Tesco atakuje na dwóch frontach jednocześnie

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2009-03-16 00:00

Tesco Polska szarżuje. Wytacza ciężkie działa przeciwko Biedronce i Lidlowi. Spróbuje też podebrać klientów Bomi oraz Almie.

Znana sieć uderzy i w dyskonty, i w delikatesy

Tesco Polska szarżuje. Wytacza ciężkie działa przeciwko Biedronce i Lidlowi. Spróbuje też podebrać klientów Bomi oraz Almie.

Okazuje się, że wielkie międzynarodowe sieci handlowe nie są wcale nieruchawymi gigantami, lecz potrafią szybko zmieniać twarz i zaskakiwać rynek nowymi posunięciami. Takie właśnie zaskakujące ruchy podjęło Tesco Polska, kojarzone do tej pory głównie jako sieć hipermarketów.

Cenami w kryzys

— Z badań rynkowych wynika, że najwięcej obrotu zabierają dziś supermarketom i hipermarketom dyskonty. Musieliśmy na to zareagować. Dlatego zdecydowaliśmy się od tego miesiąca wprowadzić do sprzedaży 700 produktów pierwszej potrzeby w dyskontowych cenach pod 40 nowymi markami specjalnie w tym celu stworzonymi przez Tesco. Ustalając ich ceny, zawsze porównujemy je z cenami w Biedronce i Lidlu. Nasi klienci mają więc pewność, że nie płacą więcej niż w dyskontach — mówi Ryszard Tomaszewski, prezes Tesco Polska, które już pod koniec 2008 r. znacząco obniżyło ceny wielu produktów.

Zapewnia przy tym, że Tesco nie staje się dyskontem, lecz jedynie dostosowuje ofertę do aktualnych oczekiwań konsumentów, obawiających się m.in. skutków spowolnienia gospodarczego.

— Naszą intencją było wprowadzenie oferty dyskontowej na produkty pierwszej potrzeby. Oprócz tego, w przeciwieństwie do sieci dyskontowych, oferujemy w naszych sklepach szeroki wybór innych markowych produktów i usług. To daje nam istotną przewagę w czasach spowolnienia — mówi Ryszard Tomaszewski.

Teraz delikatesy

To jednak nie wszystko. Tesco chce powalczyć o klientów także z sieciami sklepów delikatesowych.

— Planujemy zmienić markę i ofertę niektórych naszych supermarketów. Z badań wynika, że w pewnych miejscach, gdzie żyją bardziej wymagający konsumenci, jest zapotrzebowanie na sklep z lepszą ofertą niż klasyczne supermarkety Tesco. Dlatego w tych lokalizacjach będziemy uruchamiać sklepy pod marką Savia, których oferta i poziom usług będą bardziej zbliżone do sklepów typu delikatesowego — zapowiada prezes Tesco Polska.

Jeden taki sklep działa już w Warszawie. Wkrótce ruszy kolejny, pod Poznaniem. Są też plany następnych.

Co na to rywale? Przedstawiciele zarówno delikatesowej Almy Market, jak i dyskontowej Biedronki zapewniają, że są spokojni o byt. Alma podkreśla, że miejsca w centrach handlowych są już zajęte. Na korzyść Biedronki przemawia nie tylko atrakcyjna cenowo oferta produktów, ale także cztery razy większa liczba sklepów (1360) niż w przypadku Tesco (323).

Okiem RYWALa

Ivo Makówka, Alma Market

My się Savii nie boimy

Tesco intensywnie poszukuje pomysłu na przyszłość w Polsce. Moim zdaniem, supermarkety Savia nie będą dla nas bezpośrednim zagrożeniem z wielu powodów. Nasz koncept delikatesów jest doskonale postrzegany i mamy już silną pozycję na tym rynku. Marka Savia jest mało znana, a najlepsze lokalizacje dla delikatesów, w dobrych centrach handlowych, zostały już zajęte, głównie przez naszą sieć. Sądzę, że Tesco z nowym formatem może w dłuższej perspektywie ewentualnie zagrozić sieci Bomi czy Piotr i Paweł, które są mniej delikatesowe od Almy, a bardziej zbliżone do supermarketu.

Wiktor Szczepaniak