Trafiła kosa na kamień

Adam Sofuł
opublikowano: 08-06-2007, 00:00

Ostatnia, niepokonana, najtajniejsza linia obrony. Faceci w czerni? Nie, to minister finansów Zyta Gilowska. Strajkujący trzeci tydzień lekarze spotykali się z wieloma ministrami (nawet od edukacji, nie wiadomo dokładnie po co), premierem, politykami i ekspertami. Wszędzie wysłuchiwano ich ze zrozumieniem, chwalono ich ciężką i marnie opłacaną pracę i rozkładano bezradnie ręce.

Podczas spotkania z minister Zytą Gilowską było nieco inaczej. Wysłuchała ona lekarskich narzekań i ostrzeżeń, że się będą zwalniać z pracy, być może nawet pokiwała ze zrozumieniem głową i stwierdziła, że wprawdzie pieniędzy na podwyżki dla lekarzy nie ma, ale zamiast tego może im wprowadzić kasy fiskalne. Szczerość za szczerość.

Ministerstwo Finansów uwielbia kasy fiskalne i wprowadza je, gdzie się da — sektor ochrony zdrowia był pod tym względem mocno niedoceniony. Argument za wprowadzeniem kasy fiskalnej dla lekarzy był tyleż rozsądny, co porażający. Minister stwierdziła, że pozwoliłoby to na uzyskanie informacji, które umożliwiłyby podejmowanie racjonalnych decyzji. Tłumacząc z ministerialnego na polski — bez kasy minister nie wie, co się dzieje z pompowanymi w służbę zdrowia miliardami. Oznacza to, że w ósmym roku reformowania systemu ochrony zdrowia rząd ma dość ograniczone pojęcie, jakimi drogami krążą tam pieniądze — a przecież reformę robiono po to, by pieniądze szły za pacjentem. A skoro nikt nie potrafi policzyć pieniędzy, to trudno się dziwić, że ich brakuje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu