TVP ostro gra z Ekstraklasą

Na finiszu przetargu publiczny nadawca próbuje mocno obniżyć cenę za prawa do pokazywania piłkarskiej ligi.

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • Jaka jest najnowsza propozycja finansowa TVP?
  • Czy do gry może wrócić Polsat?

TVP ostro gra z Ekstraklasą

opublikowano: 07-11-2018, 22:00

Na finiszu przetargu publiczny nadawca próbuje mocno obniżyć cenę za prawa do pokazywania piłkarskiej ligi.

Dzisiaj dojdzie do spotkania przedstawicieli TVP i Ekstraklasy, podczas którego publiczny nadawca ma przedstawić nową ofertę zakupu praw medialnych — wynika z ustaleń „PB”. Instytucja kierowana przez Jacka Kurskiego na finiszu negocjacji zagrała bardzo ostro, stawiając organizatora rozgrywek pod ścianą. Jeszcze kilka tygodni temu wszystko wskazywało na to, że prawa przejmie konsorcjum NC+ i TVP, płacąc — według nieoficjalnych informacji portalu Weszlo. com — 250 mln zł (platforma miała wyłożyć 180 mln zł, a publiczny nadawca — 70 mln zł). Siedem meczów każdej kolejki miały transmitować kanały NC+, a hit kolejki oraz skróty pozostałych meczów miały być w otwartym kanale publicznej telewizji.

ZMIANA PLANÓW:
ZMIANA PLANÓW:
Ekstraklasa, kierowana przez Marcina Animuckiego, po wielu miesiącach rozmów przygotowała pakiet praw zgodny z wizją z TVP, ale gdy miało dojść do podpisania umowy nadawca wycofał ofertę.
Fot. ARC

Piłkarskie środowisko takie warunki przyjęło entuzjastycznie. Po pierwsze — dlatego, że nowy kontrakt dawał o 100 mln zł więcej niż kończący się czteroletni, a po drugie — dlatego, że pokazywanie meczów w otwartym kanale oznacza znacząco większą oglądalność, co przekłada się na wpływy od sponsorów. Kilka dni temu nastroje diametralnie się zmieniły — pojawiły się informacje, że rada nadzorcza TVP nie wyraziła zgody na zakup. Jej decyzja nie oznacza jednak, że publiczna telewizja nie będzie pokazywała meczów.

„TVP cały czas jest gotowa do negocjacji z Ekstraklasą. Przygotowaliśmy ofertę, która wydaje się korzystna zarówno dla nadawcy publicznego, jak też dla Ekstraklasy. Mieliśmy poczucie, że oczekiwania Ekstraklasy były nakierowane bardziej na model biznesowy i nadawcę z kanałami „kodowanymi”, natomiast TVP daje dostęp do anten otwartych i kilkunastokrotnie większej liczby widzów niż kanały zamknięte. W naszej nowej ofercie musieliśmy to również wziąć pod uwagę i mamy nadzieję, że Ekstraklasa to uwzględni” — odpowiedziało na nasze pytania biuro prasowe TVP.

Komentarza Ekstraklasy nie udało nam się uzyskać.

Już wcześniej TVP pokazała, że gra twardo, bo choć podczas negocjacji mowa była o 70 mln zł, to ostateczna oferta opiewała na 65 mln zł — wynika z nieoficjalnych ustaleń „PB” (wyjściowa oferta Ekstraklasy to 100 mln zł). Wycofanie pierwotnej oferty to znacznie mocniejszy cios. TVP argumentuje, że dzięki większej oglądalności kluby zarobią na sponsorach, więc nadawca powinien też na tym skorzystać płacąc mniej. Według naszych ustaleń, nowa oferta ma opiewać na mniej niż 50 mln zł. Druga strona wskazuje, że duża oglądalność jest korzystna także dla TVP, bo może drożej sprzedać reklamy.

— Prezes TVP gra tak ostro, bo wie, że klubom bardzo zależy na pokazywaniu meczów w niekodowanej telewizji o dużym zasięgu — mówi osoba zbliżona do procesu negocjacji. Może jednak się okazać, że przelicytuje.

— Przez lata ligi nie było w otwartej telewizji, a jej wartość rosła. Pakiet, który zawiera hit kolejki, ma dużo większą wartość niż obecny pakiet należący do Eurosportu, i to musi być oodzwierciedlone w cenie. Kluby stracą na braku meczów w otwartej telewizji, ale TVP bardzo się nastawiła na piłkę i brak praw byłby głośną porażką prezesa — mówi nasz rozmówca.

Ekstraklasa nie jest pod ścianą. Na podpisania kontraktu ma czas do czerwca, a cztery lata temu o tej porze roku przetarg nie był nawet rozpoczęty. Może sprzedać prawa jedynie telewizji kodowanej i zainkasować premię za ekskluzywność. Możliwy jest także scenariusz meczów w otwartej telewizji bez TVP. Polsat wyrażał duże zainteresowanie Ekstraklasą. Problem w tym, że stacja Zygmunta Solorza jest zainteresowana tylko czteroletnim, a nie dwuletnim kontraktem. Rozpisanie przetargu na dwa lata było uzasadnione mundialem w Katarze, który wymusi rewolucję w terminarzu rozgrywek, ale było także ukłonem Ekstraklasy w kierunku NC+ i TVP, bo praktycznie wyeliminowało ich głównego konkurenta. W zamian kluby miały dostać wyższy kontrakt i mecze w publicznej telewizji.

— Czy to normalne, że publiczna instytucja negocjuje, umawia się, składa ofertę, po czym się z niej wycofuje? — pyta przedstawiciel jednego z klubów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki