Trust przegrał prawną batalię z Sejmem i NSA

  • Emil Górecki
opublikowano: 05-10-2012, 00:00

Poznański deweloper żądał odszkodowań za publicznie dostępne drogi. Bez efektu. Będzie apelacja.

Do kogo należą publicznie dostępne drogi w osiedlach mieszkaniowych? Według polskiego prawa, jeśli miejscy planiści nie przeznaczą ich na drogi publiczne w planie zagospodarowania przestrzennego, należą do właścicieli osiedla, czyli dewelopera, a po sprzedaniu mieszkań — do wspólnoty mieszkaniowej. Nie zgadzał się na to poznański deweloper — firma Trust. W 2005 r. jej właściciele — Paweł Bugajny oraz jego wspólnicy — ruszyli po odszkodowania do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC). Wygrali od państwa największe zasądzone przez trybunał odszkodowanie — ponad 250 tys. EUR. To jednak nie zmieniło późniejszych decyzji poznańskich urzędników, którzy konsekwentnie odmawiali wypłacenia deweloperowi odszkodowań w przypadkach, kiedy droga w osiedlu nie była przez nich oznaczona jako publiczna. Linii orzecznictwa nie zmieniły też sądy administracyjne. Dlatego deweloper pozwał Sejm i Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) w trybie cywilnym o odszkodowanie warte 14 mln zł.

— Przegraliśmy, ale będziemy się odwoływać — mówi Paweł Bugajny, prezes firmy Trust. Wyrok jest nieprawomocny, sąd pierwszej instancji oddalił w całości roszczenie dewelopera.

— Sąd przyjął argumentację Prokuratorii Generalnej, która reprezentowała pozwanych. Dowodziliśmy, że sprawa jest przedawniona, wyrok ETPC, z którego roszczenie się wywodziło,dotyczył innego podmiotu i innych działek, a ponadto nie zobowiązywał Polski do zmiany systemu prawnego w danym zakresie — mówi Mikołaj Wild, starszy radca Prokuratorii Generalnej.

Wyrok ETPC wskazywał, że w kwestii przejmowania dróg i działek pod drogi w osiedlach mieszkaniowych albo NSA źle interpretuje prawo, albo samo prawo jest złe. Dlatego pozwanymi były solidarnie dwie instytucje. Przed ETPC występowali Paweł Bugajny i jego wspólnicy, teraz przeciwko skarbowi państwa wystąpiła ich firma. Deweloperzy przyzwyczaili się, że samorządy przejmują na siebie utrzymanie tylko części działek pod drogi, nie bez problemów, bo rodzi to dla nich czasem bardzo wysokie koszty. Najbardziej jaskrawym przykładem jest walka Polnordu z warszawskim ratuszem o 175 mln zł za działki pod drogi w Miasteczku Wilanów. Paweł Bugajny walczy o więcej — by deweloperom przyznawano odszkodowania nie tylko na podstawie administracyjnego podziału, ale również biorąc pod uwagę kryterium funkcjonalności: jeśli każdy może korzystać z drogi, to obowiązek jej utrzymania powinien spoczywać na samorządzie. Deweloperzy temu przyklaskują.

— Miasta maksymalnie ograniczają drogi, które przejmują, bo to generuje koszty. Jestem jednak zdania, że wszystkie działki, które są publicznie dostępne, powinny być przejmowane przez samorządy. To zapobiegłoby powstawaniu grodzonych osiedli, co nie jest czynnikiem miastotwórczym — uważa Edward Laufer, prezes wrocławskiego dewelopera Vantage Development.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu