To nie Unia utrudnia

Wojciech Kowalczuk
opublikowano: 17-04-2008, 00:00

Urzędniczy lukier był istotnym tematem kujawsko-pomorskiej gali Gazel Biznesu w toruńskim Teatrze im. Wilama Horzycy.

Urzędniczy lukier był istotnym tematem kujawsko-pomorskiej gali Gazel Biznesu w toruńskim Teatrze im. Wilama Horzycy.

Wielu z ponad trzystu gości, którzy wczoraj na zaproszenie „Pulsu Biznesu” odwiedzili toruński teatr, czynnie uczestniczyło w panelu dyskusyjnym, poprzedzającym wręczenie nagród dla najbardziej dynamicznych firm z okolic Torunia i Bydgoszczy.

Bardziej unijni od Unii

Dyskutowano, jak zwykle w czasie gal, o pieniądzach. Najchętniej o tych, które można uzyskać z funduszy Unii Europejskiej. Rzeczywiście można, ale nie bez trudu.

— Widziałem wnioski o dotacje obowiązujące we Francji i Hiszpanii. Tam mają one po 2-3 strony. U nas są o wiele dłuższe i bardziej skomplikowane. Swego czasu wraz z innymi przedsiębiorcami postulowałem nawet ich uproszczenie. Bezskutecznie — mówił Kazimierz Czapliński, prezes spółki Egoimex z Bydgoszczy.

— To prawda. Próbujemy być bardziej papiescy od papieża i stosujemy więcej procedur, niż wymaga Bruksela. Środowisko bankowe również postulowało ich uproszczenie. Niestety, tylko część naszych sugestii została uwzględniona — wtórowała mu Joanna Sonntag z ING Banku Śląskiego. Dodała jednak, że w przypadku funduszy regionalnych kujawsko-pomorscy przedsiębiorcy i tak są w dobrej sytuacji, bo muszą się zmagać z jednym typem wniosku, a nie z kilkoma, jak w innych regionach.

Właścicielka innej firmy zwróciła uwagę na nieczytelny system oceny.

— Nie dostałam dotacji, bo do koniecznego minimum zabrakło mi tylko jednego punktu. Uzyskałam 71, a dotacje przysługiwały od 72. Kiedy próbowałam się dowiedzieć, jak przyznawano punkty, uniemożliwiono mi to. Eksperci, którzy oceniali wnioski, byli bardzo młodzi i bez doświadczenia — narzekała menedżerka.

Mimo to zapowiedziała, że nie zrezygnuje z walki o dotacje. Prezes Kazimierz Czapliński doradził jej, aby we wnioskach używała jak najwięcej trudnych i niezrozumiałych słów.

— Jak się wniosek poleje tym unijno-urzędniczym lukrem, na który składają się słowa „dywersyfikacja, wizualizacja, konwergencja”, szanse na jego pozytywną ocenę są większe — przekonywał.

Korzystać zamiast mieć

Sporo miejsca w dyskusji poświęcono także innemu źródłu finansowania, jakim jest leasing. Zachęcając do korzystania z niego, Stanisław Rakowicz, wiceprezes Izby Przemysłowo-Handlowej w Toruniu, zwrócił uwagę, że dzisiejsze firmy to nie są hale, maszyny i samochody.

— Nowoczesna firma to suma wiedzy i doświadczenia jej pracowników, dlatego opłaca się inwestować w ludzi. Środki trwałe można po prostu wziąć w leasing — tłumaczył Stanisław Rakowicz.

Patronat nad toruńską galą sprawowali: Ministerstwo Gospodarki, Krajowa Izba Gospodarcza, Wojewoda Kujawsko-Pomorski oraz Prezydent Miasta Torunia.

226

Tyle firm z województwa kujawsko- -pomorskiego zakwalifikowało się do rankingu Gazele Biznesu 2007. To o 7 więcej niż rok wcześniej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Kowalczuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu