Terminator wymięka przy Iron Manie

opublikowano: 13-01-2019, 22:00

Nie obawiaj się botów i robotów. Najlepszą obroną przed cyfrowym bezrobociem jest znajomość technologii

Metaforą sztucznej inteligencji, najczęściej przywoływaną na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w roku 2017, był Terminator — wszechmocny robot, który przejmuje władzę nad światem. W ubiegłorocznej edycji wydarzenia Terminatora zastąpił Iron Man — człowiek z krwi i kości, który staje się superbohaterem dzięki cybernetycznej zbroi. Popularność komiksowego herosa pokazuje zmianę podejścia do technologii — przestajemy postrzegać ją jako wroga ludzkości, a zaczynamy widzieć w niej sprzymierzeńca, powiększającego moce i umiejętności człowieka.

Nowe czasy domagają się nowych kompetencji. Pora je zdobyć — mówi
Paweł Stapf, menedżer ds. transformacji cyfrowej.
Wyświetl galerię [1/4]

WRACAJ DO SZKOŁY:

Nowe czasy domagają się nowych kompetencji. Pora je zdobyć — mówi Paweł Stapf, menedżer ds. transformacji cyfrowej.

Czy maszyny nie sprawią, że staniemy się zbędni, przynajmniej na rynku pracy? Taka wizja przeziera przez wiele książek, filmów i gier wideo. Pokrzepienie znajdujemy w metaforze Iron Mana — i słusznie.

— Nie jest przesądzone, że maszyny lub boty zabiorą nam zatrudnienie. Równie zasadny jest scenariusz, według którego razem z naszymi cyfrowymi pomocnikami będziemy walczyć o lepszą, kapitalistyczną przyszłość. Ale czy wszyscy? Przyszłość otwiera się tylko na tych, którzy umieją sprostać jej wyzwaniom — czyli są na bieżąco ze wszystkim, co niesie z sobą postęp technologiczny — podkreśla Paweł Stapf, menedżer ds. transformacji cyfrowej.

Innowacje zmienią zapotrzebowanie firm na pracowników — wynika z raportu „The Future of Workforce Development” firmy Salesforce, opracowanego na podstawie opinii 750 osób odpowiedzialnych za rekrutację do pionów biznesowych, HR i IT. Od kandydatów oczekują oni umiejętności przetwarzania i analizy danych (80 proc.) oraz rozumienia mechanizmów uzyskiwania wiedzy z pomocą systemów big data (78 proc.).

— Big data zyskuje coraz większe znaczenie. Kluczem do sukcesu jest zamiana danych w wiedzę, a wiedzy w działanie. Osoby, które są w tym dobre, nie powinny narzekać na brak ofert — twierdzi Bartosz Michalak, menedżer marketingu w spółce Senuto.

Człowiek orkiestra

A kompetencje miękkie? Ankietowani przez Salesforce za szczególnie ważne uznali umiejętności komunikacyjne (68 proc.) i inteligencję emocjonalną (65 proc.). Czy to samo jest istotne w Polsce?

— W cenie są osoby łączące różne aspekty IT z potrzebami klientów. Do tego potrzebne jest wyjście poza perspektywę technologiczną: użytkownik technologii jest najważniejszy, to jemu ma służyć tworzony projekt — przekonuje Bartosz Michalak.

Natomiast Paweł Świć, dyrektor marketingu firmy Nanovo, dodaje, że dziś programista to fachowiec interdyscyplinarny — zna się głównie na kodowaniu i szeroko pojętej informatyce, ale nie obce są mu wszystkie procesy przedsiębiorstwa, np. produkcja, marketing i sprzedaż. Nie dość tego, taki ekspert coraz chętniej wychodzi do kadry zarządzającej, innych pracowników, a także klientów, jako doradca biznesowy.

— Dobry informatyk nie zamyka się w swojej wąskiej dziedzinie, ale próbuje być w stałej łączności z rynkiem i rozumie zależności między wdrożeniami IT a zmianą, jaką wywołują one w firmie — argumentuje Paweł Świć.

Zgadza się z nim Sebastian Nejfeld, dyrektor zarządzający Click 4 Advantage, według którego na topie są ludzie z wyobraźnią, polotem, odnajdujący się w wielu różnych dziedzinach biznesu. Nie poprzestają na formalnym wykształceniu, ale ciągle uczą się z pasją.

— Skończył się etap rynkowego zapotrzebowania na zamkniętych w sobie, antyspołecznych i zahipnotyzowanych przez ekran informatyków. Przyszłość będzie czasem kreatywnych inżynierów — przewiduje Sebastian Nejfeld.

Tu zaszła zmiana

Nie wystarczy, że otwartością cechują się specjaliści IT. Ciekawi rozwiązań tej branży powinni być przedstawiciele różnych zawodów, na co zwraca uwagę Beata Górniak, dyrektor departamentu zarządzania zasobami ludzkimi w PKP Energetyce. Jej zdaniem, powinniśmy zrezygnować z kartki i długopisu na rzecz cyfrowych rozwiązań.

— Nasi elektromonterzy i inni pracownicy techniczni co rano ruszają w teren ze smartfonami. Są w nie wyposażone wszystkie brygady realizujące prace utrzymaniowe, inwestycyjne i modernizacyjne. Mają na nim aplikację Planer, dzięki której wykonują zadania interaktywnie i potwierdzają on-line ich realizację, a wszystko na bieżąco monitoruje centrala. Nikt nie chce powrotu do narzędzi analogowych, bo to wiązałoby się z mniejszą efektywnością — tłumaczy Beata Górniak.

Tylko taka otwartość gwarantuje partnerstwo człowieka i maszyny na rynku pracy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy