Serinus, czyli wydobywcza firma kontrolowana przez rodzinę Kulczyków, to jedna z niewielu spółek notowanych na warszawskiej giełdzie, które są jednocześnie notowane poza Polską. Akcje firmy można kupić na giełdzie w Toronto. Niewykluczone, że to się zmieni.

— Handel na naszych akcjach na giełdzie w Toronto prawie nie istnieje. Myślę, że to dlatego, że inwestorów na tym rynku ciągnie raczej do firm, które inwestują w Ameryce Północnej. To rozumieją najlepiej — tłumaczy Jeffrey Auld, prezes Serinusa. Dlatego Serinus zaczął się zastanawiać nad wejściem na rynek AIM w Londynie, na którym notowane są mniejsze firmy.
Bye, bye, Toronto?
— Analizujemy wszystkie możliwe scenariusze. Jednak wycofanie się z warszawskiej giełdy w ogóle nie jest rozważane, mamy tu grupę aktywnych inwestorów. A z giełdy w Toronto? Nie wykluczamy żadnego scenariusza dotyczącego notowań w Kanadzie — stwierdza Jeffrey Auld. W Kanadzie mieści się dziś centrala Serinusa. Szef firmy przekonuje, że tak pozostanie, nawet gdyby spółka zeszła z tamtejszej giełdy. Do Londynu przyciąga Serinusa nie tylko wielkość rynku, ale też większe zrozumienie inwestorów i analityków dla inwestycji na wszystkich kontynentach. To ważne, skoro Serinus ma aktywa w Tunezji i Rumunii. W Tunezji problemem były ostatnio protesty społeczne, które na ponad trzy miesiące wstrzymały produkcję wszystkich firm wydobywczych obecnych w tym kraju. Przed protestami dwie koncesje produkcyjne, Sabria i Chouech, produkowały wspólnie średnio 1,1 tys. baryłek ekwiwalentu ropy naftowej (boe) dziennie.
— Sabria powoli odzyskuje pełnię mocy produkcyjnych. Natomiast w Chouech, gdzie doszło do awarii pompy, musimy zainwestować 1 mln USD w przywrócenie wydobycia — szacuje Jeffrey Auld. W Rumunii inwestycja idzie zgodnie z planem i budżetem. Według Jeffreya Aulda, już w pierwszym kwartale 2018 r. inwestorzy mogą się spodziewać uruchomienia wydobycia gazu z pola Moftino.
AIM ma sens
Pomysł ewentualnego wejścia Serinusa na rynek AIM w Londynie robi wrażenie sensownego na Marku Buczaku, dyrektorze ds. rynków zagranicznych w Quercus TFI (fundusz jest akcjonariuszem Serinusa).
— Quercus TFI, który reprezentuję, ma doświadczenia w inwestowaniu na AIM, np. w spółki działające na terytorium dawnej Wspólnoty Państw Niepodległych. Wiemy więc, że baza inwestorówbranżowych sektora oil & gas jest tam większa niż np. w Warszawie, handel jest intensywniejszy, a to daje nadzieje na wzrost wyceny Serinusa. Polscy inwestorzy nie rozumieją specyfiki działalności spółki, stąd tak wysoka zmienność notowań jej akcji i ich niedowartościowanie — podkreśla Marek Buczak. Gdyby wycena Serinusa wzrosła, atrakcyjny — zdaniem inwestora — stałby się np. pomysł podwyższenia kapitału w celu sfinansowania nowych projektów poszukiwawczo-wydobywczych.
— Okazji inwestycyjnych nie brakuje. Jeśli w Rumunii produkcja rzeczywiście ruszy w pierwszym kwartale 2018 r. i zacznie generować zdrowe przepływy gotówki, być może będzie to dobry czas na decyzje związane z rozwojem nieorganicznym — uważa Marek Buczak. Podoba mu się też pomysł zejścia z giełdy w Toronto.
— Obrotów na akcjach prawie nie ma, a spółka ponosi koszty — podkreśla zarządzający Quercus TFI.