TP próbuje obalić przed sądem plan zagospodarowania częstotliwości. Uważa, że przestał istnieć wraz ze starym prawem telekomunikacyjnym.
Jeśli Telekomunikacji Polskiej (TP) uda się przekonać sąd, że plan zagospodarowania częstotliwości nie istnieje, pozwolenia radiowe i przydziały częstotliwości wydane za rządów obecnego prawa telekomunikacyjnego, czyli od września 2004 r., staną się nieważne (m.in. dla Netii na telefonię trzeciej generacji).
Wczorajsza rozprawa przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym (WSA) w Warszawie zapowiadała się niewinnie — TP zaskarżyła lutową decyzję prezesa Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP) odmawiającą zezwolenia radiowego na częstotliwość 2,5 GHz dla stacji w Warszawie i Kołowie w Zachodniopomorskiem.
Zezwolenie umożliwiłoby łączność telefoniczną dla 667 abonentów. URTiP odmówił, twierdząc, że musiał — plan zagospodarowania częstotliwości, ustalany również przez prezesa urzędu, przewiduje używanie urządzeń o określonych parametrach, a urządzenia TP wykraczały poza te ramy.
— W dacie wydania odmownej decyzji plan zagospodarowania nie obowiązywał — oświadczył Jan Zieliński, radca prawny TP.
Jego zdaniem, plan nie ma mocy prawnej, bo został wydany na podstawie starego prawa telekomunikacyjnego, obowiązującego do września 2004 r. Ustawa ta nie przewidywała ogłoszenia planu w Dzienniku Urzędowym URTiP, co więcej — w ogóle nie przewidywała istnienia dziennika. Z kolei ustawa o aktach normatywnych nakazuje ogłosić akt prawny w takim wydawnictwie.
— Plan zagospodarowania nie był więc aktem normatywnym, a skoro tak, to przestał istnieć wraz ze starym prawem telekomunikacyjnym — wywodził mecenas Zieliński.
Zaskoczony prawnik URTiP był tylko w stanie powiedzieć, że nie można wywodzić nieistnienia planu z podstaw powołanych przez radcę TP. WSA postanowił ogłosić wyrok za dwa tygodnie.
Jacek Strzałkowski, rzecznik URTiP, zapewnia jednak, że od podważenia tego planu do unieważnienia przetargów droga daleka.
— Mamy 11 planów dla różnych zakresów. Ten kwestionowany przez TP dotyczy akurat urządzeń o małej mocy i zasięgu do kilkuset metrów, takich jak piloty do bram. Pewnie dlatego TP spotkała się z odmową. Co się tyczy zarzutów o Dzienniku Urzędowym, nie mogliśmy publikować planu w czymś, co nie było przewidziane w ustawie — uspokaja rzecznik.