TUI wyjechało z Wakacje.pl

opublikowano: 17-01-2019, 22:00

Touroperator, który w ubiegłym roku podbił rynek, wypowiedział umowę multiagentowi

Kilka lat temu touroperatorzy zachłysnęli się internetem i zapowiadali, że będą sprzedawać przez ten kanał lwią część oferty. Okazało się, że część klientów woli jednak poradzić się agenta i obejrzeć katalog. TUI, które w 2014 r. z 750 agentów zostawił 170, już rok później zaczął odbudowę siatki. Od początku roku nie współpracuje już jednak z największą siecią salonów — Wakacje.pl, która po tegorocznym przejęciu My Travel ma 243 punkty.

Marcin Dymnicki, prezes TUI Poland, unika konferencji i udzielania
wywiadów. Dlatego o wynikach jego spółki branża turystyczna dowiaduje się
dopiero z raportów giełdowych TUI Group. Większość touroperatorów sądziła, że w
ubiegłym roku niemiecki koncern urósł o 30 proc., podczas gdy było to 60 proc.
Wyświetl galerię [1/2]

WIELKA NIEWIADOMA:

Marcin Dymnicki, prezes TUI Poland, unika konferencji i udzielania wywiadów. Dlatego o wynikach jego spółki branża turystyczna dowiaduje się dopiero z raportów giełdowych TUI Group. Większość touroperatorów sądziła, że w ubiegłym roku niemiecki koncern urósł o 30 proc., podczas gdy było to 60 proc. Fot. ARC

Wielka mała zmiana

— Z trzymiesięcznym wyprzedzeniem wypowiedzieliśmy umowę firmie Wakacje.pl od początku stycznia 2019 r. — mówi Marcin Dymnicki, prezes TUI Poland. Nie podaje, jaką część sprzedaży TUI realizowało przez tego multiagenta (firma sprzedaje oferty wielu biur).

— Dziś ok. 33 proc. oferty sprzedajemy przez internet, kolejne 33 proc. przez własne salony i taki sam odsetek przez franczyzy i agentów — informuje szef touroperatora.

W związku z rozstaniem liczba punktów agencyjnych, przez które sprzedaje TUI, spadła z ponad 600 do niecałych 500. Firma ma 55 biur franczyzowych i 90 własnych. Marcin Dymnicki nie ujawnia, jak rezygnacja z jednego z multiagentów wpłynęła na sprzedaż.

— Nie narzekam. W sezonie letnim liczymy na 15-procentowy wzrost — twierdzi prezes TUI.

W 2018 r. touroperator miał 840 tys. klientów, co oznacza gigantyczny wzrost o 75 proc., i ok. 2,15 mld zł przychodów — o 60 proc. więcej niż rok wcześniej.

Ale to już było

— Nie pierwszy raz TUI wycofuje się z Wakacje.pl i jak zawsze nie komentujemy procesu negocjacji z naszymi partnerami. Mamy na naszej platformie propozycje wyjazdów ponad stu biur podróży i użytkownicy, podobnie jak w przeszłości, nie odczują istotnego zubożenia oferty — komentuje Dariusz Górzny, prezes Wakacje.pl.

Trudno oszacować, ile ofert agent stracił przez brak TUI.

— TUI ma przekrojową ofertę na większości najpopularniejszych destynacji, podobnie jak touroperatorzy, którzy są u nas dostępni. Takie pokrycie oferty i dodatkowo zmienna podaż wycieczek w różnych okresach roku nie pozwalają na określenie, o jakiej liczbie unikatowych ofert mówimy, szczególnie w sytuacji, gdy w serwisie mamy ofertę ponad stu biur — mówi Klaudyna Fudala, rzeczniczka Wakacje.pl. Część ekspertów uważa, że spółka nie odczuje zmiany.

— Agenci i touroperatorzy to naczynia połączone, nie ma jednych bez drugich. Tak będzie w Polsce także w najbliższych latach. Kilkanaście lat temu biuro Ving, które chciało działać bez agentów, musiało się z naszego kraju wycofać — mówi Marek Kamieński, wiceprezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Agentów Turystycznych.

Uważa, że bez TUI, które w ubiegłym roku zawojowało rynek, może być agentowi ciężej, ale nie oznacza to katastrofy, bo w Polsce jest wielu organizatorów.

— Gdy kilka lat temu agenci zostali pozbawieni oferty TUI, przełożyli sprzedaż na inne biura i w większości sobie poradzili — przypomina Marek Kamieński.

Bilans zysków i strat

Niektórzy eksperci sądzą jednak, że Wakacje.pl mocno odczują rozstanie.

— Spółka właściwie nic nie zyskuje, a traci dynamicznego i bardzo atrakcyjnego cenowo organizatora, zwłaszcza dla słabiej sytuowanych klientów z mniejszych i średnich miejscowości, gdzie działa zakupiona w maju 2018 r. sieć agencjifranczyzowych My Travel. Korzyści odniosą natomiast: główny konkurent, czyli Travelplanet.pl, biura agencyjne współpracujące z TUI Poland, zwłaszcza w obszarze tzw. Polski B, oraz organizatorzy sprzedający przez Wakacje.pl. W średnim terminie umocni się pozycja negocjacyjna dużych biur podróży, gdyż rośnie ich rola w sprzedaży tej sieci, a na utratę kolejnych touroperatorów raczej nie może ona sobie już pozwolić. Dobre wyniki multiagenta nie powinny jednak być zagrożone — mówi Andrzej Betlej, prezes Instytutu Turystyki TravelData.

Tymczasem TUI Poland może na zerwaniu umowy nawet skorzystać.

— Wprawdzie traci część potencjału sprzedażowego, ale relatywnie kosztownego. Ponieważ część popytu realizowana przez sieć Wakacje. pl przeniesie się do własnych kanałów sprzedaży TUI Poland, to per saldo wynik finansowy powinien ulec poprawie. Z prostych przeliczeń wynika, że koszt sprzedaży w „dojrzałych” salonach własnych TUI Poland jest o około połowę niższy niż w stacjonarnych placówkach partnerów zewnętrznych. Utrata niedużej części przychodów — szacuję, że ok. 2-3 proc. — może być biznesowo kompensowana przez spadek ryzyka operacyjnego, gdyż TUI Poland rośnie jednak zbyt szybko, co w wysokim sezonie może doprowadzićdo istotnych trudności — mówi Andrzej Betlej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy