Do końca roku Triada, jeden z największych pod względem przychodów organizator zagranicznych wyjazdów czarterowych w Polsce, zamierza wejść na giełdę.
— Doradcą jest Dom Maklerski Capital Partners. Jeszcze nie zdecydowaliśmy, jaki pakiet sprzedamy na giełdzie. Debiut może się opóźnić, jeśli sytuacja nie będzie sprzyjająca, ale nawet wówczas zrealizujemy część naszych planów — zapowiada Piotr Zawistowski, prezes Triady.
Nie podaje, ile firma chce zebrać, ale można szacować, że 70-100 mln zł.
— W ciągu kilku lat chcemy zostać największym tour-operatorem w Europie Środkowej i Wschodniej — zapowiada Piotr Zawistowski.
Ekspansja w regionie
Triada zacznie wkrótce wchodzić do kolejnych krajów, ale nie ujawnia, jak i
gdzie. Można się domyślać, że postara się przejmować średniej wielkości firmy.
— Triada może myśleć o Czechach, Słowacji, krajach nadbałtyckich, może Rumunii. Na tych rynkach jest w stanie konkurować każda z liczących się w Polsce firm — uważa Grzegorz Baszczyński, prezes giełdowego Rainbow Tours.
Światowy poziom
Sen o
regionalnej potędze to nie mrzonka. Triada ocenia, że w turystyce wyjazdowej w
Polsce jest liderem z 300 mln zł przychodów. Tak samo mówi TUI Polska, którego
przychody w 2007 r. sięgnęły 367 mln zł. Jednak, według Triady, 20 proc. tej
kwoty to turystyka przyjazdowa. TUI temu zaprzecza.
Itaka miała z turystyki wyjazdowej 281 mln zł przychodów, Neckermann 270 mln zł, a giełdowy Rainbow Tours 164 mln zł.
Przedstawiciele Triady szacują, że stosunek przychodów do liczby zatrudnionych, który do 2006 r. był w Triadzie poniżej średniej zachodnioeuropejskich koncernów turystycznych, w ubiegłym roku prawdopodobnie ją przekroczył, a w tym jeszcze bardziej od niej odbiegnie. Zresztą dobrze wypadają tu także inne polskie spółki turystyczne.
— Na razie działamy lokalnie, ale już na poziomie efektywności firm globalnych — podkreśla prezes Triady.
Przemysł turystyczny w Europie to 249 mld EUR przychodów w 2006 r. i roczny wzrost na poziomie 3-3,5 proc.
Umocnienie pozycji w Polsce będzie polegać m.in. na rozwijaniu sieci salonów, choć Triada jest już pod tym względem bardzo silna: ma ich 57, podczas gdy TUI Polska 58, Itaka 43, Orbis 41, Neckermann 38, a Rainbow Tours 31. Polski rynek zagranicznej turystyki czarterowej ma wielki potencjał. W 2007 r. jego wartość wyniosła 2,75 mld zł, a dynamika wzrostu osiągnęła 45 proc. Do 2015 r. będzie rósł o 15-17 proc. rocznie.
— Relacja liczby zorganizowanych wyjazdów zagranicznych do liczby ludności jest w Polsce bardzo niska w porównaniu z północnymi krajami Unii i naszymi południowymi sąsiadami. W ubiegłym roku wyniosła około 3 proc. Polski rynek ma co najmniej kilkukrotny potencjał wzrostu — uważa Piotr Zawistowski.
— Ja też sądzę, że w najbliższych latach rynek będzie rósł o 20 proc., choć nie wiem, czy aż do 2015 r. Wyniki branży turystycznej są mocno związane z gospodarką, a choć nikt jeszcze nie mówi o recesji w Polsce, to kiedyś musi ona nadejść — mówi Grzegorz Baszczyński.
Triada ma już rozpoznawalną markę i dobrą opinię.
— Biorąc pod uwagę liczbę obsłużonych przez firmę klientów, liczba skarg u nas i w innych biurach jest porównywalna. W 2005 r. było ich 137, w 2006 r. — 81, a w 2007 — 78. Tendencja jest malejąca, a przecież firma co roku obsługuje coraz więcej klientów — mówi Marta Milewska z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego.
Fokus na wzrost
Triada
skupia się na czarterach. Wyjazdy autokarowe, od których zaczęła operacje w 1991
r., stanowią dziś 1,5 proc. przychodów.
— Zawsze koncentrowaliśmy się na najbardziej rozwojowej części rynku. Stąd pomysł stworzenia w 2007 r. firmy Sky Club — touroperatora oferującego wyłącznie wyjazdy all inclusive do wyselekcjonowanych hoteli. Już w pierwszym roku działalności firma miała 32 mln zł przychodów. W tym roku osiągniemy ponaddwukrotny wzrost obrotów — mówi szef Triady.
Wartość rynku all inclusive wyniosła w 2007 r. 1,3 mld zł. Z raportu Travelplanet.pl wynika, że liczba turystów korzystających z tej oferty wzrosła w ostatnich dwóch latach z 30 do 50 proc.
Z takimi perspektywami spółka nie powinna mieć kłopotu z uplasowaniem oferty. Ale Rainbow Tours, który zadebiutował w 2007 r., wciąż wyceniany jest bardzo nisko.
— Bardzo mnie to dziwi. Rynek ma fantastyczne perspektywy — komentuje Piotr Zawistowski.
— Przed emisją byliśmy wyceniani na 12 zł przy szacowanych wynikach, które realizujemy lub nawet przekraczamy. Cena emisyjna wyniosła 9 zł i akcje wciąż oscylują wokół tego poziomu. Ale jeśli się przyjrzeć indeksowi sWIG80, to od listopada zanotował tylko niewielki wzrost, podczas gdy nasze akcje urosły o 25 proc. — zaznacza Grzegorz Baszczyński.