Tytułowym pojazdem jest ujawniony przez funkcjonalnego wicepremiera — chociaż formalnie szeregowego ministra bez teki — Michała Boniego harmonogram prac nad nowelizacją ustawy o otwartych funduszach emerytalnych (OFE). Możemy czuć się klientami wesołego miasteczka, których czujność usypiana jest do chwili, gdy rollercoaster znajdzie się na wierzchołku. Wtedy gwałtownie spada w dół, a pasażerowie doznają szalonych wrażeń, spowodowanych wzrostem przeciążenia i zaburzeniami błędnika.
Po miesiącach wysyłania sprzecznych wewnętrznie sygnałów Rada Ministrów zamierza w ostatkowy wtorek, 8 marca, przyjąć projekt ustawy — rozumiem, że z obowiązkowym pakietem projektów rozporządzeń — i pilnie skierować do Sejmu. Pierwsze czytanie odbyłoby się w środę 16 marca, a drugie oraz głosowanie na dodatkowym posiedzeniu 24-25 marca. Ten termin pokrywa się ze szczytem Rady Europejskiej, co oznacza, że wódz ofensywy legislacyjnej Donald Tusk w dziejowej potrzebie opuści wojska. Chyba że finalne głosowanie zaczeka w piątek wieczorem na przyjazd premiera prosto z lotniska. Senat to pikuś, prezydent zadziała niczym automat podpisowy i nowy system składkowy wejdzie w życie 1 maja.
Diabeł tkwi w szczegółach, zwłaszcza ustawy tak ważnej i trudnej. Nie tylko dla partnerów społecznych, ale przede wszystkim dla milionów Polaków projekt zmian OFE realnie zaistnieje dopiero wtedy, gdy Rada Ministrów skończy wewnętrzny bałagan i upubliczni pakiet dokumentów przyjętych na posiedzeniu. A właśnie
wtedy rollercoaster zacznie gwałtownie spadać w otchłań.