TP SA chce zadłużać się w euro
Telekomunikacja Polska zamierza tak zmienić strukturę walutową swojego zadłużenia, by kredyty w euro i dolarach miały w nim równy udział.
Wczoraj TP SA świętowała zamknięcie emisji obligacji wartych 1 mld USD (3,5 mld zł). Na początku grudnia firma sprzedała obligacje pięcioletnie za 200 mln USD (oprocentowane na 7,125 proc.) i dziesięcioletnie za 800 mln USD (7,75 proc.).
Analitycy nie do końca wierzyli w sukces TP SA. Emisji sprzyjały wprawdzie warunki rynkowe (poprawa sytuacji na giełdach i niskie oprocentowanie amerykańskich papierów skarbowych), ale atmosfera do końca była nerwowa. W ostatniej chwili indeks Dow Jones poszedł w dół, a w Polsce wybuchł skandal Elektrimu, który zaniepokoił inwestorów.
Ci jednak nie zawiedli. Łącznie zgłosili popyt na papiery warte 2 mld USD, toteż ich zamówienia odpowiednio zredukowano. Podział emisji na dwie transze pozwolił przyciągnąć instytucje z różnych rynków i z różnych sektorów. Transza o dłuższej zapadalności ściągnęła uwagę funduszy emerytalnych, z kolei tylko papiery krótsze były chętnie kupowane przez banki. W obu transzach gros emisji objęły fundusze inwestycyjne.
Paweł Rzepka, prezes TP SA, powiedział, że dwie trzecie wpływów z emisji pójdzie na telefonię stacjonarną i komórkowy Centertel.
— Mamy 8 mln abonentów. W ciągu pięciu lat możemy nawet podwoić tę liczbę. Potem rynek stacjonarny będzie bliski nasycenia i zmienimy strategię firmy — zapowiedział prezes.
Reszta wpływów pozwoli firmie zrezygnować z części kredytów, które w jej ocenie są zbyt wysoko oprocentowane.