TP SA wraca do łask graczy
Wysokie wzrosty na wczorajszej sesji indeksy zawdzięczają w decydującej mierze największym emitentom na warszawskiej giełdzie. Wśród nich pałeczkę lidera dzierżyły niepodzielnie walory TP SA.
Kurs narodowego operatora od dwóch tygodni sygnalizował przynajmniej krótkoterminową, ale radykalną zmianę trendu. W trakcie poniedziałkowych notowań, scenariusz, w który zdecydowana większość rynku wciąż nie mogła uwierzyć, stał się realny. Dzięki temu GPW oparła się spadkowej tendencji w trakcie sesji na rynkach europejskich. Tymczasem wczoraj, kiedy gracze przekonali się, że rozpoczęcie ataku na Afganistan nie wywołało paniki na giełdach światowych, rozpoczęły się zdecydowane zakupy.
Popyt na walory TP SA w żadnym razie nie może wywoływać zdziwienia. Mimo nieciekawych perspektyw dla rynku telefonii stacjonarnej, jest to spółka o ugruntowanej sytuacji fundamentalnej. Walory TP SA mają decydujący wpływ na wskaźniki giełdowe. W rezultacie, instytucje finansowe, inwestujące według benchmarku, są zmuszone do zakupów jej akcji, aby proporcjonalnie wypełniać swoje portfele.
Przez długi czas balastem dla jej wyceny były negocjacje między MSP a France Telecom oraz perspektywa oferty publicznej, która brzmiała jak groźba. Pomyślne zakończenie rozmów, a ostatnio decyzja o dopłacie 150 mln zł przez FT za pakiet w zamian za rezygnację MSP z dywidendy mogły stać się impulsem, który przekonał do kupna przecenionych walorów.
Wysokie wzrosty skłaniają do zastanowienia jak długo należy pozostać na rynku. Dynamiczne zwyżki zbliżyły indeksy do pierwszych, ważnych oporów. Od tego jak poradzi sobie z nimi strona popytowa zależy dalsza poprawa na GPW.




