„To się źle skończy”

opublikowano: 20-05-2013, 08:57

Fed sztucznie napędza gospodarką drukując dolary na masową skalę. To się skończy płaczem, twierdzi słynny inwestor Jim Rogers.

- Mamy bardzo sztuczną sytuację. Bank centralny Ameryki drukuje zatrważające ilości pieniędzy – powiedział Rogers w  wywiadzie dla Newsmax TV. - Jest gigantyczny sztuczny napływ pieniędzy do gospodarki. To się źle skończy, bo to jest sztuczne – dodał.

Jim Rogers, fot. Bloomberg
Jim Rogers, fot. Bloomberg
None
None

Rogers uważa, że ostatnie głosy z Fed, sygnalizujące niechęć do kontynuacji polityki ilościowego luzowania polityki pieniężnej, mogą zapowiadać rychły koniec rządów Bena Bernanke w Fed.

- Ci ludzie nie są szczęśliwi z powodu tych zatrważających ilości drukowanego pieniądza bo wiedzą, że będzie to miało złe konsekwencje – powiedział Rogers. - Wydaje się, że pan Bernanke może odejść w ciągu kilku miesięcy. Przypuszczam, że chce się ewakuować zanim będzie musiał borykać się z „kacem” po tym czy następstwami – dodał.

Obecna kadencja Bernanke na stanowisku szefa Fed kończy się oficjalnie 31 stycznia 2014 roku.

Według Rogersa są dwa scenariusze zakończenia taktyki ilościowego luzowania polityki pieniężnej w USA.

- W pierwszym rynek powie w końcu: „stop”, nie bierzemy już tego więcej, i wówczas obligacje pójdą w dół pomimo banku centralnego – powiedział słynny inwestor. - W drugim publika powie: czekajcie, nie chcemy tych papierowych pieniędzy więcej. To zbyt absurdalne, i ceny pójdą w górę i będzie coraz więcej niepokojów na całym świecie – dodał.

Odnosząc się do sytuacji na rynku walutowym, Rogers nie ma dobrych prognoz dla euro.

- Mam nadzieję, że euro przetrwa. Potrzebujemy czegoś, co konkurowałoby z dolarem, który jest obecnie strasznie kiepską walutą. Jednak nie wiem, jak euro mogłoby przetrwać w obecnej postaci – powiedział. - Euro, jakie znamy, nie przetrwa. Mam nadzieję, że coś przetrwa, co będzie konkurowało z dolarem – dodał.

Rogers nie ma wątpliwości, że obecnie na świecie trwa „wojna walutowa”. Jest dla niego szokiem, że dolar umocnił się o 25 proc. wobec jena przez ostatnie pół roku.

- To zwykle prowadziło do jakiegoś rodzaju problemów gdzieś. Ktoś jest po złej stronie transakcji... Będziemy mieć więcej zawirowań na rynku walutowym i więcej problemów z walutami. Bądźcie ostrożni – powiedział.

Według Rogersa, rynek obligacji czeka potężny „rynek niedźwiedzia”.

- Nie w tym miesiącu, ale z pewnością wejdzie w rynek niedźwiedzia – powiedział zwracając uwagę, że cykle na rynku obligacji są wyjątkowo długotrwałe. - Ten rynek byka trwał 32 lata, a rynek niedźwiedzia przed nim trwał 35 lat... Będzie to trwało bardzo długo i będzie ekstremalnie bolesne dla wielu ludzi – dodał.

Rogers nie traci natomiast wiary w złoto.

- Złoto miało niesamowity 12-letni okres, kiedy nie miało nawet spadkowego roku, co jest wyjątkowo rzadkie (…) Nie rośnie się 12 lat bez nawet roku spadku. To nie jest sposób w jaki działają rynki - powiedział. - Dlatego teraz, to spóźniona od dawna i bardzo potrzebna korekta, która może trwać, nie wiem, kilka dni, tygodni, miesięcy, lub dłużej. Ale to dobrze dla rynku złota, bo złoto potrzebuje korekty, znalezienia nowej bazy, a potem rynek byka może być kontynuowany – dodał.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Druś, moneynews.com

Polecane