Książek: ten rok nie będzie gorszy od minionego

Mariusz Książek inwestor kontrolujący Marvipol i British Automotive Holding
opublikowano: 02-01-2018, 22:00

Musimy zadbać, by nasze firmy były pożądanym miejscem pracy nie tylko ze względów finansowych, ale przede wszystkim ze względu na kulturę korporacyjną, w którą takie wartości, jak tolerancja, partnerstwo czy otwartość na innych, będą wpisane na stałe.

Podsumowując miniony 2017 rok, można uznać, że dotknęło nas rzekomo starochińskie przekleństwo o życiu w ciekawych czasach. Zarówno globalna scena polityczna, jak też nasze polskie podwórko każdego dnia dostarczały mnóstwa materiału na czołówki gazet czy kanałów newsowych. Konflikty zbrojne i plaga terroryzmu, kryzysy humanitarne w wielu miejscach świata, wzbudzająca mieszane uczucia nie tylko w USA prezydentura Donalda Trumpa, brexit to tylko kilka z „ciekawostek”, z którymi upłynęły nam minione miesiące. Na tym tle szczególnie budująco wygląda stabilny, dynamiczny wzrost gospodarki, zarówno globalnej, jak też europejskiej oraz będącej coraz ważniejszą ich składową — polskiej.

Mariusz Książek inwestor kontrolujący Marvipol i British Automotive Holding
Zobacz więcej

Mariusz Książek inwestor kontrolujący Marvipol i British Automotive Holding ARC

Odporność gospodarki na negatywne sygnały ze świata polityki, zdolność do adaptacji do zmieniających się warunków stanowi o jej sile. W tym kontekście uważnie, ale także z dużą rezerwą, śledzę coraz to nowe prognozy mówiące o tym, że 2018 rok może przynieść zauważalne, a zdaniem niektórych — gwałtowne, wyhamowanie globalnego wzrostu gospodarczego.

Ja sam pozostaję optymistą, twardo stąpającym po ziemi, zdającym sobie sprawę z mogącego się zmaterializować ryzyka, równocześnie jednak głęboko wierzącym, że 2018 rok nie będzie gorszy od minionego. Z polskiej perspektywy jednym z najważniejszych, w mojej ocenie, zjawisk, których doświadczamy, a które będą mieć kluczowy wpływ na sytuację kraju również w tym roku, jest sytuacja na rynku pracy. Przez wiele lat pracodawcy nad Wisłą mogli rozwijać biznes, nie obawiając się o brak pracowników.

Dziś doświadczamy coraz głębszego ich deficytu, nie tylko na niższych stanowiskach. Wpływ na to ma wiele czynników, od rozwijającej się polskiej gospodarki przez coraz większą transeuropejską mobilność po mający szczególnie istotny wpływ na rynki pracy mniejszych miejscowości program 500+. Z własnej, jako przedsiębiorcy i pracodawcy, obserwacji mogę zwrócić uwagę na jeszcze jeden czynnik — zmianę nastawienia dzisiejszych nasto- i dwudziestolatków do pracy i jej roli w codziennym życiu.

Odnoszę wrażenie, że pokolenie osób urodzonych już po przemianach 1989 roku w zdecydowanie mniejszym stopniu niż starsi koledzy podziela przekonanie, że ciężką pracą, często w wymiarze większym niż kodeksowy, można dojść do zakładanych celów. Widać, że świetlana przyszłość jest dla nich mniej ważna niż komfortowe tu i teraz. Odrzucając model żmudnej wspinaczki po szczeblach kariery w korporacji i ciągłego podnoszenia kwalifikacji, często ciągnących za sobą duże koszty w innych obszarach życia, dwudziestolatkowie szukają swojego sposobu na życie. Jak dowodzą statystyki, dwudziestolatkowie częściej niż starsi koledzy zmieniają pracę, świadomie decydują się na bycie freelancerem czy na pracę w niepełnym wymiarze godzin. Cenią swój czas, znają swoją rynkową wartość, chcą być wysłuchani i docenieni tu i teraz.

Chcą korzystać, niekoniecznie posiadając, czego efektem jest chociażby dynamiczny rozwój rynku wynajmu mieszkań czy wynajmu krótkoterminowego samochodów. I tak jak do oczekiwań nowego pokolenia dostosowujemy się jako producenci i usługodawcy, tak również musimy jako pracodawcy uwzględniać preferencje nowych pokoleń pracowników, planując rozwój naszych firm. By pozostać atrakcyjnym pracodawcą i równocześnie nie stracić przewag konkurencyjnych, polscy przedsiębiorcy muszą zmienić swoje podejście do kapitału ludzkiego.

Musimy zdecydowanie więcej niż dotychczas inwestować w organizację pracy oraz technologiczne innowacje, pozwalające efektywniej gospodarować dostępnymi zasobami ludzkimi. Równocześnie powinniśmy zadbać, by nasze firmy były pożądanym miejscem pracy nie tylko ze względów finansowych, ale przede wszystkim ze względu na kulturę korporacyjną, w którą takie wartości, jak tolerancja, partnerstwo czy otwartość na innych, będą wpisane na stałe. By polski przemysł pozostał konkurencyjny, musimy wyrwać się z biznesowej pułapki bycia montownią opartą na nisko wykwalifikowanej, względnie taniej sile roboczej. Przemyślane inwestycje w badania i rozwój, sprawniejszy niż do tej pory transfer polskiej wiedzy i dokonań naukowych do biznesu, automatyzacja i robotyzacja w duchu Industry 4.0 mogą stać się polską receptą na dalszy rozwój i podnoszenie jakości życia w kraju.

Wszystkie felietony z serii "Co nas czeka">>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Książek inwestor kontrolujący Marvipol i British Automotive Holding

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Co nas czeka w 2018 / Książek: ten rok nie będzie gorszy od minionego