Twórca Marcpolu podejrzany

opublikowano: 06-12-2018, 22:00

Marek M., niegdyś jeden z najbogatszych Polaków, usłyszał zarzut płatnej protekcji. Prokuratura chce, by trafił do aresztu.

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga przedstawiła zarzut tzw. płatnej protekcji Markowi M., założycielowi i byłemu prezesowi znanej sieci sklepów Marcpol, która zbankrutowała ponad dwa lata temu. Śledczy potwierdzili więc ustalenia Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA), według których biznesmen „za obietnicę korzyści majątkowej w wysokości kilkuset tysięcy złotych” podjął się pośrednictwa w załatwieniu przekształcenia około 10 hektarów działek rolnych na inwestycyjne — z możliwością ich zabudowy na m.in. hotele. Miał się powoływać na osobiste wpływy w jednym z mazowieckich samorządów (nieruchomość, o którą chodzi, leży w bezpośredniej bliskości portu lotniczego Warszawa-Modlin).

— Marek M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu oraz złożył obszerne wyjaśnienia w znacznej części sprzeczne z pozostałym zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym. Po przesłuchaniu prokurator zdecydował o skierowaniu do sądu wniosku o zastosowanie wobec podejrzanego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy — informuje Marcin Sadoś, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, dodając, że Markowi M. grozi do ośmiu lat więzienia.

Wcześniej Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej CBA zastrzegał, że do popełnienia przestępstwa płatnej protekcji nie jest konieczne faktyczne posiadanie wpływów, wystarczy, że podejrzany na takie wpływy się powołuje lub utwierdza w ich istnieniu. Dodał, że funkcjonariusze CBA będą badać, czy w przypadku Marka M. były to wpływy faktyczne czy fikcyjne. Tymczasem, jak informowaliśmy w ostatnich tygodniach w „PB”, prokuratura w kilku odrębnych postępowaniach przygląda się również innym działaniom Marka M. Chodzi głównie o transakcje, które kierowany przez niego Marcpol zawierał z członkami rodziny Marka M. i podmiotami powiązanymi. Śledczy podejrzewają, że biznesmen mógł dopuścić się karalnej niegospodarności i pokrzywdzenia wierzycieli. Na razie jednak śledztwa toczą się w sprawie, a nie przeciwko komukolwiek. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Twórca Marcpolu podejrzany