TUI odebrał Itace kolejny laur

opublikowano: 12-12-2019, 22:00

Touroperator z niemieckiej grupy w zeszłym roku pokonał wieloletniego lidera pod względem zysku, a w tym miał więcej klientów. Żółtej koszulki łatwo nie odda

Przeczytaj tekst i dowiedz się, co zrobiło TUI, żeby przegonić konkurencję

Oczekiwana zmiana miejsc na podium największych touroperatorów w Polsce. Pod względem obsłużonych klientów palma pierwszeństwa przypadła TUI Poland. Biuro pokonało dotychczasowego lidera — Itakę.

— Obsłużyliśmy 981 tys. klientów (w tym 940 tys. kupiło pakiety czarterowe, reszta wykupiła wczasy z dojazdem własnym lub bilety lotnicze), czyli o 17 proc. więcej niż rok wcześniej, podczas gdy rynek stał w miejscu — mówi Marcin Dymnicki, prezes TUI Poland.

Trzej czołowi touroperatorzy: Itaka, TUI i Rainbow obsługują ponad 70 proc. rynku, który liczy 3,2-3,6 mln podróżnych. Według szacunków ekspertów cała branża urosła w tym roku o 2-4 proc.

Trzy lata temu…

W 2018 r. Itaka miała 915 tys. klientów, a TUI niecałe 838,8 tys. W tym roku Itaka obsłuży ok. 2 proc. mniej turystów niż rok temu, czyli ok. 900 tys.

— Jeszcze trzy lata temu nikt by w to nie uwierzył. TUI było trzecie, z ogromną stratą do lidera. W trzy lata spółka niemal potroiła liczbę klientów. Szanse, że ktoś przeskoczy TUI w najbliższych latach, są niewielkie — mówi Andrzej Betlej, prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego TravelData.

Itaka nie czuje się zdetronizowana.

- Nie konfrontujemy liczby obsłużonych klientów z innymi touroperatorami, nie jest to dla nas czynnik przesądzający o ogólnym wyniku finansowym firmy. Każdy prowadzi własną politykę rozwoju, dla nas celem nie jest bicie rekordów, ale zrównoważony wzrost we wszystkich obszarach działalności. Spadek liczby klientów w tym roku był działaniem zaplanowanym, miał na celu optymalizację zysku, co się udało. Nawet jeśli konkurencja będzie zwiększać liczbę klientów to nasza pozycja największego polskiego biura podróży pozostanie na długo niezagrożona - twierdzi Piotr Henicz, wiceprezes Itaki.

Grzegorz Baszczyński, prezes giełdowego Rainbowa, przypomina, że TUI zrealizował to, co zapowiedział dwa lata temu.

— W 2018 r. TUI przegonił nas, w tym roku Itakę. To efekt agresywnej polityki cenowej w 2018 r. i zwiększenia o ok. 16 proc. programu w tym roku, gdy Itaka zmniejszyła go o 3-4 proc., a Rainbow pozostawił na poziome z zeszłego roku. Już się przyzwyczaiłem do bycia numerem trzy, chociaż utrata drugiego miejsca bolała — komentuje Grzegorz Baszczyński.

Dystans do Itaki TUI skrócił w 2018 r., gdy zwiększył liczbę klientów o 75 proc. i w 2017 r., gdy urósł o 50 proc.

— W 2017 r. biuro urosło w Polsce B, w której zadziałał efekt 500+, nie niepokojone przez konkurencję, która nie wierzyła, że transfery socjalne wpłyną na branżę. Tymczasem TUI trafnie zdefiniowało trendy rynkowe i dostosowało do nich ofertę, a inne biura — nie. Dlatego wszystkich zdziwiły wyniki TUI po 2017 r., gdy przejął dużą część rynku bez istotnej wojny cenowej. W 2018 r. doszło do ostrej wojny cenowej, bo touroperatorzy przesadzili z ofertą, a wygrało ją TUI — mówi Andrzej Betlej.

Wciąż najmocniejsza

Pod względem zysku netto TUI w ubiegłym roku był lepszy od Itaki — miał 33,4 mln zł wobec 24,5 mln zł opolskiego biura. W tym roku może się to nie udać. Itaka na ten rok zapowiada wzrost do 85 mln zł.

— Przychody i wynik urosły dwucyfrowo, szybciej niż liczba klientów. Jesteśmy zadowoleni. Z uwagi na wymogi raportowania giełdowego, w którym jesteśmy częścią działu Central Europe, nie możemy podać dokładniejszych liczb — mówi prezes TUI Poland.

Przychody TUI Poland w ubiegłym roku wyniosły niecałe 2,2 mld zł i pod tym względem biuro również raczej nie przegoni Itaki. Ten touroperator szacuje, że w tym roku jego przychody urosną z 2,5 mld zł o ok. 7 proc. (do 2,675 mld zł).

— Itaka jest mocna w droższych kierunkach: Hiszpanii i Grecji, my w tańszych Turcji i Bułgarii — mówi Marcin Dymnicki.

Wyniki polskiej spółki TUI są konsolidowane w grupie „region centralny”, razem ze spółkami z Niemiec, Austrii i Szwajcarii. To jedyny region, w którym TUI zanotował wzrost zysku z działalności touroperatorskiej (o 7,5 proc., do 102 mln EUR), podczas gdy region północny (Skandynawia) zanotował prawie 80-procentowy spadek, a zachodni miał 27 mln EUR straty. Pozostałe segmenty działalności — hotele i wycieczkowce —zanotowały wzrost. Mniej zarobiły linie lotnicze grupy TUI. Przyczyniło się do tego m.in. uziemienie boeingów Max, które w przyszłym roku będzie kosztować grupę turystyczną 130 mln EUR, o ile maszyny wrócą przed sezonem Lato 2020, lub 400 mln EUR, jeśli tak się nie stanie. W zakończonym w sierpniu roku fiskalnym zysk EBIT grupy TUI spadł o 22 proc. do 893 mln EUR.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane