To lekarstwo na kryzys

Mirosław Konkel
30-01-2009, 00:00

Bruksela nie skąpi pieniędzy na szkolenia. Ale czy każde euro jest wydawane racjonalnie?

Unijne dofinansowanie szkoleń

Bruksela nie skąpi pieniędzy na szkolenia. Ale czy każde euro jest wydawane racjonalnie?

Realizowany od początku 2008 r. Program operacyjny kapitał ludzki (POKL) na lata 2007-13 pochłonie 11,4 mld euro. Finansuje go Europejski Fundusz Społeczny (EFS). Znaczną część tej kwoty Unia przeznacza na szkolenia zawodowe realizowane w ramach dwóch priorytetów: "Rozwój zasobów ludzkich i potencjału adaptacyjnego przedsiębiorstw" i "Regionalne kadry gospodarki". Na oba cele jest grubo ponad 2 mld euro. To 2,5 razy tyle co w poprzednim okresie programowania, obejmującym lata 2004-06. Średnie wydatki mają wzrosnąć ze 125 mln do około 320 mln euro rocznie.

W poprzednim okresie finansowania Bruksela pokrywała 60 lub 80 proc. kosztów szkoleń, zależnie od wielkości przedsiębiorstwa. Teraz kwalifikacje można podnosić całkowicie za darmo.

Rynek się cywilizuje

Jak wskazuje Piotr Palikowski, dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami (PSZK), co piąte euro z projektu POKL zostanie wydane w Polsce.

— Pieniądze te pomogą nam rozwinąć rynek szkoleniowy i doradczy oraz dostosować edukację zawodową do potrzeb rynku pracy — podkreśla Piotr Palikowski.

Dotowane przez Unię szkolenia — uważa — mogą wzmocnić konkurencyjność polskich firm. A przynajmniej pomogą przetrwać spowolnienie gospodarcze. Czy rzeczywiście tak się stanie?

Andrzej Lemańczyk, konsultant personalny z Gdańska, jest sceptyczny. Jego zdaniem szkolenia realizowane za unijne fundusze rzadko spełniają oczekiwania pracodawców i pracowników. Bo uczy się ludzi nie tego co potrzeba. Czyli? Pogłębia się kompetencje personalne, kiedy potrzebni są ludzie z konkretnym fachem, np. operatorzy obrabiarek, frezarek i koparek.

— Na dodatek trenerzy to często osoby, których przygotowanie metodyczne pozostawia wiele do życzenia — twierdzi Andrzej Lemańczyk.

Z taką opinią nie zgadza się Paweł Motyl, dyrektor generalny ICAN Institute, specjalizującego się w szkoleniach dla top menedżerów. Według niego polski rynek jest coraz bliżej światowych standardów.

— Dzisiaj renomowane firmy z naszej branży łączą się w konsorcja, aby świadczyć usługi najwyższej jakości. To profesjonalizm ich kadry stanowi o przewadze konkurencyjnej — tłumaczy Piotr Motyl.

Poziom dofinansowanych szkoleń zadowala też Andżelikę Cieślowską, prezes Korporacji Budowlanej Doraco.

— Nasi inżynierowie i pracownicy administracji dużo skorzystali, bo uczyli ich naprawdę dobrzy i doświadczeni instruktorzy — podkreśla pani menedżer.

Zaostrzone kryteria

Piotr Palikowski przyznaje, że kiedyś po unijną kasę często sięgali ludzie, którzy zwietrzyli łatwy zysk. Ale teraz dostęp do tych funduszy jest, według niego, bardzo utrudniony. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, do której wpływają wnioski, stosuje coraz ostrzejsze kryteria ich oceny.

— Wiąże się to między innymi z tym, że wobec kryzysu wzrosło zainteresowanie podnoszeniem kwalifikacji za pieniądze z Unii. Dla wielu firm takie wsparcie jest warunkiem koniecznym prowadzenia polityki szkoleniowej — wyjaśnia ekspert PSZK.

Jak to działa

Podział funduszy dostępnych w ramach POKL odbywa się na szczeblu centralnym (PARP) i regionalnym (urzędy marszałkowskie lub powołane przez nie agendy). O wsparcie mogą występować firmy szkoleniowe, uczelnie, organizacje i stowarzyszenia, ale też sami przedsiębiorcy. Wybór projektów zależy od spełnienia kryteriów formalnych i merytorycznych. We wniosku o dofinansowanie należy uzasadnić sensowność przeprowadzenia szkolenia oraz wskazać liczbę uczestników i średni koszt przypadający na osobę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / To lekarstwo na kryzys