To jest pierwszy krok w dobrym kierunku
PRACOWNIKOM Elektrimu jest smutno po odwołaniu prezesa Skowrońskiego. I trudno się dziwić, bo miał on podobny styl do stylu innych prezesów dawnych CHZ-ów: był przyjacielem podwładnych i szczodrze ich nagradzał za lojalność. Te przymioty, nawet w powiązaniu z doskonałymi kontaktami polityczno-gospodarczymi mogą nie wystarczyć do przeprowadzenia dużej organizacji gospodarczej (27 tys. pracowników) przez restrukturyzację. Z tego punktu widzenia wyjście na jaw skandali wokół PTC i El-Netu tylko przyspieszyło proces zmian.
TRUDNO OCZEKIWAĆ totalnej zmiany w strategii Elektrimu. Holding jest dobrze usadowiony w tak rozwojowych branżach jak telefonia komórkowa i stacjonarna, budowa autostrad, modernizacja energetyki, produkcja kabli. Rozpoczął się proces grupowania spółek zależnych w subholdingi, które będą na prawdziwie własnym rozrachunku. Najlepszym przykładem pozytywnych zmian jest „klepnięta” w ostatni poniedziałek fuzja trzech fabryk kablowych Elektrimu.
JEŻELI JEDNAK warszawska firma chce szybko wrócić na pozycję faworyta zachodnich inwestorów, musi przyspieszyć proces autoreformy. Konieczne są też poważne zmiany personalne, w tym w skostniałej i nie reprezentującej akcjonariuszy radzie nadzorczej.
PIOTR MROCZKOWSKI lubi mawiać, że w holdingu z prawdziwego zdarzenia trzeba — tak jak w ogrodzie — szybko odcinać usychające gałęzie. Teraz będzie miał szansę pokazać, jak dobrym jest ogrodnikiem.