Tesco mocno schudło w Polsce

opublikowano: 10-04-2019, 22:00

Przychody mniejsze o prawie 1 mld zł i 62 zamknięte sklepy — to ubiegły rok Tesco w Polsce. Poprawiła się rentowność.

Odchudzanie nie jest łatwe, ale może znacząco poprawić kondycję. Polski oddział brytyjskiej sieci Tesco w ostatnich latach nie skupiał się na ekspansji, tylko na redukcji — zatrudnienia, liczby sklepów i powierzchni sprzedaży. W ostatnim roku finansowym, zakończonym w lutym, Tesco zamknęło 62 sklepy w Polsce i ma ich teraz 353. W szczytowym okresie było ich ponad 450.

Półtora roku temu na łamach „PB” Matt Simister, kierujący Tesco w
Europie Środkowej, dementował pogłoski o wycofywaniu się sieci z Polski, ale
przyznawał, że musi ona „dostosować operacje do nowych warunków”. Redukcja
liczby sklepów i zatrudnienia negatywnie wpłynęła na przychody, ale pozytywnie
na zyski.
Zobacz więcej

BOLESNA KURACJA:

Półtora roku temu na łamach „PB” Matt Simister, kierujący Tesco w Europie Środkowej, dementował pogłoski o wycofywaniu się sieci z Polski, ale przyznawał, że musi ona „dostosować operacje do nowych warunków”. Redukcja liczby sklepów i zatrudnienia negatywnie wpłynęła na przychody, ale pozytywnie na zyski. Fot. Bogdan Krężel

„Zamknięcie sklepów przyczyniło się do wypracowania w Polsce niewielkiego zysku w drugiej połowie roku” — podało Tesco w komunikacie przy okazji publikacji wstępnych wyników finansowych.

W tym roku nie ma w planach znaczących redukcji. Tesco podaje, że w ostatnim roku finansowym powierzchnia sprzedaży w Polsce zmniejszyła się o 861 tys. stóp kwadratowych (80 tys. m kw.). W tym roku spółka prognozuje ograniczenie powierzchni sprzedaży w Polsce zaledwie o 50 tys. stóp kwadratowych (4,6 tys. m kw.).

— Traciliśmy dużo pieniędzy w Polsce, co wpływało negatywnie na wyniki w całym regionie. Byliśmy po prostu w złej kondycji — mieliśmy zbyt dużą powierzchnię sprzedaży, wypełnialiśmy ją zbyt szerokim asortymentem, co wymagało zbyt kompleksowej obsługi i dużego kapitału obrotowego, co z kolei przekładało się na wysokie koszty. Na rynku, na którym liczą się niskie ceny, byliśmy zbyt drodzy — mówił podczas konferencji z analitykami Matt Simister, kierujący Tesco w Europie Środkowej.

Zamknięcia sklepów przekładają się na wyraźny spadek przychodów. W ostatnim roku finansowym brytyjska firma sprzedała w Polsce produkty za 9,61 mld zł. Rok wcześniej było to 10,58 mld zł, przychody spadły więc w liczbach bezwzględnych o 9,2 proc.

— Wprowadziliśmy w życie plan redukujący sprzedaż. Koncentrowaliśmy się na hipermarketach, które miały zbyt dużą powierzchnię, zamknęliśmy też wiele nierentownych placówek w Polsce, co w sposób znaczący wpłynęło na naszą rentowność w całymregionie. W efekcie osiągnęliśmy w regionie wzrost zysku operacyjnego o 56 proc., co daje ponad 140 proc. wzrost w okresie dwóch lat. W Polsce dotarliśmy do miejsca, w którym biznes znów stał się rentowny — mówił Matt Simister.

Spadała również sprzedaż porównywalna LFL, czyli na tej samej powierzchni sklepów co rok wcześniej. W przypadku Tesco spada ona w całej Europie Środkowej (firma jest jeszcze obecna w Czechach, na Słowacji i Węgrzech), ale sytuacja w Polsce, jako największym rynku w regionie, odbijała się na wynikach najmocniej.

„W Europie Środkowej sprzedaż porównywalna spadła o 2,3 proc. Planowana redukcja nieprzynoszących zysków wyprzedaży, w tym decyzja, by nie uczestniczyć w promocjach z okazji Czarnego Piątku, zmniejszyła sprzedaż porównywalną o 1,2 proc. Dodatkowo ograniczenia handlu w niedziele w Polsce poskutkowały zmniejszeniem liczby dni roboczych o 25, co w połączeniu ze świętami narodowymi, ogłaszanymi z niewielkim wyprzedzeniem, miało negatywny wpływ na sprzedaż na poziomie 1,3 proc.” — podało Tesco.

W skali międzynarodowej Tesco może uznać rok za udany, a jego wyniki przebiły oczekiwania analityków. Zysk wzrósł o 2,8 proc., do 1,7 mld GBP (przed opodatkowaniem).

— Po czterech latach transformacji zrealizujemy całość lub zdecydowaną większość zakładanych celów. Jestem przekonany, że równie dobrze będzie w roku 2019/2020. Cieszę się z szeroko zakrojonej poprawy w całej firmie — powiedział Dave Lewis, dyrektor naczelny Tesco.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy