Robert Jaś, jeden z dwóch założycieli warszawskiej firmy Metropolitan Investment (MI), mającej około ćwierć miliarda złotych długów wobec inwestorów z tytułu obligacji i udziałów w nieruchomościowych spółkach celowych, przed świętami Bożego Narodzenia ma powody do zadowolenia. Prokuratura Regionalna w Poznaniu zgodziła się, by opuścił areszt tymczasowy, w którym przebywał od lipca 2020 r.
- Cieszę się, że argumentacja wskazywana przeze mnie i obrońców spotkała się ze zrozumieniem ze strony prokuratury. Doświadczenie pokazuje, że w sprawach gospodarczych, w których materiał dowodowy oparty jest przede wszystkim na dokumentach, tymczasowy areszt nie powinien być stosowany. A na pewno w żadnym wypadku nie powinien trwać tak długo – komentuje Robert Jaś.

Za kratkami wciąż przebywa natomiast Łukasz Włodarczyk, prezes i drugi z twórców MI, któremu, tak jak Robertowi Jasiowi (obaj wyrażają zgodę na podawanie ich pełnych danych osobowych), prokuratura zarzuca oszukanie prawie 1,5 tys. osób na ponad 250 mln zł. I w jego przypadku, jak wynika z informacji “PB”, może się to jednak wkrótce zmienić.
- Potwierdzam, że prowadzone są z prokuraturą zaawansowane rozmowy, dotyczące możliwości zmiany aresztu tymczasowego na wolnościowe środki zapobiegawcze – przyznaje Paweł Sawicki, obrońca Łukasza Włodarczyka.
Robert Jaś, od 2016 r. do 2018 r. wiceprezes, a potem szef rady nadzorczej Metropolitana, objęty został dozorem policyjnym, zakazem opuszczania kraju połączonym z odebraniem paszportu oraz poręczeniem majątkowym. Wartość kaucji śledczy określają na „ponad 1 mln zł”, a z naszych informacji wynika, że składa się na nią gotówka oraz hipoteka na nieruchomości.
Robert Jaś wyszedł na wolność niedługo po tym, jak – co ujawniliśmy w „PB” – podjął w areszcie głodówkę. A jego obrońca Tymon Kulczycki tłumaczył na naszych łamach, że był to wyraz protestu przeciwko „bezkrytycznie powtarzanym zarzutom, bezzasadnie przedłużanemu długotrwałemu aresztowi i brakowi realnej kontroli ze strony sądów”.
Czy decyzja śledczych ma związek z tą głodówką?
– Absolutnie nie – zapewnia Anna Marszałek, rzeczniczka prasowa Prokuratury Regionalnej w Poznaniu.
Robert Jaś i Łukasz Włodarczyk nie przyznają się do stawianych im zarzutów oszustwa, podkreślając m.in., że Metropolitan prowadził zapowiadane inwestycje nieruchomościowe, a większość z nich zrealizował do końca. Oraz, że wciąż dysponuje aktywami, które mogą pozwolić na spłatę gigantycznych długów wobec inwestorów.
Sądy podejmujące kolejne decyzje o przedłużaniu aresztów obu menedżerów uznawały jednak, że spełniona była przesłanka znacznego stopnia uprawdopodobnienia, iż popełnili zarzucane im przestępstwa. A Jan Hambura, zarządca przymusowy MI oraz ponad 50 innych spółek, powiązanych z Metropolitanem, konsekwentnie twierdzi, że aktywa grupy są „znacząco niższe” niż jej zobowiązania.