To będzie próba już rzeczywista

opublikowano: 04-08-2014, 07:36

Gry rządowe

Premier Donald Tusk w sierpniu nie ma czasu nie tylko na urlopowanie, lecz nawet na chorowanie. Po zabiegu chirurgicznym przełamał ból, aby 1 sierpnia stawić się pod powstańczym pomnikiem Gloria Victis i nie oddawać propagandowego pola. Podobnie będzie niedługo w Święto Wojska Polskiego. Zaraz potem szef rządu będzie musiał jednak złożyć pewien podpis, czysto formalny, ale wywołujący jego głęboki frasunek — o zarządzeniu na niedzielę 16 listopada wyborów samorządowych. Klasa polityczna koncentruje się na upartyjnionych wyborach do wojewódzkich sejmików.

Donald Tusk (FOT. MW)
Donald Tusk (FOT. MW)
None
None

Ordynacja jest tutaj praktycznie identyczna jak do Sejmu, zatem głosowanie będzie autentyczną próbą generalną przed wyborami parlamentarnymi, wypadającymi we wrześniu 2015 r. Notabene w 2006 r., gdy premierem (wtedy jeszcze bardzo silnym) był Jarosław Kaczyński, właśnie w wyborach samorządowych z przymusu rzuciły się sobie w ramiona PO i PSL.
Od początku III Rzeczypospolitej oba te środowiska stały jak najdalej od siebie, wręcz na nieprzyjaznych biegunach. Ich uczucie gwałtownie rozkwitło z powodu przeforsowania przez PiS, Samoobronę i LPR przepisu o tzw. zblokowaniu wyborczych list. Chodziło w nim o to, że skumplowane partie startują osobno, ale później ich głosy są sumowane, co w rozliczeniu mandatów daje takiej spółce ekstra premię. Przepis był idiotyczny, a nawet haniebny — i jego twórcy ponieśli zasłużoną karę.

Właśnie dzięki pragmatycznemu zblokowaniu w 2006 r. list opozycyjna, ale całkiem sobie obca para PO-PSL przejęła władzę w większości sejmików! Skompromitowany przepis został wykreślony z prawa wyborczego już dawno.

Ale dzięki niemu zaistniała w Polsce przez rok nietypowa sytuacja, że kto inny tworzy rząd centralny, na dodatek mając własnego prezydenta, a kto inny trzyma władzę i niemałe pieniądze w województwach. Trwało to krótko, już po przyspieszonych wyborach parlamentarnych w 2007 r. władza ogólnopolska dopasowała swoje oblicze do poziomu wojewódzkiego.

Teraz możliwy jest podobny rok dualizmu — 16 listopada PiS zdobędzie najwięcej mandatów w sejmikach, przynajmniej w pasie południowo-wschodnim, a zapewne i na Mazowszu. Będzie to wielki sprawdzian jego zdolności koalicyjnych. Na szczeblu wojewódzkim nieporównanie łatwiej przyjdzie zawiązanie przez PiS np. z obrotowym PSL czy nawet z ohydnym ideowo SLD spółki celowej, aby rozebrać kierownicze stołki oraz uzyskać dostęp do kasy, Jeśli zaś przetrze się w sejmiku, to po wrześniu 2015 r. można spróbować i w Sejmie…

Wybory samorządowe oczywiście mają ogromne znaczenie same w sobie. Zwłaszcza dla gmin, bo to właśnie podstawowy szczebel samorządu zagospodaruje najwięcej pieniędzy z unijnej perspektywy finansowej 2014–20. Ponieważ kodeks wyborczy ustalił na tym poziomie (poza 65 miastami na prawach powiatu) okręgi jednomandatowe, praktycznie niemożliwe jest stwierdzenie, kto politycznie wygrywa w Polsce w gminach.

Bardzo zamglona jest taka analiza w odniesieniu do powiatów. Ale sejmiki wojewódzkie dają obraz czysty, dlatego w PO i PSL coraz głośniej larum grają…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane