TFI: Wróci moda na akcje średniaków

Anna Borys
21-02-2008, 13:27

W ostatnich tygodniach małe i średnie spółki na GPW poszły w odstawkę. Spadły obroty ich akcjami, a kursy nie mają ochoty na większe ruchy. Inwestorzy skupili uwagę na blue chipach. Czy to się zmieni?

W ostatnich tygodniach krajowi inwestorzy nie mogą narzekać na brak emocji. Główne krajowe indeksy, w ślad za amerykańskimi, na jednej sesji wahają się to w jedną, to drugą stronę nawet o kilka procent. Tymczasem na warszawskim parkiecie można znaleźć miejsce, w którym akcja rozgrywa się jakby w zwolnionym tempie. I nie chodzi tutaj o rynek New Connect. Oazą spokoju niespodziewanie stał się segment małych i średnich spółek. Drastycznie zmniejszyły się na nim obroty. W ostatnich dniach są aż o 43 proc. niższe niż tegoroczna średnia. Również indeksy — mWIG40 i sWIG80 — nie mają ochoty na większe wahania. Dobrym przykładem jest chociażby czwartkowa sesja. Kiedy WIG20 rósł w południe o 1 proc, indeksy mniejszych spółek stały w miejscu. Inwestorzy jakby zupełnie skupili ostatnio uwagę na najbardziej płynnych blue chipach. Czy słusznie?

 A jeszcze kilka miesięcy temu to głównie firmy mniejszej wielkości zaprzątały myśli krajowych inwestorów. Przed wakacjami obrót w tym segmencie był aż czterokrotnie wyższy niż dzisiaj. I nic dziwnego. Kursy średniaków i maluchów, a także jednostki funduszy tzw. misiów przynosiły rocznie kilkadziesiąt procent zysku. Na pniu sprzedawało się więc wszystko, co w nazwie miało coś o spółkach mniejszego kalibru. A na fali popularności szybko wyrastały wciąż nowe fundusze małych i średnich spółek. I koniunktura się kręciła. W wakacje pojawili się jednak pierwsi odważni analitycy, którzy przestrzegali przed bańką spekulacyjną. W maju popularny wśród inwestorów wskaźnik cena/zysk (C/Z) dla średnich firm wzrósł do poziomu daleko przewyższającego realną wartość — 34. Oznacza to, że za każdego złotego zysku przedsiębiorstwa na giełdzie płaciło się aż 34 zł. Chętnych do zakupu maluchów wtedy jeszcze nie brakowało. Eldorado trwało do lipca.

W wakacje kilkuletni wzrostowy trend w segmencie małych i średnich spółek drastycznie się odwrócił. Spadki, których źródłem była pogarszająca się kondycja amerykańskiego rynku kredytowego, zjadły większość ubiegłorocznych zysków. Od lipca indeks mWIG40 zanurkował o 38 proc., a sWIG80 — 32 proc. Boleśnie odczuły to fundusze inwestycyjne, które dotychczas rozdawały karty w tym segmencie, a zwłaszcza ich klienci. W szczycie euforii aktywa produktów z tego sektora sięgały 9,3 mld zł. Obecnie spadły o ponad połowę i wynoszą 4 mld zł.

 

Inwestorzy i klienci krajowych TFI mają dość ryzyka. Wybierają bezpieczne lokaty bankowe lub obligacje skarbowe. Jeśli już — to w grę wchodzą akcje dużych, stabilniejszych spółek, bo są mniej narażone na paniczne reakcje rynków finansowych. Niewykluczone jednak, że wrócą dobre czasy dla spółek mniejszej wielkości. I to już niebawem. Tak przewidują na ogół przedstawiciele krajowych instytucji finansowych. Wielu naszych rozmówców spodziewa się, że do lipca tego roku wszystko, co najgorsze, będzie już wliczone w ceny akcji na światowych rynkach finansowych. Chodzi głównie o skutki zapaści na amerykańskim rynku ryzykownych kredytów hipotecznych. Jeśli koniunktura gospodarcza w Polsce znacząco się nie pogorszy, a nic na to nie wskazuje, na parkietach może być już tylko lepiej. Wtedy najwięcej na tym skorzystają właśnie firmy mniejszej wielkości — przekonują optymiści.


Realna hossa średnich firm
Anna Otręba, współzarządzająca Millennium Małych i Średnich Spółek

W długim horyzoncie małe i średnie spółki powinny zachowywać się lepiej od rynku. Czy dotkliwa styczniowa przecena wyznaczyła dno na indeksie mWIG40? To zależy od rozwoju sytuacji w USA. Trwałe wzrosty na GPW muszą być poparte poprawą sytuacji w amerykańskiej gospodarce. W najbliższym okresie możliwa jest duża zmienność rynku. Nie wykluczam również dalszych spadków, jednak ich zasięg powinien być ograniczony. Powrót do trendu wzrostowego w sektorze małych i średnich firm w tym roku jest realny. Obecne atrakcyjne wyceny wielu spółek należących do tego sektora powinny stanowić silny argument na poparcie tej tezy.

 

Średniaki ryzykowniejsze

Kazimierz Szpak, zastępca dyrektora biura zarządzania aktywami KBC TFI

S ą szanse na wzrosty małych i średnich spółek w tym roku. Nie należy się spodziewać, że będą to skoki kilkukrotnie większe niż na WIG20, jak działo się w przeszłości. Jest jednak i zagrożenie. Jeśli negatywna koniunktura się utrzyma, małe spółki z pewnością będą w gorszej sytuacji ze względu na płynność rynku i gorsze otoczenie zewnętrzne do wytworzenia zysków. Należy mieć na uwadze, że pogorszenie sytuacji gospodarczej kraju w pierwszej kolejności zaszkodzi właśnie mniejszym spółkom. Jeżeli ogólna koniunktura się poprawi i trend zwyżkowy utrzyma się dla blue chipów, to w ślad za nimi pójdą także małe i średnie spółki.


Są już tanie średnie spółki
Tomasz Matras, analityk akcji Union Investment TFI

M ałe i średnie firmy to podmioty, które szczególnie straciły na wartości w trakcie ostatnich kilku miesięcy. W niektórych przypadkach nawet kilkadziesiąt procent. Obecnie na polskim rynku dostępna jest duża liczba spółek, które mają solidne fundamenty i dobre perspektywy wzrostu na kolejne lata. Tym samym wydaje się, że już teraz można znaleźć ciekawe i relatywnie tanie firmy, które w długiej perspektywie przyniosą oczekiwane zyski. Oczywiście nie należy się spodziewać, że w tym roku cały sektor małych i średnich spółek będzie rósł w dwucyfrowym tempie, ale na pewno będzie można znaleźć takie walory, które przyniosą przyzwoitą stopę zwrotu.


Najpierw wzrosną blue chipy
Mariusz Błachut, zarządzający w Noble Bank TFI

M ałe i średnie spółki to sektor drugiej fali. Najpierw inwestorzy będą wracać do dużych spółek z indeksu WIG20. Blue chipy są mniej zmienne, a co za tym idzie — mniej ryzykowne. Zatem w tym roku indeks WIG20 raczej osiągnie lepszy wynik niż mWIG40. Stanie się inaczej, jeśli na giełdę bardzo szybko wróci optymizm (już w marcu), a indeksy znów zaczną rosnąć. W obecnej sytuacji jest to mało prawdopodobne. Nie oznacza to jednak, że fundusze małych i średnich spółek nie mogą zarabiać lepiej niż fundusze całego rynku. Przy niewielkich aktywach, rzędu 200-300 mln zł, można stworzyć bardzo zyskowny portfel w segmencie maluchów

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Borys

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / TFI: Wróci moda na akcje średniaków