Totalizator na bakier z prawem

Dawid Tokarz
opublikowano: 12-02-2008, 07:39

Jacek Kalida, prezes Totalizatora Sportowego, został odwołany — niezgodnie z prawem. PO powiela fatalne w skutkach błędy PiS.

Rada nadzorcza Totalizatora Sportowego (TS), wybrana po przęjęciu władzy przez PO, już na pierwszym posiedzeniu uruchomiła kadrową miotłę, odwołując prezesa spółki Jacka Kalidę. Tym samym potwierdziły się informacje „PB”. Wczoraj napisaliśmy, że Andrzej Rzońca, nowy przewodniczący rady już w piątek odwiedził szefa TS, przedstawiając mu krótki komunikat: będzie odwołanie za upolitycznienie spółki (Kalida postrzegany jest bowiem jako człowiek PiS).

Nieodrobiona lekcja

Ujawniliśmy, że w tle odwołania są zarzuty o faworyzowanie przez Kalidę jednej z pracownic oraz spory między nim a Sławomirem Łopalewskim, innym członkiem zarządu, dotyczące kontrowersji wokół wielomilionowego kontraktu, łączącego TS z domem mediowym. Z naszych informacji wynika, że to właśnie tekst „PB” spowodował, że wczoraj rada odwołała nie tylko Kalidę, ale też Łopalewskiego, czego wcześniej nie miała w planie (w zarządzie TS został tylko wybrany przez pracowników Grzegorz Sołtysiński). Jacek Kalida nie chciał komentować odwołania, Sławomir Łopalewski natomiast nie odbierał telefonu.

— Naszą intencją jest odpolitycznienie spółki. To dlatego nowy zarząd będzie wybrany w drodze otwartego konkursu — mówi Michał Chyczewski, wiceminister skarbu z ramienia PO, nadzorujący TS.

Otwarty konkurs nie oznacza braku kontrowersji. Takie pojawiły się już przy wyborze w tym trybie rady nadzorczej hazardowej spółki. Na krótką listę kandydatów do niej trafiły trzy osoby, którym w przeszłości zarzucano działania niezgodne z interesem TS. Po tym, jak napisały o tym media, wybrano trzy nowe osoby, w tym Andrzeja Rzońcę, bliskiego znajomego Michała Chyczewskiego.

— Uczymy się postępowania w nowej procedurze. Wyciągnęliśmy z tej historii wnioski — zapewnia Michał Chyczewski.

Na horyzoncie pojawił się jednak znacznie poważniejszy problem. Z opinii prawników, z którymi rozmawialiśmy, wynika, że nowa rada została powołana bezprawnie. Zgodnie z ustawą o komercjalizacji i prywatyzacji w spółkach, których jedynym udziałowcem jest skarb państwa (jak w TS), 2/5 składu rad nadzorczych powinni obsadzić pracownicy. W radzie TS jest dwóch pracowników i aż czterech przedstawicieli MSP (ze starego składu została Agnieszka Małocha).

Powtórka z historii

Czy grozi nam ogromne zamieszanie, podobne do tego z 2006 r., ujawnione przez „PB”? Po wyborach wygranych przez PiS skład rady TS został zmieniony, a sąd rejestrowy tych zmian nie uznał. Właśnie ze względu na naruszenie ustawy o komercjalizacji (w radzie TS nie było przedstawicieli pracowników). W rezultacie przez blisko rok tak wielka spółka działała z władzami niewpisanymi do rejestru handlowego. Chaos w TS przełożył się nie tylko na wymierne straty dla spółki (spadek udziału w rynku hazardu o blisko 10 proc.), ale także dla budżetu państwa (hazardowy gigant dostarcza mu co roku ponad 1 mld zł, w 2006 r. było to blisko 100 mln zł mniej niż rok wcześniej). Wtedy MSP pomógł błąd formalny sędziego, który nie podpisał się pod kluczową dla sprawy decyzją. Michał Chyczewski zapewnia, że sytuacja z 2006 r. była inna, bo w radzie TS w ogóle nie było pracowników. Tyle że warto przypomnieć wydarzenia z 2000 r. MSP powołało wtedy ośmioosobową radę nadzorczą TS, w której zasiadało dwóch przedstawicieli pracowników. Rada ta odwołała dwóch członków zarządu spółki, a ci zaskarżyli decyzję do sądu i wygrali! W wyniku wyroku MSP musiało odwołać trzech swoich przedstawicieli, żeby przywrócić proporcje zapisane w ustawie.

— Według opinii prawników resortu, jeżeli niemożliwe jest zachowanie proporcji 2/5, tak jak w przypadku składu sześcioosobowego, to należy posiłkować się artykułem 14 ustawy o komercjalizacji — twierdzi Michał Chyczewski.

Artykuł ten mówi, że w radzie liczącej do sześciu członków pracownicy mają prawo do dwóch przedstawicieli. Tyle że dotyczy on tylko i wyłącznie spółek, w których skarb państwa „przestał być jedynym akcjonariuszem”. Czyli nie TS!

Dawid Tokarz, d.tokarz@pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane