Na rynkach wschodzących nadal widoczna jest
utrzymująca się nerwowość, która nie sprzyja lokowaniu kapitału w aktywa
emerging markets. Nie dziwi więc fakt, że złoty na przestrzeni drugiego już
tygodnia pozostawał pod presją podaży oraz widoczny był odpływ kapitału z
warszawskiego parkietu. Naturalnym jest fakt, że wcześniejsze rekordowe
notowania złotego część inwestorów zdecydowała się wykorzystać do realizacji
zysków. Część wycofywanych z naszego kraju środków związana jest z wypłatą
dywidend dla zagranicznych inwestorów. Ponadto złotemu ostatnimi czasy nie
sprzyja sytuacja na rynku eurodolara, gdzie obserwujemy aprecjację amerykańskiej
waluty.
Dzisiaj inwestorzy poznają dwie ważne dla sytuacji krajowej waluty
publikacje danych makroekonomicznych za kwiecień. O godzinie 14:00 uwaga
inwestorów skupi się na wynikach produkcji przemysłowej r/r, gdzie konsensus
rynkowy sięga 16,1 proc. oraz odczycie inflacji PPI r/r, tu z kolei rynek
oczekuje wielkości rzędu 2,4 proc. Dane te w znacznej mierze zasugerują
inwestorom perspektywy dalszej polityki naszych władz monetarnych. W przypadku
sygnałów wzmagającej się presji inflacyjnej, bądź wyższej od oczekiwań dynamiki
naszego przemysłu należy oczekiwać odreagowania ostatniego osłabienia naszej
waluty. Ponadto dziś o poziomie stóp procentowych decydować będą węgierskie
władze monetarne, jednak rynek nie oczekuje zmiany kosztu pieniądza i nadal
będzie on wynosił 8 proc.
W poniedziałkowy poranek obserwujemy delikatne
umocnienie złotego. O godzinie 8:50 kurs EUR/PLN wynosi 3,7850, zaś USD/PLN
2,80.
Zeszłotygodniowe dane z USA wywołują mieszane
uczucia odnośnie stanu największej gospodarki świata, choć na horyzoncie
widoczne są pewne oznaki wiosenno-letniego ożywienia. W odróżnieniu od sytuacji
z przełomu kwietnia i maja wśród publikacji zdaje się być więcej pozytywów, co
znalazło odzwierciedlenie w umocnieniu dolara. Inne są też reakcje inwestorów -
gorsze od prognoz odczyty nie powodują już tak gwałtownej wyprzedaży
"zielonego", zaś pozytywne zaskoczenia jak spadek liczby wniosków o zasiłki dla
bezrobotnych, dobra dynamika produkcji przemysłowej czy większa ilość
rozpoczętych inwestycji budowlanych prowadzą do wyraźnego umocnienia
amerykańskiej waluty. Mniej czuła na korzystne informacje gospodarcze ze Starego
Kontynentu stało się natomiast euro. Kolejna podwyżka stóp przez ECB, do poziomu
4% jest już zdyskontowana, podobnie jak większość złych wieści dla dolara.
Dlatego też obserwujemy korektę w notowaniach głównej pary walutowej, która w
poniedziałkowy poranek wyceniana jest na 1,3515 USD.
Rozpoczynający się
dzisiaj tydzień nie będzie tak jak poprzedni wypełniony publikacjami danych
makro, jednak wśród relatywnie skromnej ilości danych inwestorzy z łatwością
znajdą te najważniejsze - to odczyty zamówień na dobra trwałego użytku oraz
czwartkowe i piątkowe informacje nt. sprzedaży nowych i istniejących domów w
kwietniu. Ostatnie wieści z sektora nieruchomości nie były optymistyczne -
indeks NAHB spadł do poziomu 30 z 33 pkt., co obrazuje bardzo słabe nastroje
graczy na tym rynku. Nieudana aukcja 100 domów w San Diego, na której przeciętna
cena nabycia była o 30% niższa od szacunkowej wartości świadczy niekorzystnie o
popycie w tej części USA. Nie zapominajmy jednak, że Stany to ogromny kraj, a
przejściowemu zastojowi w jednym z regionów może towarzyszyć korzystna sytuacja
na innych terytoriach. Zbliżone lub lekko lepsze od prognoz odczyty dać mogą,
zatem dosyć solidną podstawę do dalszej aprecjacji dolara.
W poniedziałek, przy braku istotniejszych publikacji, nie spodziewamy się znaczącego zakresu zmian w notowaniach eurodolara, ponieważ inwestorzy oczekiwać będą na wspomniane dane zza Oceanu. Zakres wahań powinien wynieść 1,3500 - 1,3535 USD. Zmienność większości pozostałych głównych par walutowych także powinna być ograniczona. Nadzieje na wyższy od poprzedniego wynik inflacji CPI (prognoza 0,5% m/m, poprzednio 0,3% m/m) w Szwajcarii mogą prowadzić do umocnienia franka.
Kamil Gaworecki
Kamil
Kasperski
Departament Doradztwa i Analiz
DM TMS Brokers S.A.