Twardy rozwód zatrzyma transport

Wielka Brytania i UE przygotowują się na ewentualność twardego rozwodu. Taka możliwość poważnie niepokoi polskich przewoźników

 

MASA:
Zobacz więcej

MASA:

Przez port w Dover przewija się 2,5 mln ciężarówek rocznie. 1,4 mln wybiera drogę przez tunel pod kanałem La Manche. Przywrócenie kontroli granicznych oznaczałoby potężne utrudnienia i komplikacje. Fot. Bloomberg

Do końca października 2018 r. powinny się zakończyć negocjacje dotyczące zasad, na jakich Wielka Brytania opuści UE. Choć część z nich jest znana, środowisko polskich przewoźników drogowych jest poważnie zaniepokojone.

— Scenariusz „no deal brexit” uderzy przede wszystkim w te państwa członkowskie UE, które mają najbardziej rozbudowane relacje z Wielką Brytanią. Polska jest niestety w grupie państw podwyższonego ryzyka — podkreśla dr Przemysław Biskup, starszy analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes.

Potencjał chaosu

Na lipcowym posiedzeniu polski rząd zajmował się scenariuszami brexitu. Nie wykluczono fiaska negocjacji i twardego rozstania Wielkiej Brytanii z UE.

Wielka Brytania powinna opuścić unijne struktury do 29 marca 2019 r. Okres przejściowy, w którym mają obowiązywać dotychczasowe zasady współpracy, potrwa do końca 2020 r. Po tym czasie Wielka Brytania stanie się formalnie „państwem trzecim”. Skutki będą odczuwalne dla obywateli i przedsiębiorstw zarówno w UE, jak i Wielkiej Brytanii i będą dotyczyły wszystkich aspektów, np. przywrócenia kontroli na granicach, handlu, ważności dotychczas obowiązujących umów i certyfikatów czy przekazywania danych.

— Jeżeli chodzi o konsekwencje braku porozumienia, czyli tzw. no deal brexit, trzeba mieć na uwadze ogromny potencjał chaosu. Traktat UE stanowi, że po upływie okresu negocjacyjnego Wielka Brytania traci wszystkie prawa i obowiązki państwa członkowskiego. To oznacza, że przestają obowiązywać wszystkie procedury prawne, celne i biurokratyczne, które dotychczas sterowały współpracą w UE. To będzie duży problem, przynajmniej w krótkim okresie. Z kolei długookresowo najprawdopodobniej mocno utrudni wypracowanie docelowych rozwiązań — mówi dr Przemysław Biskup.

Twardy brexit poważnie zakłóci wymianę handlową. Oznacza problemy dla całej unijnej branży transportu międzynarodowego. Z danych przekazanych przez brytyjskie stowarzyszenie przewoźników wynika, że liczba drogowych przewozów międzynarodowych do i z Wielkiej Brytanii wynosi rocznie około 2,5 mln przejazdów (tam i z powrotem) promami przez Dover i około 1,4 mln przejazdów (tam i z powrotem) pociągami tunelem pod kanałem La Manche. 80 proc. przejazdów wykonują pojazdy ciężarowe niezarejestrowane w Wielkiej Brytanii, z czego 23 proc. polscy przewoźnicy.

— Diagnozujemy trzy obszary trudności: dostęp do rynku brytyjskiego, swobodny przepływ osób, przede wszystkim naszych kierowców zawodowych, oraz przekraczanie granic, czyli sprawy celne. Mamy nadzieję, że nie powrócimy w relacjach z Wielką Brytanią do systemu zezwoleń, a kabotaż chociaż w części pozostanie liberalny. Chcielibyśmy, aby nasi kierowcy, w tym także ci z ukraińskim obywatelstwem, nie byli ograniczani w kwestii przekraczania granicy czy czasu przebywania na terenie Wielkiej Brytanii. Oczekujemy też, że formalności celne będą efektywne i sprawnie realizowane. Oczywiste jest jednak, że już samo przywrócenie procedur celnych utrudni transport międzynarodowy — sformalizuje go, wydłuży czas przewozu i znacząco podwyższy jego koszty— uważa Joanna Popiołek, zastępca dyrektora departamentu transportu ZMPD.

Rozsądek zwycięży

Nie tylko formalności celne staną się kłopotem przewoźników. Dojdą jeszcze dodatkowe, czasochłonne obowiązki, np. powiadomienia przed przybyciem towarów, czy kontrole weterynaryjne i fitosanitarne.

— Nie zanosi się przy tym na to, że rozwiązany będzie „stary” problem, czyli kłopoty z nielegalnymi imigrantami — dodaje Joanna Popiołek Czarny scenariusz dla transportu zakłada, że negocjacje się nie powiodą, nie określimy zasad okresu przejściowego i już w marcu 2019 r. Wielka Brytania stanie się dla nas tzw. krajem trzecim, tak jak Turcja czy Rosja. \

— To byłby poważny problem dla całego łańcucha dostaw, ale to transport jako pierwszy będzie musiał się z tą sytuacją konfrontować. Pozostaje nam liczyć na rozsądny kompromis negocjatorów po obu stronach kanału La Manche — uważa Joanna Popiołek.

Andrzej Szymański, dyrektor zarządzający firmy Dartom, jest niemal pewien, że zwycięży rozsądek.

— Jestem umiarkowanym optymistą. Wydaje mi się, że żadnej stronie nie opłaca się tworzyć dodatkowych barier w wymianie towarowej — mówi Andrzej Szymański.

Dodaje jednak, że polityka nie opiera się na logice i wyniku finansowym.

— Jeśli negocjacje zakończą się fiaskiem, to przywrócenie procedur celnych w dwustronnej wymianie byłoby katastrofą dla branży transportowej. Oznacza to dodatkowe kontrole i czas niezbędny na ich przeprowadzenie. Wystarczy przyjrzeć się przeprawom promowym Calais — Dover, żeby zrozumieć, z jaką masą transportową mamy do czynienia. Dodatkowe kontrole spowodują gigantyczne korki. W konsekwencji — olbrzymi wzrost kosztów transportu i spadek wymiany towarowej — podsumowuje Andrzej Szymański.

Weź udział w "XV Forum Polskich Menedżerów Logistyki POLSKA LOGISTYKA", 2-3 października 2018 r., Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Twardy rozwód zatrzyma transport