Firmy budowlane ukończyły realizację wielu nierentownych kontraktów kolejowych zawieranych po luce przetargowej z lat 2016-17. Bieżące zapewniają im zajęcie nawet do 2023 r., ale firmy wypatrują już kolejnych zleceń. Dwa lata temu Torpol miał w portfelu kontrakty przekraczające 4 mld zł, rok temu 2,41 mld zł, a obecnie 1,2 mld zł. Grzegorz Grabowski, prezes giełdowej spółki, zapewnia, że to poziom gwarantujący bezpieczne funkcjonowanie firmy, przypomina jednak, że PKP Polskie Linie Kolejowe (PLK) zapowiadały ogłoszenie jeszcze w tym roku przetargów o wartości około 10 mld zł z nowej perspektywy.
- Z naszego punktu widzenia najlepiej, by były ogłoszone jak najszybciej. Mamy nadzieję, że ogłoszenia pojawią się na przełomie roku, a datą graniczną jest dla nas połowa przyszłego – twierdzi Grzegorz Grabowski.
Ogłaszanie postępowań się odwleka, ponieważ Komisja Europejska nie zatwierdziła polskich programów inwestycyjnych. W rezultacie zamawiający nie mogą ogłaszać przetargów, bo nie mają zapewnionego finansowania kontraktów.

Wypełnienie portfela na nową perspektywę to obecnie gorący temat dla menedżerów firm budowlanych. Budimex przyznaje, że pytania w tej kwestii zadawali analitycy podczas ostatniej prezentacji wyników.
- Na razie mamy portfel, którego realizacja kończy się w latach 2022-23, mamy więc zapewnioną pracę. Oczekujemy jednak ogłoszenia postępowań w najbliższych miesiącach, by płynnie przejść do realizacji nowych umów – mówi Michał Wrzosek, rzecznik Budimeksu.
Bieżący rok gwarantuje rentowność
Wykonawcy nie panikują, ponieważ liczą jeszcze na kilka umów z tzw. starej perspektywy z lat 2014-23. Grzegorz Grabowski informuje, że oferty Torpolu są wysoko punktowane w postępowaniach na modernizację stacji oraz dworca w Olsztynie i linii Ełk - Korsze. Ma nadzieję, że wkrótce firma podpisze kontrakty. Dzięki temu wartość jej portfela może się nawet podwoić.
Oczekiwanie na nowe umowy jest łatwiejsze także dlatego, że bieżące mają wysoką rentowność. Na przykład w Torpolu średnioważona, długoterminowa rentowność na sprzedaży brutto wynosi 6,5-7 proc., a liczona na koniec czerwca 2021 r. – za ostatnie 12 miesięcy – sięga aż 8,2 proc. Na koniec czerwca 2020 r. była na poziomie 5,2 proc.
Grzegorz Grabowski zakłada, że w drugim półroczu 2021 r. uda się utrzymać rentowność zbliżoną do tej z pierwszej połowy roku. Wysoki poziom wynika m.in. z tego, że wykonawcy otrzymywali od PKP PLK zaliczki na starcie realizacji obecnych kontraktów i musieli wydać je na zakup materiałów. Niejednokrotnie więc na bieżące kontrakty rezerwowali towary po cenach z 2019 r. Dzięki temu wpływ wzrostu cen niektórych materiałów w ostatnich miesiącach był mniej dotkliwy - zwłaszcza że znaczna część obecnie realizowanych kontraktów została rozstrzygnięta po cenach sporo wyższych od pierwotnych kosztorysów zamawiającego.
Niezbędna optymalizacja kosztów w nowych umowach
Grzegorz Grabowski przyznaje jednak, że w postępowaniach z nowej perspektywy rentowność może być niższa, a wykonawcy będą musieli wdrażać rozwiązania optymalizacyjne, by utrzymać w ryzach koszty.