Toyota liderem polskiej alternatywy

Marcin Bołtryk
09-05-2018, 22:00

Jeśli hybryda jest pomostem między spalinową a elektryczną motoryzacją, Polacy na tym pomoście zatrzymają się dłużej niż kierowcy z zachodniej Europy

W pierwszym kwartale 2018 r. w Polsce zarejestrowano 340 samochodów elektrycznych (w pełni elektrycznych i hybryd plug-in). To o 114 proc. więcej niż przed rokiem — wynika z danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA). Podwojenie sprzedaży może imponować, ale liczba elektrycznych aut — już nie. Ich udział w rodzimym rynku nowych aut osobowych to zaledwie 2 promile. Nie imponuje również udział wszystkich tzw. napędów alternatywnych (elektryczny, hybrydowy plug-in i klasyczny oraz CNG). Na ponad 140 tys. aut zarejestrowanych od stycznia do końca marca 2018 r., niespełna 7,8 tys. miało taki napęd. To około 5,5 proc. Na 340 nowych samochodów zaliczanych do grupy „napęd elektryczny”, 152 (wzrost o 130 proc. r/r) zasilane były wyłącznie prądem, a 188 było konstrukcjami typu hybryda plug-in. Łączny udział tej grupy aut w UE to średnio 1,7 proc. Pod względem zainteresowania autami elektrycznymi, Polska zajmuje 15. miejsce w Unii. Pierwszą trójkę tworzą Niemcy, Wielka Brytania i Francja — w każdym z tych krajów, w ciągu trzech pierwszych miesięcy tego roku, zostało sprzedanych ponad 10 tys. aut elektrycznych. W regionie CEE Polska plasuje się na 2. lokacie, za Węgrami.

Jeśli eko, to hybryda

Wolniej od przeciętnych europejczyków przekonujemy się do aut elektrycznych, ale tak samo szybko jak oni tracimy zaufanie do diesla. W naszym kraju, w analizowanym okresie, diesle stanowiły 23,2 proc. całkowitej sprzedaży nowych osobówek, rok temu — 27,2 proc. Zyskują na tym pojazdy z silnikiem benzynowym, których udział w rynku wzrósł do 71,2 (z 66,9 proc.). W całej Unii udział diesli w całkowitej sprzedaży spadł z 46 do 37,9 proc., natomiast silników benzynowych wzrósł do 55,5 proc. rejestracji (I kwartał 2017 — 48,8 proc.).

Jeśli Polak decyduje się na auto z napędem alternatywnym, to na klasyczną hybrydę. Od początku roku w Polsce zostało zarejestrowanych niemal 5,3 tys. takich aut (wzrost o 11,5 proc. r/r). Taki wynik daje nam dobre 7. miejsce w UE. Również 4-procentowego udziału aut hybrydowych w całkowitej sprzedaży nowych samochodów osobowych nie musimy się wstydzić — jest wyższy od unijnej średniej (3,4 proc.). Liderem sprzedaży w tym segmencie jest Toyota. Z niespełna 5,3 tys. hybryd zarejestrowanych w pierwszym kwartale tego roku — ponad 4 tys. nosiło jej logo. Jeśli dodać to tego niemal 600 lexusów (marka należy do Toyoty), czyni to z Japończyków niemal absolutenego władcę polskiego rynku hybrydowego i zarazem lidera na rynku aut zasilanych alternatywnie.

Prąd bez dopłat

Skąd szczególny stosunek Polaków do hybryd?

— Podążanie za ekotendencjami motoryzacyjnymi w Polsce odbywa się na drodze ewolucyjnej, a nie — jak zapowiadał rząd — rewolucyjnej. Kierowcy nie od razu przesiądą się do aut elektrycznych — głównie z uwagi na zaporową cenę, brak infrastruktury oraz obawę przed nieznanym. W pierwszej kolejności wybiorą bardziej przystępne napędy, zarówno pod względem ceny, jak i użytkowania, takie jak hybrydy i auta zasilane gazem. Biorąc pod uwagę całkowity wolumen sprzedaży nowych aut osobowych z alternatywnymi napędami [w sumie niemal 7,8 tys. — red.], plasujemy się w pierwszej dziesiątce Unii Europejskiej, co jest przyzwoitym wynikiem. Oczywiście jednak, wszystkim stronom — kierowcom, rządowi, producentom — zależy na jak najszybszym rozwoju rynku aut elektrycznych. Na to będziemy musieli jednak jeszcze trochę poczekać, przynajmniej do pełnego wdrożenia rządowego Planu Rozwoju Elektromobilności. Bez udogodnień dla właścicieli, zarówno finansowych, jak i infrastrukturalnych, ciężko będzie „rozbujać” ten segment — uważa Paweł Gos, prezes firmy Exact Systems.

Podobnego zdania jest Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych.

— Ze względów ekonomicznych w najbliższym czasie liderów nie dogonimy, jednak sytuację znacznie poprawiłoby wprowadzenie dodatkowych narzędzi podatkowych, wspierających potencjalnych nabywców aut elektrycznych, oraz rozważenie dopłat bezpośrednich, dostępnych na większości rozwiniętych rynków. Jest to instrument, bez którego rozwój elektromobilności na większą skalę jest niemożliwy, przynajmniej w początkowej fazie — mówi Maciej Mazur. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Toyota liderem polskiej alternatywy