Pożar został ugaszony. Branża powinna wyciągnąć wnioski
Kilka dni nerwów i od 3,4 do 12,3 proc. — tyle kosztowała klientów wpadka DWS TFI z obligacjami.
Było, minęło — posiadacze jednostek trzech funduszy DWS TFI: Płynna Lokata, Płynna Lokata Plus i Dłużnych Papierów Wartościowych, znów mogą sprzedawać i kupować jednostki. Towarzystwo uporało się z problemami, które wymusiły na nim zawieszenie takiej możliwości w poprzedni poniedziałek. Niestety, jedyną metodą wyjścia z kłopotu była sprzedaż trefnych obligacji strukturyzowanych ze sporą stratą. To przełożyło się na wyniki funduszy. Najbardziej ucierpieli posiadacze jednostek Płynnej Lokaty Plus, którzy stracili 12,3 proc. Mniej klienci Płynnej Lokaty i Dłużnych Papierów Wartościowych, bo wartość jednostki spadła odpowiednio o 3,69 proc. i 3,41 proc. Nie wiadomo czy to ostateczny rachunek wpadki DWS, bo do ubiegłego tygodnia towarzystwo zdążyło zamknąć transakcję sprzedaży jednej z dwóch obligacji.
— Najgorsze za nami. Jednostka już nie powinna tracić — mówi Jan Mieczkowski, prezes DWS TFI.
Trefne obligacje
W czwartek "PB" poinformował, że DWS zawiesił możliwość zbywania i nabywania jednostek trzech funduszy. Nie był bowiem w stanie wycenić niektórych składników portfela. Chodziło o obligacje strukturyzowane: Eirles Three Ltd i Earls Eight Ltd, w które w 2002 r. zainwestował po 40 mln zł. Ich wartość powiązana była z wiarygodnością kredytową Polski. Ta w ostatnich miesiącach znacząco spadła. Na to nałożyła się bardzo niska płynność i DWS nie był w stanie wiarygodnie ocenić ich wartości. Towarzystwo zdecydowało się na sprzedaż. Jan Mieczkowski, tłumaczył, że nie jest to prosta, ani szybka operacja i stąd decyzja o zawieszeniu obrotu jednostkami.
Niedobry precedens
Decyzja DWS rozsierdziła klientów, którym odebrano możliwość swobodnego dysponowania pieniędzmi ulokowanymi w tych trzech funduszach. A zgromadzili w nich ponad 0,5 mld zł. I branżę, bo podkopała zaufanie do TFI. Szef DWS przyznaje, że spodziewa się, że część klientów będzie w najbliższych dniach próbowała pozbyć się jednostek.
— Wycofywanie pieniędzy jest zrozumiałe, fundusz, który miał być płynny i bezpieczny, przyniósł straty i zawiódł. Wprawdzie towarzystwo nie do końca potrafiło zakomunikować, co się wydarzyło i jaka jest skala zjawiska, ale nie odbije się to znacząco na jego wizerunku, bo nastawienie do rynku funduszy jest tak złe, że dużo gorsze być nie może — mówi Tomasz Publicewicz, analityk Analiz Online.