Rafineria Trzebinia z grupy PKN Orlen musi wyłożyć 300 mln zł. To koszt wymuszonego pożegnania z przerobem ropy naftowej.
Od wielu lat przerób ropy naftowej w rafineriach południowych jest opłacalny niemal wyłącznie dzięki ulgom i zwolnieniom podatkowym. Bez nich niektóre czekałaby nawet upadłość. Groźba taka staje się coraz bardziej realna, ponieważ resort finansów pracuje nad likwidacją — być może już od przyszłego roku — wszelkich ulg dla przedsiębiorstw. Rafineriom południowym pozostaje więc albo lobbing za pozostawieniem ulg, albo zdywersyfikowanie działalności. Wśród nich jest Rafineria Trzebinia, należąca do grupy kapitałowej PKN Orlen.
— Jeśli nie uda się zachować ulg, przerób ropy zostanie zakończony pod koniec 2004 roku. Jednocześnie najpóźniej w następnym roku firma musi dokończyć realizacje kilku projektów inwestycyjnych wartych około 300 mln zł. Powinno to zapewnić funkcjonowanie zakładu przez co najmniej następnych 15 lat — mówi Grzegorz Ślak, prezes Rafinerii Trzebinia.
Wśród tych inwestycji jest przede wszystkim budowa instalacji do produkcji biokomponentów i parafin oraz przedłużenie rurociągu produktowego z Boronowa do Trzebini.
— Uzupełnieniem tego ostatniego projektu jest koncepcja zakładająca, że Trzebinia będzie zarządzać 170 stacjami paliw Orlenu — w większości patronackich — na południu Polski — mówi Grzegorz Ślak.
Zdaniem analityków, firma korzystająca ze wsparcia Orlenu może sobie poradzić z tymi przedsięwzięciami.
— Co do rury i biokomponentów nie ma wątpliwości. To trafny kierunek. Nieco obaw o szanse powodzenia może budzić projekt parafinowy, szczególnie gdyby Grupa Lotos chciała budować konkurencyjny ośrodek produkcji parafin w oparciu o Rafinerię Czechowice i/lub Jasło — mówi Marek Foltynowicz, konsultant z firmy Petromark, były członek zarządu Nafty Polskiej.
Nieco zaskakujące konsekwencje może mieć decyzja o zakończeniu przeroby ropy naftowej.
— Do Trzebini trafia większość zasiarczonej ropy wydobywanej przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo z okolic Zielonej Góry. Po zakończeniu przerobu PGNiG nie bardzo będzie miał co z nią zrobić — dodaje Marek Foltynowicz.
Poza realizacją programu inwestycyjnego, Trzebinia chce również zmienić swoją strukturę organizacyjną.
— Do 2004 roku chcemy zajmować się jedynie handlem, controllingiem i finansami oraz nadzorem właścicielskim nad zależnymi od Trzebini spółkami produkcyjnymi — dodaje prezes Ślak.