Trzymaj lejce, póki koń pozwala

Pałac bez służby to pół pałacu. Limuzyna bez asystentów to pół limuzyny. Ale ponad 40 asystentów na jednego szefa to o jeden związek zawodowy za dużo.

Stań przed lustrem. Zadaj sobie pytanie: Serio chcesz, żeby twój samochód sam jeździł? A teraz popatrz na swoje dzieci. One by chciały? Zero stresu ze zdawaniem na prawko, koniec imprezowych wyrzeczeń i słodki brak odpowiedzialności wynikający z braku kierownicy. Kuszące? Pewnie na ich miejscu też byś pomyślał, że motoryzacyjny pęd ku autonomii to fajna sprawa. No, ale jesteś przed lustrem. I pewnie tak jak ja po prostu lubisz prowadzić. Dać się czasem ponieść Pani Odśrodkowej i poflirtować z Panią Fantazją. Założyć kontrę, popracować gazem, a potem przełykać tego konsekwencje. To wiesz co? Nie stój już przed lustrem. Chwyć kierownicę (dopóki jeszcze jest). Trzymaj mocno, bo już potrafi się wyrywać. Choć jeszcze nie dosłownie.

Wyświetl galerię [1/9]

Pałac bez służby to pół pałacu. Limuzyna bez asystentówto pół limuzyny. Ale ponad 40 asystentów na jednego szefato o jeden związek zawodowy za dużo FOT. MATERIAŁY PRASOWE

Definicja luksusu

Pewnie dla każdego nieco inna. Jeden doceni unikatowość, inny delikatność formy. Jeszcze inny tylko to, jak na niego patrzą postronni. A niektórzy postawią na nowoczesność lub zupełnie inaczej — na klasykę. I już miałem się zabierać za portret psychologiczny właściciela nowego Audi A8, gdyby nie ty i twoja twarz w lustrze sprzed kilku wersów. Wielbicielu wielocylindrowych silników, sympatyku frajdy z jazdy! Jeżeli pod twymi szpakowatymi skroniami i za nieco zmarszczonym czołem tli się jeszcze dawna motoryzacyjna fascynacja, to ten tekst jest dla ciebie. Postaram się odpowiedzieć na pytanie ważne i dla mnie. Czy ty i ja odnajdziemy się w najnowszym Audi A8? Jakby doskonałe było? Jako kierowcy. Jako kierownicy.

Po pierwsze: aparycja. Tu nie powinno być problemu. Nowe A8 przypomina poprzednika, chociaż nie dziedziczy po nim właściwie żadnego znaczącego elementu. Masywny grill optycznie poszerza nadwozie (lubimy szerokie, bo szerokie to szybkie). Mimo wszystko jednak jest smukle i szlachetnie.

Po wtóre: wygoda. Spracowany, czterdziestoparoletni kręgosłup coraz mniej ochoczo znosi podróże „911”? Nic się nie bój. A8 to pod względem komfortu nadal pierwsza liga.

Po kolejne: prowadzenie. Komfortowo nie oznacza (na szczęście) kanapowo. Pneumatyczne zawieszenie to majstersztyk. A w połączeniu z licznymi asystentami (o których zaraz) potrafi w mgnieniu oka dostosować się do warunków lub… uratować życie (unosząc auto w razie nieuchronności zderzenia bocznego, by energię przejęła podłoga, a nie drzwi i twoja głowa). Do tego obie osie skrętne. W mieście zbawienie, na zakrętach zabawa.

Po czwarte: silniki. I tu też powinieneś być zadowolony. Zarówno diesel 3,0 TDI, jak i benzynowa 3,0 TFSI posłusznie reagują na polecenia kierowcy, są szybkie i elastyczne, a po ważących 2 tony modelach nie czuć żadnej nadwagi. Niebawem oferta zostanie powiększona o benzynowy silnik 4,0 V8 o mocy 460 KM i o topową 585-konną odmianę 6,0 W12. W 2019 r. dołączy do nich jeszcze hybryda plug-in e-tron, oferująca 449 KM i 50-kilometrowy zasięg w trybie elektrycznym. Z pewnością znajdziesz coś dla siebie.

Definicja nowoczesności

Tu jest trudniej. O ile luksus każdy może pojmować nieco inaczej, o tyle nowoczesność już raczej nie. Nowe jest to, co jest, a nie to, co jest nowe dla ciebie. W motoryzacji to trzy sprawy: łączność, komunikowanie się z kierowcą i autonomia. Mnie powaliło to, co ujrzałem. Więc może odejdź od lustra i usiądź.

Przed oczami kierowcy nowego A8 jawi się wirtualny kokpit. Na konsoli środkowej dwa panele dotykowe, górny o przekątnej 10,1 cala, dolny 8,6 cala. Sama konsola niemal pozbawiona przycisków. To elementy nowej generacji systemu MMO. Każde dotknięcie ekranu daje informację zwrotną, wyczuwalną pod palcem charakterystycznym stuknięciem. System obsługuje szybką łączność LTE i zapewnia dostęp do internetu i licznych aplikacji. Osobne ekrany, a właściwie tablety multimedialne, zamontowano również dla pasażerów z tyłu. O jakość dźwięku dba system audio Bang & Olufsen, a układ klimatyzacji zapewnia w kabinie przefiltrowaną, zjonizowaną atmosferę, którą można wzbogacić zapachem z opracowanej na potrzeby modelu kolekcji perfum.

Ja się w tym nieco pogubiłem. Przez kilka chwil poczułem to, co musiała czuć moja babcia, gdy pokazując jej Iphone’a, powiedziałem, że to telefon. Na szczęście interfejs jest logiczny. Po zapoznaniu się z instrukcjami udało mi się go opanować. Ale od razu pojawiło się to dziwne uczucie, że kolejnego A8 już nie ogarnę. Na szczęście producent wychodzi na przeciw takim „dziadkom” jak ja. System komunikacji głosowej z autem pozwala zagubionemu w interfejsie wypowiedzieć, zamiast wyklinać, czego chce — od wprowadzenia adresu do nawigacji po zmianę temperatury nawiewu. Zaczynamy zmierzać do sedna…

Związek zawodowy

Sednem w A8 jest asysta. Pomoc. Wyobraź sobie, że jest tam ponad 40 systemów asystujących, monitorujących, kontrolujących i analizujących sytuację wokół samochodu, a do tego cała armia czujników ultradźwiękowych, radarów, kamer i sensor laserowy. Sporo?

Kiedyś, pisząc o Audi A4, wspomniałem, że pod jego dachem pracuje tylu asystentów, że mogliby z powodzeniem założyć związki zawodowe. No i masz. Wykrakałem. W A8 założyli. Specjalny komputer zbiera setki bodźców, informacji z kamer i sensorów. Buduje na ich podstawie opinie i wdraża działanie. Po co? Czasem, by skorygować tor jazdy, czasem, by podpowiedzieć (dosłownie) właściwy kąt skrętu przy parkowaniu.

Zbierane przez tego „związkowca” dane pozwalają autu samodzielnie (czyli bez ciebie w środku) zaparkować zarówno równolegle, jak i prostopadle (AI garage pilot), wjechać do garażu i z niego wyjechać (AI parking pilot) albo uruchomić AI traffic jam pilot, czyli system pozwalający osiągnąć tzw. poziom 3, a więc samodzielnego kierowania (bez ingerencji kierowcy), przyspieszania i zwalniania, całkowitego zatrzymania. Z tej funkcji (podobnie jak z parkowania bez kierowcy w aucie) na razie w Polsce skorzystać nie można. Potrzebne są bowiem stosowne regulacje prawne. Ale te już prezydent podpisał. Zatem całkiem możliwe, że jeszcze w 2018 r. twoje Audi A8 wyjedzie z garażu za ciebie. Nowe A8, BMW 7 i Mercedes S to techniczne doskonałości, które, zachowując inny styl, jadą w tym samym kierunku. Każdy pokonany kilometr ku pełnej autonomii po trochę odbiera nam władzę. Spokojnie. Nowe A8 cały czas jest autem dla kierowcy. Wspomaganego, ale jednak. Niemniej chyżo zmierza w autonomiczną stronę. Jedni przekonują, że to dobrze. Bo będziemy mieli więcej czasu dla siebie i sami autonomii chcemy. Inni wróżą, że najdalej za dwie dekady ludziom zostanie zakazane prowadzenie auta. Tak czy inaczej fascynacja „przewagą dzięki technice” nie powinna przesłonić nam przyszłości, w której jeżdżenie na „podwójnym gazie” będzie dozwolone. Za to zabronione będzie na trzeźwo.

Niestety, obchodzi to tylko ciebie i mnie. Wiedza twoich wnuków o przydatności kierownicy w prowadzeniu auta będzie równa tej, którą twoje dzieci mają o przydatności ołówka do „pracy” z kasetą magnetofonową. Czy żal? Trochę koni. Mechanicznych. I trochę lejców. W dłoni woźnicy. &

© Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Trzymaj lejce, póki koń pozwala