Trwa dramat małych i średnich spółek

Włodzimierz Uniszewski
06-06-2008, 00:00

Po kilku nerwowych dniach przyszedł czas na uspokojenie nastrojów na światowych giełdach. Co prawda w środę indeks Dow Jones zanotował trzeci spadek z kolei, ale był on symboliczny. Technologiczny Nasdaq zdołał wypracować spory wzrost. Z banku Lehman Brothers, o którego los ostatnio się obawiano, napłynęły uspokajające informacje o braku zagrożenia niewypłacalnością. Kupowano spółki finansowe, a drożejący dolar wzmacniał spadkową korektę na rynku ropy.

Pozytywny ton dominujący od rana na głównych rynkach Europy sprzyjał odreagowaniu głównych indeksów warszawskiej giełdy. Pojawiła się nadzieja, że po 2-procentowym spadku WIG20 zdoła odrobić tę stratę na tyle, by wrócić ponad przełamane wsparcie na poziomie 2900 pkt.

Sesja zaczęła się wzrostem, ale niskie obroty nie wróżyły najlepiej. Chociaż przygniatająca większość blue chipów znalazła się nad kreską, popyt był zbyt słaby, by podbić wyraźniej kursy gigantów. Stawce przewodziły mniejsze firmy, takie jak Polimex, Pol- nord czy Cersanit. Przecena na rynku surowcowym trzymała w szachu notowania PKN i KGHM. Słabości surowcowych tuzów nie zdołało zrównoważyć silne Pekao. Po początkowym wzroście nastąpiła stabilizacja indeksu. Niestety, aż do końca sesji WIG20 nie zdołał choćby dotknąć linii 2900 pkt. Dwukrotnie na przeszkodzie stanęły wieści z zagranicy. W południe pojawiła się informacja o niespodziewanym spadku zamówień w niemieckim przemyśle, a tuż przed otwarciem notowań w Nowym Jorku rynki wystraszył prezes Europejskiego Banku Centralnego, sugerując podwyżkę stóp w przyszłym miesiącu.

Zawirowania na rynku walutowym po tej wypowiedzi nie przeszkodziły w pokaźnej zwyżce amerykańskich indeksów na początku notowań. Raport o liczbie zarejestrowanych w ub. tygodniu bezrobotnych okazał się zaskakująco dobry, a sieci detaliczne Wal-Mart i Costco zanotowały spory wzrost sprzedaży w maju. Zmalały także obawy przed kolejną katastrofą w sektorze finansowym.

Warszawa wolała jednak zachować ostrożność i WIG20 odrobił niespełna połowę środowej straty. O wiele bardziej dramatycznie przebiegały notowania indeksu średnich spółek. Nieustępliwa od tygodni podaż zepchnęła mWIG40 w okolice tegorocznego minimalnego poziomu zamknięcia z 21 stycznia. Ostatecznie indeks zakończył dzień 2 punkty powyżej tego krytycznego poziomu. To obrazuje siłę bessy na szerokim rynku, maskowaną nieco lepszą postawą największych spółek. Warto dodać, że sWIG80 już przebił podobną barierę.

Co dalej?

Zapomniany rynek

- Nasza giełda jest w stanie tylko kołysać się na falach wywołanych za granicą. Fatalnie wygląda spadkowy dryf mniejszych spółek. Ich przecena obniża wartość jednostek funduszy, co zniechęca do inwestycji krajowych graczy. A zagraniczni wciąż nie palą się do zakupów, zadowalając się zyskami wynikającymi z umocnienia złotego.

Włodzimierz Uniszewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Trwa dramat małych i średnich spółek