Trzech dobrych partnerów

opublikowano: 18-11-2022, 17:32
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Tydzień pracy polskiego reaktora atomowego Maria w Otwocku to około 100 tys. zaopiekowanych pacjentów — mówi Maciej Lipka z Narodowego Centrum Badań Jądrowych.

PB: Jakie są mocne i słabe strony każdego z potencjalnych partnerów, z którymi mielibyśmy budować elektrownie atomowe?

Marek Wiśniewski

Maciej Lipka, Narodowe Centrum Badań Jądrowych: Zaczynając od firmy, która ma być dostawcą technologii do pierwszej elektrowni jądrowej, czyli Westinghouse, podobno — bo nie podano finalnych kosztów — jej oferta jest dosyć droga, a koszty, które się pojawiały w mediach, to nie jest całość oferty. Wchodzi w to bowiem różnego rodzaju offset i rzeczy związane z całą otoczką programu atomowego.

Jeśli chodzi o silne strony, to Westinghouse razem z firmą Bechtel, która jest wykonawcą, faktycznie te reaktory buduje. Już nauczyli się dość sprawnie je stawiać. Nawet zaoferowali, że Polska może być hubem inwestycyjnym na tę część Europy, bo programy jądrowe mają też Czechy, Słowacja i Szwecja. Przed rosyjską inwazją także Ukraina zapowiadała, że będzie rozwijać energetykę atomową. To duża szansa dla polskiego przemysłu.

Jeśli chodzi o Francuzów, czyli EDF, niestety nie budują obecnie reaktorów, poza jedną opóźnioną o wiele lat budową we Flamandii. To oczywiście słaba strona, bo jeśli ktoś chce eksportować swoją technologię, to powinien ją budować u siebie. Liczę, że EDF zacznie to robić, bo prezydent Macron zapowiedział, że kilka takich reaktorów powstanie.

Jeśli chodzi o plusy, to jest to partner unijny, co jest bardzo ważne choćby z punktu widzenia łańcuchów dostaw czy wsparcia na forum unijnym. Francuzi mają też część bazy przemysłowej na terenie Unii Europejskiej.

Co się tyczy Koreańczyków, minusem jest to, że reaktor, który ewentualnie miałby powstać w Polsce, w wersji dostosowanej do przepisów europejskich, czyli EU EPR 1004, nigdzie na świecie jeszcze nie stanął. W europejskiej wersji różni się on od zbudowanych już w Korei i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Bez wątpienia plusem jest to, że Koreańczycy budują bloki w terminie najbardziej zbliżonym do zapowiedzianego harmonogramu budowy oraz najbliżej zakładanego budżetu, chociaż inne firmy też nie mają dużo gorszej historii działań.

Wybór Westinghouse jest więc najlepszym wyborem?

Trudno przesądzać bez poznania całych ofert, które nie są przecież jawne. Uważam jednak, że to dobry wybór, bo Westinghouse w partnerstwie z firmą Bechtel sprawnie buduje takie elektrownie, które potem dobrze działają. Chińczykom zresztą tak się one spodobały, że kupili licencję na ich budowę w nieco powiększonej wersji na bazie własnych komponentów. Gdy kilka krajów europejskich w niedalekim sąsiedztwie zapowiada, że będzie wchodzić w energetykę jądrową, to bardzo ważne staje się bycie takim regionalnym hubem, który jako pierwszy wejdzie w łańcuch dostaw. Myślę więc, że to jest dobra oferta i dobry partner. Teraz czekamy na negocjacje finalnego kontraktu.

Pamiętajmy też, że partnerstwo w programie energetyki jądrowej to partnerstwo na 100 lat. Ważne, żeby związać się z poważnym dostawcą. Wszyscy spełniają ten warunek, a zwłaszcza Westinghouse.

Mówimy o konkurencji między oferentami, krajami, ale jest też innego rodzaju konkurencja — między dużymi reaktorami a nowoczesnymi, małymi. A może to nie konkurencja, lecz uzupełniającą się oferta?

Ta oferta może być uzupełniająca, ale w tej chwili mamy do czynienia z konkurencją. Chodzi mi przede wszystkim o konkurowanie polu marketingowym, bo małe reaktory modułowe SMR mają bardzo mocny i bardzo profesjonalnie zrobiony marketing. Powtarzają zresztą troszkę błędy, które kiedyś popełniał tradycyjny, wielkoskalowy przemysł jądrowy. To może dziwić, zwłaszcza że chodzi, przynajmniej częściowo, o te same firmy.

Producenci reaktorów SMR składają obietnice, których — jak już się okazało — nie mogą do końca spełnić. Chodzi choćby o zapowiedź energetyki jądrowej jako nadzwyczajnie taniej. Kiedyś, jeszcze w latach 50., 60., obowiązywało hasło „too cheap to meter”. Zapowiadano, że energia z takich elektrowni będzie tak tania, że będzie jej nieograniczona ilość i nie będziemy za nią płacić. To się nie spełniło. To nadal jest jedno z najtańszych źródeł dostarczania energii elektrycznej, ale w kapitalizmie nie na nic za darmo. W ramach marketingu natomiast wciąż mówi się, że SMR powstaną szybko, będą sprawniejsze, lepsze, bardziej elastyczne i budowane w fabryce.

Jeśli popatrzymy na harmonogramy ich budowy oraz na to, jak zapowiedzi mają się do realizacji, to wprawdzie dwa pierwsze reaktory są stosunkowo blisko rozpoczęcia budowy, ale to „blisko” potrwa jednak kilka lat. Harmonogramy są przesuwane. Początkowo mówiono, że będą gotowe mniej więcej w 2027 r., teraz mówi się już o latach 2028-29. Rzeczywistość jest taka, że jeszcze nigdzie nie wbito pod nie symbolicznej łopaty, nigdzie jeszcze nie ma zezwolenia na ich budowę.

Tak samo jest z budżetami — jeszcze przed wbiciem pierwszej łopaty urosły kilkakrotnie. Te mniejsze reaktory będą mogły być budowane jako druga czy trzecia faza polskiego programu energetyki jądrowej, kiedy już zbudujemy co najmniej dwie duże elektrownie.

Nie wszyscy zapewne wiedzą, ale mamy już w Polsce reaktor atomowy. To jest reaktor naukowy, służący nie do wytwarzania energii na potrzeby komercyjne, lecz do badań. Czy jakieś doświadczenia wynikające z tego mogą być wykorzystane na niwie komercyjnej produkcji energii?

Ten reaktor nazywa się Maria i znajduje się w Otwocku, 20 km od Warszawy. Mam przyjemność tam pracować. Faktycznie nie produkujemy energii elektrycznej, a poza nauką głównym naszym zadaniem jest produkcja leków dla pacjentów onkologicznych. Tydzień naszej pracy to mniej więcej 100 tys. zaopiekowanych pacjentów, więc jest to niezwykle ważny obiekt.

Jeśli chodzi o przeniesienie doświadczeń na energetykę jądrową, to na pewno nie będzie bezpośrednia, bo każdy obiekt ma swoją specyfikę. Bezpośredniego przełożenia nie ma, ale będzie pośrednie: u nas od wielu lat szkolą się inspektorzy Państwowej Agencji Atomistyki, czyli dozoru jądrowego. Bierzemy też udział w szkoleniu studentów, w szkoleniu kadr, które w przyszłości zasilą — miejmy nadzieję — polską energetykę jądrową. Więc tutaj synergia jest możliwa.

Rozmawiał: Bartłomiej Mayer

Szukaj Pulsu Biznesu do słuchania w Spotify, Apple Podcasts, Podcast Addict lub Twojej ulubionej aplikacji

Tym razem: „Podcast atomowy”

Goście: Paweł Gajda — Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, Maciej Lipka — Narodowe Centrum Badań Jądrowych, Tomasz Nowacki — Ministerstwo Klimatu i Środowiska, Piotr Szewczyk — APS Energia

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane