Trzeba porzucić fobie

Paweł Janas
14-05-2007, 00:00

Mało efektywne próby energetycznego „ogrania” Rosji wskazują, że fobie lepiej zastąpić partnerstwem. Ktoś musi zrobić pierwszy krok.

Analitycy apelują – w paliwach zawrzyjmy z Kremlem układ

Mało efektywne próby energetycznego „ogrania” Rosji wskazują, że fobie lepiej zastąpić partnerstwem. Ktoś musi zrobić pierwszy krok.

Nursułtan Nazarbajew, prezydent Kazachstanu, wybrał towarzystwo prezydenta Rosji Władimira Putina zamiast szczytu energetycznego w Krakowie. I to z nim rozmawiał o ropie i gazie, a nie z polskim prezydentem. Dostaliśmy więc od Rosji kolejnego dużego prztyczka w nos. Rodzi się więc zasadniczy dylemat — trzymać się obranego przez PiS kursu czy spróbować jakiejś formy kompromisu. Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa — zważywszy, że Rosja wykorzystuje nośniki energii jako narzędzie nacisku politycznego. Ale wśród polskich środowisk gospodarczych pojawia się myśl, że jakoś ułożyć się trzeba.

— Nie możemy traktować Rosji jak wroga. Już teraz ponosimy koszty takiego postępowania. Według przybliżonych szacunków, podpisane niedawno niekorzystne umowy na dostawy gazu do Polski będą nas kosztowały dodatkowo około 3,5 mld USD w ciągu 15 lat. Jeśli dla zasady w przyszłości odwrócilibyśmy się od zakupów rosyjskiej ropy, nasze rafinerie przestaną zarabiać na wyższych marżach, uzyskiwanych z przerobu tańszego paliwa. Jego ceny wzrosną, zapłaci za to społeczeństwo — mówi Andrzej Szczęśniak, ekspert paliwowy.

Rosjanin to partner

Może więc zamiast iść na wojnę gospodarczą z Rosją, warto byłoby nawiązać bliższe kontakty gospodarcze? Wśród analityków takich głosów jest coraz więcej.

— Trzeba ożywić nasze stosunki gospodarcze, ale to wymaga jakiegoś gestu od nas. Powinniśmy m.in. zrezygnować z embarga w stosunku do rosyjskich inwestycji w polskiej gospodarce. Niemal wszyscy dokoła nas dopuścili rosyjski kapitał do sektora gazowego i czerpią z tego korzyści — podkreśla Andrzej Szczęśniak.

Opinia to nieodosobniona.

— W stosunkach z Rosjanami zbyt często kierują nami fobie. Trzeba je szybko wyeliminować. Zamiast zwalczać budowę gazociągu północnego przez Bałtyk, można byłoby rozważyć pojawiającą się koncepcję wejścia w ten projekt. Pod warunkiem wypracowania odpowiedniej formuły ustalania cen gazu — mówi Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.

Biznes zamiast polityki

Z Rosjanami — jak się okazuje — nasi biznesmeni potrafią się dogadać bez polityków.

— Produkowany przez Bioton preparat insulinowy Gensulin został wpisany na federalną listę leków refundowanych w Rosji. Może do Krakowa prezydent Kaczyński powinien zaprosić prezesa Biotonu? — pyta na swoim blogu internetowym Robert Gwiazdowski.

Potwierdza to także wielu innych przedsiębiorców.

— Polityka bardzo utrudnia robienie interesów w Rosji. Także nasi rosyjscy partnerzy nie rozumieją, jak to jest możliwe, że dwa sąsiadujące ze sobą kraje nie mogą prowadzić normalnych stosunków biznesowych — mówi jeden z przedsiębiorców prowadzących w Rosji interesy paliwowe.

Próbował startować w Rosji jako polski przedsiębiorca, ale wtedy z marszu przetargi przegrywał. Gdy zarejestrował się jako firma z innego państwa UE, zaczął odnosić sukcesy.

Nieugięta władza

Na razie jednak wśród kręgów obecnej władzy nie widać zbyt dużej woli zmiany nastawienia do Rosji.

— Jestem zwolennikiem postawienia grubej kreski w energetycznych rozmowach z Rosją i rozpoczęcia wszystkiego od nowa. To Rosjanie powinni jednak zrobić pierwszy krok, np. znosząc embargo na import polskiego mięsa. Widać też, że nasza twarda postawa przynosi efekty. To przecież m.in. pod wpływem polskich działań Europejski Bank Inwestycyjny odmówił finansowania gazociągu północnego. Gdy uda nam się zdywersyfikować źródła zaopatrzenia w ropę i gaz, będziemy mieć silną pozycję negocjacyjną do rozmów z Rosją. Kto chce pokoju, musi szykować się na wojnę — mówi Maks Kraczkowski, przewodniczący sejmowej Komisji Gospodarki, poseł PiS.

Ta wypowiedź sugerowałaby, że do końca kadencji obecnej koalicji szans na poprawę stosunków z Rosją zbyt wielkich nie ma. W niedzielę jednak Maria Kaczyńska otworzyła z Ludmiłą Putin Dom Polski w Petersburgu.

— Otwarcie Domu uważam za ważne wydarzenie dla umocnienia przyjaźni między naszymi narodami i krajami — powiedziała Ludmiła Putin.

Po uroczystości pierwsze damy serdecznie się uściskały. Będzie ocieplenie?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Surowce / Trzeba porzucić fobie