Transportowy pakiet niepewności

opublikowano: 27-02-2019, 22:00

Według ostrożnych szacunków rynek przewozów w Polsce do 2022 r. wzrośnie tylko o 5 proc. Może być jeszcze skromniej z powodu pakietu mobilności

Ustalone 20 lat temu, w myśl praw wolnego, wspólnego rynku oraz swobodnej wymiany towarów i usług, zasady funkcjonowania międzynarodowego transportu drogowego są obecnie naruszane. Każde zamieszanie, którego skutki trudno przewidzieć, stanowi wyzwanie dla przedsiębiorców.

Rodzimi transportowcy nie mogą dać się zepchnąć na
margines. Na szczęście potrafią sobie radzić w trudnych sytuacjach. Kiedy w
latach 2008-09 odczuwalny był globalny kryzys albo w latach 2011-12
doświadczaliśmy kryzysu zadłużenia w strefie euro, polski transport zanotował
wzrost — odpowiednio o 20 i 10 proc. Tym razem prognozy nie są tak korzystne, a
przedsiębiorcy bardzo ostrożni, polscy przewoźnicy jednak i tym razem się
obronią — uważa Andrzej Oślizło, prezes Grupy Inelo.
Zobacz więcej

NA KŁOPOTY POLAK:

Rodzimi transportowcy nie mogą dać się zepchnąć na margines. Na szczęście potrafią sobie radzić w trudnych sytuacjach. Kiedy w latach 2008-09 odczuwalny był globalny kryzys albo w latach 2011-12 doświadczaliśmy kryzysu zadłużenia w strefie euro, polski transport zanotował wzrost — odpowiednio o 20 i 10 proc. Tym razem prognozy nie są tak korzystne, a przedsiębiorcy bardzo ostrożni, polscy przewoźnicy jednak i tym razem się obronią — uważa Andrzej Oślizło, prezes Grupy Inelo. Fot. ARC

— W branży TSL zrobiło się niespokojnie. Nowe przepisy, regulacje oraz pomysły europosłów pojawiają się szybko i z dużą częstotliwością. Niektóre zostały wdrożone przez rządy krajów unijnych, jak Niemcy, Francja czy Holandia, i zdążyliśmy się już do nich przyzwyczaić. Polscy przewoźnicy potrafią sprawnie dostosowywać się do zmieniającego się otoczenia biznesowego. Transport w Polsce nie upadnie, jednak będziemy musieli powalczyć, aby pozostać liderem wedle nowych reguł — mówi Andrzej Oślizło, prezes Grupy Inelo.

Wschodnie zagrożenie

Oczy przewoźników zwrócone są na Pałac Westminsterski. Aż co czwartą spośród prawie czterech milionów operacji transportowych do Wielkiej Brytanii wykonują polscy kierowcy. Według najnowszego badania PwC CEE Transport & Logistics Trend Book tendencje secesyjne w Europie mogą się pogłębiać w ciągu najbliższych kilku lat, a brexit będzie miał bardzo negatywny wpływ na wolumen towarów przewożonych pomiędzy Zjednoczonym Królestwem a państwami członkowskimi UE. Szacuje się, że aż 19 proc. wszystkich ładunków do i z Wielkiej Brytanii przewożą ciężarówki na polskich numerach rejestracyjnych. Dodatkowo transportujemy więcej towarów między Wielką Brytania a Irlandią niż… Brytyjczycy.

— Niezależnie od tego, co wydarzy się 30 marca 2018 r., niepokojące sygnały wysyła nam też rząd Niemiec, gdzie obecnie tąpnięcie w strefie euro widoczne jest najbardziej. Tu już nie chodzi tylko o pogorszenie nastrojów w niemieckiej gospodarce, lecz także widoczny spadek zamówień i obrotów w tamtejszym biznesie. Biorąc pod uwagę fakt, że nasz zachodni sąsiad to główny cel podróży zawodowych kierowców z Polski, można się spodziewać, że załamanie w gospodarce niemieckiej przewoźnicy odczują pod postacią ilości i wartości zamówień — uważa Andrzej Oślizło.

Czy czas poszukiwać nowych rynków? Wzrost udziału usług świadczonych przez polskie firmy transportowe odnotowuje się głównie we Francji, Niemczech, Belgii, Holandii, we Włoszech i w Wielkiej Brytanii. Podczas gdy udział w rynkach Europy Północnej pozostaje na poziomie 2,5 proc, spada przewóz towarów na Wschód. Powody? Przewoźnicy z Rosji, Ukrainy i Białorusi coraz śmielej upominają się o swój kawałek tortu — chcą częściej jeździć po całym kontynencie i zarabiać więcej. Według raportów Izby Celnej nawet po tysiąc ciężarówek na dobę stoi na największych przejściach granicznych w Medyce, Dorohusku i Kuźnicy. Wszystkie szlaki prowadzą przez Polskę, która — chcąc utrzymać pozycję lidera — wydaje wschodnim sąsiadom mniej zezwoleń. Ponadto komentatorzy rynku TSL zwracają uwagę, że kolejne inicjatywy zmian legislacyjnych w prawie unijnym, jak choćby pakiet mobilności, nakładają ograniczenia na transportowców z krajów UE. Te restrykcje nie dotyczą zaś przewoźników ze Wschodu lub też będą bardzo trudne do egzekwowania przez służby kontrolne.

Nielegalny kabotaż

Według raportów ekspertów Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców pakiet mobilności, a szczególnie płace minimalne, to jeden z trzech tematów najczęściej poruszanych przez właścicieli firm przewozowych — niezależnie od wielkości floty. Tym bardziej dziwi więc fakt, że przyjęcie jednego sprawozdania na ostatnim posiedzeniu komisji TRAN skutkowało dobrymi nastrojami wśród rodzimych przedsiębiorców. Odrzucone zostały dwie propozycje — dotycząca zasad odbierania odpoczynków oraz związana z delegowaniem pracowników. Ostatni raport będzie miał zastosowanie w nowym porządku unijnych regulacji, nie wiemy tylko jeszcze, w jakim zakresie. Płaca minimalna nie zniknie z agendy dalszych prac europosłów.

— Co więcej, z całą pewnością nowe prawo będzie doprecyzowane, co pozwoli na bardziej efektywne jego egzekwowanie przez inspekcje w państwach wspólnoty. Urzędy w różnych krajach już się do tego przygotowują — mówi Andrzej Oślizło.

Raport, który został przyjęty 10 stycznia 2018 r., będzie miał zastosowanie do całej wspólnoty, czyli około 550 tys. przewoźników drogowych oraz ponad trzech milionów kierowców zawodowych. W największym stopniu zmiany uderzą jednak w polski sektor TSL. Przypomnijmy — przedsiębiorcy z Polski pokrywają obecnie jedną trzecią wszystkich przewozów międzynarodowych w Europie, z czego około trzech piątych to tzw. kabotaże, czyli przewozy transgraniczne. Po wejściu w życie pomysłów Ismaila Ertruga, niemieckiego reprezentanta w Parlamencie Europejskim, dotychczasowa działalność polskich kierowców stanie się nielegalna. W myśl tych kontrowersyjnych propozycji nie będą mogli przewozić tak wiele i tak często jak do tej pory.

— Na szczęście proces legislacyjny nie jest zakończony. Czekamy na rozwój sytuacji, ale nie powinno to uśpić czujności polskich przedsiębiorców — podkreśla Andrzej Oślizło. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu