Trzy misie, które warto mieć w portfelu

Jagoda Fryc
opublikowano: 2013-10-30 08:05

Noble i Skarbiec dystansują rywali trafną selekcją, a PZU wygrywa alokacją. Rezultatem są wysokie i powtarzalne stopy zwrotu.

W tym roku indeksy małych i średnich spółek wzrosły już o prawie 40 proc. Hossa trwa w najlepsze, więc gotówka płynie do TFI szerokim strumieniem, zwłaszcza do portfeli funduszowych „misiów”. Nie sztuką jest jednak kupić fundusz. Ważne jest, aby wybrać taki, który przynosi wysokie i powtarzalne stopy zwrotu, ale nie naraża inwestorów na podwyższone ryzyko. Spośród 21 produktów z grupy akcji polskich małych i średnich spółek wybraliśmy trzy, które pod tym względem wyróżniają się na tle rywali.

Miś z dystansem…

Andrzej Domański, zarządzający największym na rynku funduszem akcji małych i średnich spółek (ponad 0,4 mld zł aktywów), najpierw szuka perspektywicznych sektorów, a potem wybiera walory.

Unika firm, których kontakt z inwestorami kończy się w momencie wejścia na giełdę. Specjalista chce być w czołówce, ale niekoniecznie na pierwszym miejscu, bo uważa, że ta walka odbywa się często kosztem zwiększonego ryzyka. Strategia ta przynosi wymierne rezultaty. Noble Fund Akcji Małych i Średnich Spółek od trzech lat znacznie dystansuje rywali: w 2010 r. zarobił 24,5 proc. przy średniej 18 proc., a w 2011 r. i 2012 r. był lepszy od konkurencji o odpowiednio 6 i 3 pkt proc.

W tym roku zyskuje już 42 proc., podczas gdy średnia to 35 proc. Fundusz cieszy się też najwyższym w grupie wskaźnikiem information ratio (1,5), opisującym relację zysku do ryzyka. Mankamentem są jednak wysokie opłaty — wskaźnik kosztów całkowitych (WKC) to 5,14 proc., przy średniej 4 proc. Minimalna pierwsza wpłata do funduszu wynosi 500 zł.

…fantazją…

Nas nie dogoniat — chciałoby się rzec, patrząc na stopy zwrotu Skarbca Akcji Małych i Średnich Spółek, który uplasował się na pozycji lidera w grupie, zyskując w tym roku już 47 proc., czyli o 13 pkt proc. więcej od średniej. To efekt strategii opartej przede wszystkim na selekcji. Adam Łukojć, zarządzający funduszem, stawia głównie na polskie spółki o średniej kapitalizacji, ale nie boi się też z portfelem wyjeżdżać za granicę — np. we wrześniu solidne zyski przyniosła mu wycieczka na turecką giełdę. Podobnie jak w przypadku „misia” z Noble Funds, fundusz nie jest tani — WKC wynosi 5,6 proc., ale inwestycji można dokonać już od 100 zł.

…i odwagą

Kamil Gaworecki, zarządzający PZU Akcji Małych i Średnich Spółek, już od trzech lat udowadnia, że wygrywać można także alokacją, czyli dynamicznymi zmianami zaangażowania na rynku akcji. W 2011 r. zapewnił tym sobie piąte miejsce w grupie, pokonując średnią o 4 pkt proc., a w 2012 r. uplasował się na czwartym, zyskując o 5 pkt proc. więcej niż rywale.

„Szczególnie ubiegły rok pokazał, że może być to bardzo wartościowe narzędzie. Na dobry wynik funduszu miała wpływ decyzja o zwiększeniu zaangażowania na rynku akcji, które w czerwcu 2012 r. wzrosło nawet do 101 proc. posiadanych aktywów. Wzrost ekspozycji poprzez kontrakty terminowe na indeks WIG20 pozwolił dobrze zdyskontować dobrą koniunkturę na giełdzie” — tłumaczą analitycy Analiz Online. „Miś” od TFI PZU ma też wysoki wskaźnik IR (0,9), co oznacza, że ryzyko ponoszone przez zarządzającego jest rekompensowane wypracowywanym zyskiem. Fundusz jest też relatywnie tani (WKC wynosi 3,9 proc.), a zainwestować można od 100 zł.