Zdaniem Eduardo Tolosy, wiceprezesa Novia Salcedo Fundación, fundacji działającej na rzecz ograniczenia bezrobocia, EFQM jest najlepszym modelem zarządzania jakością w Europie.
„Puls Biznesu”: Czy w Polsce potrzebny jest EFQM?
Eduardo Tolosa: Z pewnością w Polsce żyje wiele osób, które chciałyby nauczyć się korzystać z pewnych ułatwień, funkcjonujących już w UE. A EFQM jest modelem identyfikującym najlepsze praktyki w całej Europie. Rozpowszechnianie i przekazywanie tych praktyk innym prowadzi do budowania Europy ludzi z różnych krajów, ale ze wspólnym interesem i ze wspólnym ogniwem, którym jest EFQM. To zarazem wspólny język. W Europie mamy wiele różnych narodowych języków, ale dzięki EFQM możemy rozwijać się używając wspólnego — biznesowego.
Mówimy teraz o biznesowym języku — a język sektora publicznego?
— Jest taki sam — model EFQM może doskonale sprawdzać się w sektorze publicznym.
Ale przecież są różnice w implementacji EFQM w firmach i w organizacjach publicznych.
— Zasady pozostają takie same, ale inna jest droga ich implementacji. Nie tylko między prywatnym i publicznym sektorem, ale między różnymi organizacjami czy branżami. EFQM to nie stemplowanie, które prowadzi za każdym razem do takiego samego rezultatu.
Sektor publiczny jest oczywiście dość specyficzny i sporo różni się od prywatnego. Przede wszystkim administracja publiczna jest monopolistyczna. Jeśli jesteś monopolistą — rządzisz. Nie ogranicza cię ryzyko konkurencji. Prywatny sektor jest skierowany na rynku, ma konkurencję. Firma bankrutuje, gdy okaże się niewystarczająco wrażliwa na potrzeby rynku — tego rodzaju zagrożenie jest niezłym bodźcem dla prywatnego sektora do wdrożenia modelu EFQM.
Inaczej sektor publiczny. Nie jest organizacją przynoszącą dochody, a jeśli nawet zaniedba wykonywanie swoich zadań, będzie nadal działać. Więc bodźcem w sektorze publicznym powinna być chęć lepszego działania, mimo że nie ma tutaj takich samych sił rynkowych jak w prywatnym. A więc dlaczego ktoś w publicznym sektorze powinien próbować lepiej działać? Odpowiem przykładem: pochodzę z północnego regionu Kraju Basków, gdzie żyje około 2 mln ludzi. Od 1993 r. używamy europejskiego modelu doskonałości — wówczas jako asesor byłem zaangażowany w promocję Baskijskiej Fundacji Jakości wśród lokalnych baskijskich władz. Były to czasy, gdy koszt publicznego zdrowia wymykał się coraz bardziej spod rządowej kontroli. Wtedy rząd doszedł do wniosku, że model EFQM może wpłynąć na efektywniejsze zarządzanie Baskijską Służbą Zdrowia (BSZ). Podjęto decyzję o implementacji EFQM w BSZ.
Pomogło?
— Tak. Obecnie BSZ jest o wiele lepsza i wydajniejsza. 14 szpitali osiągnęło 400 punktów, w tym 2 — ponad 500 punktów według skali oceny EFQM. Oznacza to, że z powodzeniem mogą wziąć udział w Europejskiej Nagrodzie Jakości. W praktyce natomiast oznacza to, że lekarze stali się dobrymi menedżerami, nauczyli się zarządzać.
A oprócz Baskijskiej Służby Zdrowia...
— NSF jest doskonałym przykładem stosowania tego modelu — należymy do publicznego sektora — jesteśmy organizacją mającą na celu zmniejszenie hiszpańskiego bezrobocia. Wzięliśmy udział w Europejskiej Nagrodzie Jakości i w ubiegłym roku zostaliśmy jej finalistami. Udowodniliśmy, że pod względem jakości możemy znaleźć się na tym samym poziomie, co inni finaliści i zwycięzcy z sektora biznesowego. Znaleźliśmy się na takim poziomie zarządzania jak firmy Renault, Volvo, Siemens czy BritishTelecom.
Eduardo Tolosa, wiceprezes hiszpańskiej Novia Salcedo Fundación, były asesor EFQM