Trzeba się pozbyć fobii

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 15-11-2006, 00:00

Weto nie pomoże w naszych kontaktach z Rosją, choć trudno wyobrazić sobie, że będzie jeszcze gorzej. A może wystarczy przestać się bać Rosji?

Ciąg dalszy burzy wywołanej wetem Polski dla unijnego mandatu na negocjacje nowego porozumienia UE z Rosją. Premier Jarosław Kaczyński powiedział, że Bruksela powinna zastosować wobec Moskwy sankcje w związku z zakazem importu do Rosji mięsa i produktów roślinnych z Polski. Tymczasem Komisja Europejska (KE) nie chce stanąć murem za Polską.

— W negocjacjach z Rosją w sprawie zniesienia embarga na niektóre produkty mięsne i roślinne bylibyśmy silniejsi, gdybyśmy mieli pewność, że Polska spełnia wszystkie rosyjskie wymagania — powiedział PAP Philips Tod, rzecznik KE.

Strategia czy fobia

Reakcja rosyjskich mediów na weto jest bardzo negatywna.

— Zapowiadają one pogorszenie stosunków polsko-rosyjskich. Doszukują się różnych powodów weta, od niechęci wobec Rosji poprzez konsekwentnie antyrosyjską politykę po reakcję powyborczą polityków rządzącej partii. Media rosyjskie podkreślają, że sprawy dwustronne nie powinny być rozwiązywane przez Unię Europejską — mówi Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich.

Szef Centrum im. A. Smitha nie ma wątpliwości, że polski rząd przesadził.

— Rosja wykorzystuje nasze fobie, żeby mówić Europie: z tymi wariatami nie da się rozmawiać. Jestem święcie przekonany, że prowokuje nas, a potem wykorzystuje to w negocjacjach z Niemcami. Nasze weto niczego nie zmieniło. Powiedzieliśmy tylko Rosjanom, że ich nie lubimy, a jednocześnie negocjujemy dostawę gazu z RosUkr- Energo powiązanym z rosyjskim Gazpromem — wytyka Robert Gwiazdowski.

Broni rządu inny ekspert.

— Jeśli było to posunięcie strategiczne, nie było ono niedopuszczalne. Polska ma prawo zachowywać się asertywnie w obronie własnych interesów. Jeśli mamy zastrzeżenia do KE w sprawie blokady polskiego eksportu, był to sygnał, że Polska ma zamiar się bronić. Taki gest na początku negocjacji porozumienia ramowego Rosja — UE to być może chęć uwrażliwienia na sprawy polskie. Gdyby Polska nie zrobiła nic i potem miała nie ratyfikować porozumienia, byłoby o wiele gorzej — uważa Sławomir Dębski, kierownik biura badań i analizy w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.

Mięso i gaz

Sławomir Dębski nie ma wątpliwości, że weto będzie kosztować.

— Rosja już izoluje Polskę w UE i wskazuje, że błędem było przyjęcie nas do Unii, bo teraz uprzedzeni wobec Rosjan Polacy utrudniają porozumienie. Poza tym Rosjanie będą robić ustępstwa wszystkim, tylko nie nam — komentuje Sławomir Dębski.

Może być jeszcze gorzej.

— Choć mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, Rosja może pójść o krok dalej i wprowadzić dodatkowe sankcje. W branży mięsnej gorzej być nie może, ale mogą być sankcje energetyczne — mówi Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso.

Być może jednak bezpieczeństwo energetyczne kraju nie jest zagrożone, wystarczy spojrzeć na sprawy świeżym okiem.

— Powinniśmy zdefiniować nasze zasoby energetyczne, a są to gaz i przede wszystkim węgiel. Amerykański General Electric i niemiecki RWE chcą realizować projekty instalacji zgazowania węgla, a w strategii rozwoju sektora gazowego  nic o zgazowaniu węgla nie ma. Wiem, dlaczego: energia ze zgazowania węgla byłaby konkurencją dla energii z gazu norweskiego. Polska powinna wesprzeć RWE, które konkuruje z Ruhrgasem i E.ON. Wówczas niemiecki  rząd nie będzie mógł się angażować po jednej ze stron. Rosjanie i tak zbudują i rurociąg bałtycki, i Jamał 2. Po prostu zaczynają od trudniejszego — podpowiada Robert Gwiazdowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu