Tradycja: smacznie i wytwornie

Jarosław Królak
opublikowano: 2002-06-14 00:00

Stolica wzbogaciła się o kolejną restaurację serwującą dania polskie. To trzeci lokal należący do grupy znanych warszawskich restauracji Domu Polskiego i Polskiej. Tradycji stało się zadość. Podobnie jak poprzednie, ta również mieści się w willi. Lokal nawiązuje do elegancji starych polskich dworków. Architekt wnętrz dobrze wykonał swoją pracę. Nie ma nadmiaru bibelotów. Jasne wnętrza w ciepłych kolorach daje wrażenie przytulności. Restauracja spełni oczekiwania osób ceniących sobie wygodę. Dzięki stonowanej muzyce (najładniejsze polskie piosenki) goście mogą prowadzić nieskrępowane dysputy. Niewątpliwą atrakcją, szczególnie w ciepłe dni, jest taras. Dobrze, że od ruchliwej Belwederskiej ogródek odgrodzony jest dosyć wysokim żywopłotem. Niestety nie ma szans na wyeliminowanie ulicznego hałasu.

Zawartość karty nieodparcie kojarzy się z sutym obiadem w wiejskim dworku. Szef kuchni nie zapomniał o zbliżającym się lecie i do oferty dołożył kilka sezonowych przysmaków. Zamiast pasztetu z dziczyzny czy cielęcych ozorów w galarecie warto zamówić np. delikatne białe szparagi podawane z rumianą bułką tartą lub zieloną sałatę z plastrami kaczki i świeżymi truskawkami. Bardzo dobre.

Nie wolno pominąć zup. Kelner przynosi wazę i przy stoliku nalewa do talerza. Rosół z pulardy jest gorący i mocno warzywny. Polecam także żur śląski na aromatycznych borowikach. Duże brawa dla szefa kuchni. Żur jest równie pyszny, co aromatyczny.

Jak przystało na porządną restaurację, w menu sporo jest dań mięsnych. Usatysfakcjonowani będą miłośnicy kotlecików, zrazów i pieczeni. Zdecydowałem się na pieczoną wiejską gęś z musem z leśnej żurawiny. I nie żałuję wyboru. Porcja mięska była zachęcająco rumiana, a przede wszystkim chrupiąca i smakowita. Amatorzy ryb też znajdą coś dla siebie. Desery są mocną stroną restauracji. Polecono mi doskonałe pierożki ze świeżymi jagodami, których jeszcze nawet nie było w karcie. Warto również zamówić racuchy z jabłkami i kompocik rabarbarowy.

Obsługa jest sympatyczna, uprzejma i sprawna. Jednak chwilami wydawało mi się, że jestem wnikliwie obserwowany. Trochę więcej dyskrecji proszę państwa! Trudno też stwierdzić, czy błyskawiczne dostarczanie dań jest atutem obsługi czy minusem. To już pozostawiam każdemu do subiektywnej oceny.

Poważnym mankamentem jest brak parkingu. Pozostaje szukanie miejsca na chodniku, co z pewnością stwarza dyskomfort.

Mimo to w Tradycji można poczuć się jak w domu. Tym bardziej, że ceny są na rozsądnym poziomie.

Robert Semenowicz, szef kuchni, poleca kotleciki cielęce w gąszczu warzyw

Dwa kotleciki cielęce rozbić na grubość 0,5 cm. Posolić i natrzeć czosnkiem. Ugotować na pół twardo kalafior, brokuł, fasolkę szparagową, bób, szpargi, młodą marchew. Sparzyć około 10 g świeżych kurek. Kotleciki grillujemy. Warzywa kroimy i na rozgrzanym maśle z płatkami czosnku podsmażamy. Przekładamy jednego kotlecika na talerz i przysypujemy warzywami z patelni. Przykrywamy drugim kotlecikiem. Doprawiamy solą, pieprzem i dekorujemy świeżymi ziołami: rozmarynem, tymiankiem, oregano i melisą.