TUP straci na podwyżce cen paliw
POWOLNA AGONIA: Zdaniem Władysława Sobańskiego, prezesa TUP, kolejna podwyżka cen paliw to gwóźdź do trumny większości krajowych przewoźników. Stały wzrost kosztów obniża bowiem i tak już bardzo niską rentowność. fot. ARC
Trans Universal Poland jest dotychczas jedynym przedstawicielem spedytorów notowanym na GPW. Zdaniem analityków, ogłoszone na początku sierpnia podwyżki cen paliw dodatkowo skomplikują i tak już nieciekawą sytuację finansową spółek zajmujących się transportem drogowym.
Jak uważa Władysław Sobański, prezes Trans Universal Poland, kolejna podwyżka ceny paliw niekorzystnie wpłynie na wynik finansowy zarządzanej przez niego spółki. Prezes dodaje równocześnie, że stały wzrost cen paliw doprowadzić może do bankructwa wiele mniejszych firm transportowych.
— Koszty paliwa to około 30 proc. wszystkich kosztów i mają one istotny wpływ na wynik finansowy. Wzrost jego ceny to jeden z głównych czynników spadku rentowności. Widać to w osiąganych wynikach, które są znacznie słabsze od prognozowanych — tłumaczy prezes TUP.
Drugi z ważnych czynników, negatywnie oddziałujący na prowadzoną działalność, jest efektem zeszłorocznego kryzysu rosyjskiego i spadku liczby przewozów na tamtych trasach.
— W 1998 roku około 35 proc. naszych przewozów realizowane było na trasach wschodnich, obecnie praktycznie nie prowadzimy działalności w tamtej części Europy. Podobnie jest z innymi przewoźnikami. Do momentu załamania gospodarczego w Rosji, polscy spedytorzy mieli dominującą pozycję w tej części naszego kontynentu. Zachodniej konkurencji, ze względu na duże ryzyko, w ogóle nie było — dodaje prezes.
NA NIEKORZYŚĆ przewoźników przemawia także wysoka wartość złotego w stosunku do niemieckiej marki, która na rynku usług transportowych traktowana jest jako waluta rozliczeniowa. Skutkiem tego jest wzrost kosztów złotowych i malejąca suma przychodów markowych za wykonane usługi.
TRANSPORT międzynarodowy stanowi największe źródło przychodów Trans Universal Poland. Jego udział w strukturze sprzedaży oscyluje w granicach 90 proc. W pierwszym półroczu tego roku spółka zanotowała słabsze wyniki od ubiegłorocznych. Przychody ze sprzedaży w ujęciu narastającym wyniosły 13,6 mln zł i były niższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku o 4,1 proc. Mniejsze przychody, a przede wszystkim wzrost ich kosztów, wpłynęły na powstanie straty na działalności operacyjnej. Na koniec czerwca wyniosła ona prawie 300 tys. zł, gdy przed rokiem był to zysk rzędu 860 tys. zł. Spółce udało się jednak uzyskać zysk netto, który po sześciu miesiącach zamknął się kwotą 132 tys. zł. Analogiczna wartość rok wcześniej wyniosła 218 tys. zł. W całym ubiegłym roku przychody ze sprzedaży zamknęły się kwotą ponad 27,6 mln zł, zaś zysk netto wyniósł 144 tys. zł.
— Mamy nadzieję, że kolejne miesiące będą lepsze, szczególnie IV kwartał. Rok powinniśmy, mimo nie sprzyjającej koniunktury, zamknąć na plusie — twierdzi Władysław Sobański.
GŁÓWNYM udziałowcem spółki jest Universal (85,41 proc. głosów na WZA). Prezes Sobański nie wyklucza tym samym, że zarządzana przez niego firma może, z uwagi na problemy finansowo-prawne Universalu, zostać sprzedana. Podkreśla jednak, że nie było w tej sprawie dotychczas prowadzonych żadnych rozmów. Na razie spółce nie jest potrzebny inwestor.
— Dla spółki nie jest najważniejsze to, kto ją będzie kontrolował. Istotne jest, by mogła działać i generować zyski. W naszym przypadku niebagatelną natomiast sprawą jest pełne wykorzystanie taboru — konkluduje Władysław Sobański.