Teoretycznie rok stabilizacji

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2012-12-28 00:00

Z perspektywy dwóch czy trzech dekad rok 2012 znajdzie się na kartach historii Polski za sprawą piłkarskiego EURO. Ale na świeżo pamiętamy oczywiście nieporównanie więcej.

Ciekawa była na przykład okoliczność, że zarówno 2012, jak i kolejny 2013 to dwa lata bez wyborów ogólnokrajowych. To okres teoretycznie zbawienny dla stabilizacji życia politycznego i społecznego. A także wymarzony dla działalności gospodarczej w kraju, w którym wciąż jeszcze tak wiele zależy od warunków stwarzanych biznesowi przez klasę polityczną.

Zgiełk polityczny oczywiście nie ustawał, ale realnie ograniczał się do warstwy słownej. Niezależnie od tego, komu się to podoba, a komu nie — w latach 2013-15 polski ster będzie trzymała koalicja Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, na czele z premierem Donaldem Tuskiem. I to od niej zależy ustawodawstwo gospodarcze, zbliżanie się lub oddalanie Polski do/od Eurolandu itd. Przez krótki czas dosyć obiecujące w sondażach inicjatywy programowe zaczęło podejmować Prawo i Sprawiedliwość — ale cóż, nastąpiła reaktywacja Smoleńska i wszystko wróciło na dawne pozycje.

Dla „PB” odchodzący rok upamiętnił się intensyfikacją tekstów o ciemnej stronie szeroko pojmowanej działalności biznesowej. Szczególne znaczenie miało dla nas ujawnienie w lipcu pamiętnych taśm PSL. Wtedy padł niezwykle wyśrubowany w warunkach polskich rekord — taśmy zaczęły żyć w poniedziałek o szóstej rano, a we wtorek o osiemnastej, czyli po 36 godzinach, zniosły ministra Marka Sawickiego. Życie dopisało do tej historii zaskakujący epilog — minister nie darował złożenia go w ofierze na taśmowym ołtarzu i w listopadzie wspomógł pałacowy przewrót w PSL, polegający na zastąpieniu żelaznego prezesa Waldemara Pawlaka przez Janusza Piechocińskiego...

Możesz zainteresować się również: