Tydzień nie był udany dla inwestorów z rynku obligacji komercyjnych. Zwyżki na giełdzie odciągnęły uwagę od „bezpiecznych dwucyfrowych zysków” na Catalyst, transakcji było niewiele, a ceny spadały.
Teoretycznie wydarzeniem tygodnia mógłby być debiut obligacji Echa Investment na Catalyst, ale nie stało się tak z bardzo prozaicznej przyczyny. Echo wyemitowało papiery tylko dla instytucji, zaś obligacje trafiły do obrotu wyłącznie na BondSpot, przeznaczonym do handlu dla dużych inwestorów. Ponieważ instytucje niechętnie pozbywają się raz kupionych obligacji, los Echa na Catalyst był z góry znany. Przez trzy dni od debiutu nie tylko nie zawarto żadnej transakcji, ale nawet nie wystawiono żadnej oferty. Tym samym Echo podzieliło los innych blue chips Catalystu (pomijając banki, na rynku notowanych jest tylko 14 serii powyżej 100 mln zł), których transakcyjność jest bliska zeru. Obligacje PGNiG, wprowadzone do obrotu przed trzema tygodniami, do dziś nie doczekały się żadnej oferty. PKN Orlen wprowadził emisję wartą 1 mld zł chyba tylko po to, by zobaczyć, że spread na jego obligacjach sięga 3 pkt proc.
Na koniec tygodnia średnie oprocentowanie obligacji korporacyjnych notowanych na Catalyst wynosiło 10,73 proc., banków 8,14 proc. (w tym banków komercyjnych 8,21 proc., a spółdzielczych 8,38 proc.), zaś gmin 7,17 proc.