Nawet jeśli planowane akwizycje nie zakończą się w tym roku, spółka powinna go zakończyć blisko swoich prognoz finansowych.
Poznański Tell, specjalizujący się w sprzedaży telefonów i usług dla sieci komórkowej Orange, od czasu oferty publicznej nie zdołał jeszcze sfinalizować żadnej akwizycji. Ponad pół roku temu giełdowa spółka zebrała na ten cel z rynku publicznego 15,5 mln zł.
— Okazuje się, że nie jest to takie proste. Cały czas rozmawiamy, ale rynek się zmienia, zmieniają się też wyceny spółek — mówi Rafał Stempniewicz, prezes firmy.
Podtrzymuje jednak deklaracje, że grupa chce na koniec tego roku mieć sieć składającą się z 250 sklepów. Teraz ma nieco ponad 150.
Akwizycje niezbędne
Prezes twierdzi, że takiego wzrostu nie uda się osiągnąć przez rozwój organiczny. W tym roku spółka sama otworzyła ledwie trzy sklepy.
— To symboliczna liczba w relacji do naszych planów. Po prostu rynek jest już nasycony. Tam, gdzie są dobre lokalizacje, sklepy już istnieją. Rozwijać się można tylko przez akwizycje — uważa prezes.
Nie chce jednak podawać horyzontu czasowego, w jakim należy oczekiwać przejęć. Ale nawet jeśli do akwizycji nie dojdzie w tym roku, jest optymistą w zakresie wyników finansowych.
— Pierwszy kwartał wypadł całkiem dobrze — zapewnia Rafał Stępniewicz.
Wyniki rosną
Tell zarobił na czysto 1,27 mln zł, dwa razy więcej niż przed rokiem. Na cały 2006 r. spółka zaplanowała prawie 5,5 mln zł zysku, o 63 proc. więcej niż w roku poprzednim. Czy prognoza jest realna?
— Brak akwizycji w tym roku będzie miał niewielki wpływ na nasze wyniki. To wynika ze struktury rozliczania się z nowymi sklepami i systemem prowizji. Zakładaliśmy, że efekty finansowe przejęć będą widoczne dopiero po kilku miesiącach od transakcji — twierdzi Rafał Stempniewicz.
Tell zamierza ustosunkować się do prognozy we wrześniu, kiedy będą znane wyniki pierwszego półrocza.