeli zdecydujemy się na ich sprzedaż, to musimy środki odprowadzić na fundusz reprywatyzacyjny — mówi Piotr Rozwadowski.

Na razie TP Emitel znalazł się na liście spółek o istotnym znaczeniu, wobec których skarb państwa ma prawo złotego weta i do których może wprowadzić swoich obserwatorów. Emitel jest jedynym podmiotem na tej liście, w którym skarb państwa nie ma ani jednej akcji.

Z naszych informacji wynika, że France Telecom, właściciel TP, na razie nie jest zainteresowany sprzedażą TP Emitel, choć można się spodziewać, że docelowo będzie chciał się pozbyć tych aktywów, jako niezwiązanych bezpośrednio z podstawową działalnością Telekomunikacji Polskiej.

Plus dla Polaków

MSP ma też pomysł na utrzymanie polskiego kapitału w Polkomtelu. Na razie KGHM Polska Miedź, PSE, PKN Orlen i Węglokoks mają 60,78 proc. akcji operatora Plus GSM i Samych Swoich i chcą dokupić część wystawionych na sprzedaż akcji duńskiego TDC. Transakcja ma posłużyć zwiększeniu wartości posiadanego przez te firmy pakietu, który w przyszłości sprzedadzą.

— Chcemy, by w firmie działającej na polskim rynku i zarejestrowanej w Polsce był polski kapitał. Dlatego pojawiła się koncepcja, by te aktywa odkupił polski inwestor finansowy. Choć ten pomysł znajduje się na razie w sferze teoretycznych rozważań — mówi Piotr Rozwadowski.

To bardzo hipotetyczna opcja, bo na razie nie jest nawet przesądzone, czy polskim akcjonariuszom w ogóle uda się dokupić udziały w Polkomtelu, pozwalające im na uzyskanie 75 proc. udziałów w operatorze. TDC musi podjąć decyzję o przyjęciu oferty najpóźniej na początku marca. Sytuację utrudniają trwające właśnie zmiany w zarządach i radach nadzorczych tych spółek.

— Trzeba mieć świadomość, że osoby wychodzące z zarządów mogą zrobić nam jakiegoś psikusa i na przykład opóźnić prace. To ryzyko, którego nie mogę bagatelizować — mówi Piotr Rozwadowski.

— Kapitał nie ma ojczyzny i nie ma znaczenia, skąd pochodzi, bo każdy prywatny właściciel dąży do jego pomnożenia. Sam pomysł konsolidowania spółek telekomunikacyjnych nie jest głupi, pod warunkiem że celem jest zwiększenie wartości aktywów przed ich sprzedażą. Nie chciałbym, by ta sprawa skończyła się jak historia Telewizji Familijnej, gdzie skarb państwa wydał pieniądze, by stworzyć podmiot, który szybko zbankrutował — komentuje Grzegorz Szymański, dyrektor departamentu zarządzania aktywami BPH TFI.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Telefony państwowe