Transport morski na szerokich wodach

opublikowano: 20-11-2018, 22:00

Resort infrastruktury zakłada dynamiczny wzrost przewozu towarów statkami. Jest on jednak niespójny z prognozą… resortu gospodarki morskiej. Niespójności jest więcej

Na dziś zaplanowano konferencję konsultacyjną związaną z opracowanym przez Ministerstwo Infrastruktury projektem Strategia Zrównoważonego Rozwoju Transportu. Przewiduje on dynamiczny rozwój transportu ładunków. Największy wzrost odnotuje lotnictwo. Wielkość towarów przewożonych samolotami w latach 2015-30 wzrośnie co najmniej o 205 proc., a maksymalnie o prawie 280 proc. Mimo to transport lotniczy nadal będzie miał marginalne znaczenie w przewozach towarów — w liczbach bezwzględnych zwiększy się z 0,1 mln ton w 2015 r. do zaledwie 0,2-0,3 mln ton w 2030 r.

Resort infrastruktury szacuje, że przewozy morskie będą rosły rocznie
o 2,1-3,4 proc. To niezbyt wysoka dynamika. W pierwszym półroczu 2018
przeładunek w polskich portach zwiększył się o 22 proc.
Zobacz więcej

SPADEK DYNAMIKI:

Resort infrastruktury szacuje, że przewozy morskie będą rosły rocznie o 2,1-3,4 proc. To niezbyt wysoka dynamika. W pierwszym półroczu 2018 przeładunek w polskich portach zwiększył się o 22 proc. Fot. Bloomberg

Hossa na morzu

Drugą lokatę na liście wzrostu przewozów ma transport morski. Do 2030 r. zwiększy się o 35 do 66 proc. Z około 70 mln ton wzrośnie do 95-116 mln ton. Prognozy cieszą przedsiębiorców działających na rynku transportu i przeładunków morskich i lądowych.

— Wiele wskazuje na to, że prognozy dotyczące dynamiki wzrostu transportu morskiego i lotniczego się sprawdzą. Z rynku dochodzą sygnały o bardzo dobrej koniunkturze w tych segmentach usług. Grupa Pekaes od kilku lat notuje wzrost wolumenów w spedycji morskiej, największy rozwój obserwujemy w obszarze usług drobnicowych oraz przewozów intermodalnych. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani na możliwy wzrost transportu ładunków drogą morską i powietrzną, doskonale uzupełniany m.in. przez transport kolejowy — mówi Maciej Bachman, prezes Pekaesu.

Może być lepiej

Prognoza resortu infrastruktury jest optymistyczna, ale niespójna z innymi rządowymi założeniami. Zakłada ona wprawdzie duży wzrost przewozów morskich, ale w porównaniu z planami Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (MGMiŻŚ) wyglądają one bardzo blado. Tylko w gdańskim porcie przewiduje ono przeładunki większe niż resort infrastruktury zakłada w całych przewozach morskich.

„Zgodnie z wykonanymi prognozami, w gdańskim porcie morskim nastąpi 3-krotny wzrost przeładunków do około 100 mln ton w roku 2030” — napisano w programie rozwoju portów morskich przygotowanym przez MGMiŻŚ.

Będzie to rezultat budowy tzw. portu centralnego, do której przygotowuje się gdańska spółka. W strategii transportowej Ministerstwo Infrastruktury także wspomniało o planie rozbudowy gdańskiego hubu i zwiększeniu tam przeładunków do 100 mln ton, ale w prognozach przewozowych tego nie uwzględniło.

Jakub Majewski, prezes Fundakcji ProKolej, twierdzi, że w projekcie strategii jest więcej przykładów świadczących o tym, że prognozy resortu nie odzwierciedlają w pełni efektów realizacji strategicznych dla gospodarki planów infrastrukturalnych. Oprócz danych z rynku morskiego rozbieżności są także w planach kolejowych. Na jednej z map strategii nakreślono linie, które PKP Polskie Linie Kolejowe przystosują do jazdy z prędkością ponad 160 i ponad 200 km/h. Są na niej także linie przystosowane do jazdy z prędkością ponad 200 km/h, które mają być wykonane do 2030 r. w ramach projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK), łączące m.in. Warszawę z Łodzią, Poznaniem i Wrocławiem. We wskaźnikach rezultatów strategii resort infrastruktury napisał natomiast, że w 2030 r. w polskiej sieci kolejowej będzie 1,1 tys. km linii przystosowanych do jazdy z prędkością wyższą niż 160 km/h. Oznacza to, że uwzględnił tylko plany PKP PLK, pomijając plany budowy linii prowadzących do CPK.

OKIEM EKSPERTA

Więcej optymizmu

BOGDAN OŁDAKOWSKI, prezes Actia Forum

Prognozowane przeładunki w portach polskich w perspektywie do 2030 na poziomie 95-116 mln ton są zbyt ostrożne. Z dynamiki obrotów z ostatnich lat i tego roku wynika, że już w tym roku mogą sięgnąć około 100 mln ton. Warto pamiętać, że w pierwszej połowie tego roku w portach polskich przeładowano ponad 50 mln ton, to jest o 22 proc. więcej w porównaniu z tym samym okresem 2017 r.Taką dynamikę wzrostu masy ładunkowej w portach trudno będzie utrzymać, jednak można szacować, że przy kilkuprocentowym wzroście rocznie przeładunki w portach w perspektywie 10-12 lat powinny sięgnąć 180 mln ton. Warto jednak pamiętać, że jest wiele czynników, które będą kształtować przyszły popyt na usługi portowe w najbliższych latach. Oprócz tak oczywistych jak wzrost gospodarczy i dynamika wymiany handlowej bardzo duży wpływ będzie miała polityka energetyczna, kierunek importu surowców energetycznych oraz wielkość wykorzystania węgla i gazu do produkcji energii elektrycznej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Transport morski na szerokich wodach