Trzecia wyręcza pierwszą i drugą

opublikowano: 30-09-2014, 00:00

O konfrontacji samorządowych władz Mazowsza z Ministerstwem Finansów w sprawie tzw. janosikowego pisaliśmy już wielokrotnie.

Sądowa walka dwóch nóg teoretycznie jednolitego aparatu państwa to jakiś ustrojowy absurd. Chociaż trzeba uwzględnić okoliczność, że w tym wypadku chodzi o spór strony rządowej nie generalnie z samorządową, lecz z konkretną jednostką samorządu terytorialnego, będącą w systemie tzw. subwencji regionalnej płatnikiem netto. Inne województwa pozostają beneficjentami janosikowego i oczywiście uważają, że jego mechanizm jest prawidłowy i w ogóle nie powinien być tykany.

FOT. MW

Przypomnę, że w marcu Trybunał Konstytucyjny (TK) uznał naliczanie janosikowego za częściowo niezgodne z ustawą zasadniczą. Nie samą zasadę samorządowej solidarności, lecz konkretne algorytmy, które doją budżet Mazowsza w stopniu nieproporcjonalnym i niesprawiedliwym. Ale jak to zwykle z trudnymi orzeczeniami TK bywa — ustawodawca dostał na poprawienie systemu aż półtora roku, a do tego czasu niekonstytucyjne przepisy utrzymały moc. Tak długie odraczanie przez TK wyroku ma zawsze ten sam skutek — ani rządowi, ani parlamentowi się nie spieszy i nakazana nowelizacja często procedowana jest pod ciśnieniem terminu w ostatniej chwili. Ba, zdarza się nawet, że nowe przepisy… spóźniają się i przez jakiś czas nie obowiązują żadne. Media dobrze pamiętają, że dwa lata temu taka okresowa luka dotknęła prawo prasowe w uregulowaniu publikacji sprostowań.

Centralna władza jest do legislacyjnego lenistwa przyzwyczajona, bez względu na to, która ekipa akurat trzyma stery. Dlatego tak szokujący dla niej wydźwięk ma wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) w Warszawie. W poniedziałek uchylone zostały cztery decyzje ministra finansów, zobowiązujące województwo mazowieckie do zapłaty ostatnich miesięcznych rat janosikowego za 2013 r. Łącznie chodzi o ponad 200 mln zł. Oczywiście to wyrok w pierwszej instancji, ministerstwu przysługuje skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA). Najbardziej zaskakujące jest uznanie przez WSA bezpośredniego związania marcowym orzeczeniem TK i stwierdzenie, że półtora roku oddechu otrzymał… ustawodawca na uchwalenie nowych przepisów, a absolutnie nie sąd orzekający wcześniej w konkretnej sprawie. WSA, kierując się wytycznymi TK, samodzielnie wyliczył, ile Mazowsze powinno oddawać janosikowego, aby nie stracić zdolności do wykonywania zadań publicznych. Wyszło, że z bieżących dochodów z PIT i CIT województwo powinno przekazywać maksymalnie 30 proc., tymczasem raty ściągane i żądane w końcówce roku przez fiskusa przekraczały ten poziom.

Taka interpretacja ma charakter rewolucyjny, dlatego niezwykłą wagę będzie miała rozprawa kasacyjna.

Gdyby NSA utrzymał wyrok pierwszej instancji, radykalnie zmieniłoby to relacje między władzami ustawodawczą i wykonawczą a wyręczającą je sądowniczą. Ale nie tylko, również wewnątrz tej trzeciej — sprzyjające zawsze interesom budżetu państwa i w ogóle ekipy rządzącej odraczanie przez TK wchodzenia orzeczeń w życie realnie straciłoby sens. Czytaj też str. 7

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane