Protest głodowy twórcy Metropolitana

Dawid TokarzDawid Tokarz
opublikowano: 2021-11-29 20:00

Po kolejnym przedłużeniu aresztu Robert Jaś, współzałożyciel spółki z gigantycznym garbem długów wobec inwestorów, podjął głodówkę protestacyjną.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • od kiedy w areszcie przebywają Łukasz Włodarczyk i Robert Jaś, założyciele spółki Metropolitan Investment, która jest winna inwestorom 0,25 mld zł
  • jak obrońca Roberta Jasia tłumaczy podjęcie przez niego głodówki protestacyjnej
  • co ma do powiedzenia w tej sprawie prokuratura

Łukasz Włodarczyk i Robert Jaś, założyciele warszawskiej firmy Metropolitan Investment (MI), która ma około ćwierć miliarda złotych długów wobec inwestorów z tytułu obligacji i udziałów w działających na rynku nieruchomości spółkach celowych, przebywają w areszcie od prawie półtora roku. Robert Jaś ma tego dość.

— Mój klient podjął protest głodowy. To wyraz protestu przeciwko bezkrytycznie powtarzanym zarzutom, bezzasadnie przedłużanemu długotrwałemu aresztowi i brakowi realnej kontroli ze strony sądów — mówi Tymon Kulczycki, jego obrońca.

Z podniesioną przyłbicą:
Z podniesioną przyłbicą:
Robert Jaś, wiceprezes, a potem szef rady nadzorczej Metropolitan Investment, oraz Łukasz Włodarczyk, prezes, zgodnie twierdzą, że są niewinni. Obaj też wyrażają zgodę na publikację ich wizerunku oraz pełnych danych osobowych

Obrońca swoje, śledczy swoje

Prokuratura Regionalna w Poznaniu zarzuca twórcom MI oszukanie prawie 1,5 tys. osób na ponad 250 mln zł.

— Przy przestępstwie oszustwa trzeba wykazać zamiar — w przypadku obligacji to, że ktoś zbiera pieniądze na projekty, których wcale nie ma zamiaru zrealizować. Tymczasem Metropolitan prowadził zapowiadane inwestycje, a większość zrealizował do końca. Mimo to sądy przedłużają areszt, tym samym nie dokonując prawdziwej weryfikacji wniosków prokuratury. Świadczy o tym choćby powielanie w postanowieniach sądu błędów prokuratury co do podstawowych okoliczności sprawy — twierdzi Tymon Kulczycki.

Co na to poznańscy śledczy? Do głodówki Roberta Jasia się nie odnoszą, wskazując jedynie, że dysponują opinią, zgodnie z którą w obecnym stanie zdrowia może przebywać w warunkach izolacji. Podkreślają, że decyzje w sprawie przedłużania aresztów podejmują sądy.

— Tym samym uznając, że spełnione są przesłanki uzasadniające stosowanie tego środka, czyli znaczny stopień uprawdopodobnienia sprawstwa podejrzanego w zakresie przedstawianego zarzutu, grożąca mu surowa kara oraz obawa matactwa procesowego — mówi Anna Marszałek, rzeczniczka prasowa Prokuratury Regionalnej w Poznaniu.

Końca nie widać

W odręcznie napisanym w areszcie liście, przesłanym do „PB” kilka miesięcy temu, Robert Jaś przekonywał też, że śledztwo w sprawie MI jest prowadzone przewlekle, m.in. z powodu ciągle zmieniających się prokuratorów, a przetrzymywanie go w areszcie uniemożliwia realizację kontraktów spółek z grupy, której aktywa „opiewają na ponad 300 mln zł”. I on, i Łukasz Włodarczyk już rok temu zapewniali też na naszych łamach, że będąc na wolności byliby w stanie spłacić gigantyczne długi wobec inwestorów.

Mocno powątpiewa w to Jan Hambura, zarządca przymusowy MI oraz ponad 50 innych spółek powiązanych z Metropolitanem, według którego aktywa grupy są „znacząco niższe” niż jej zobowiązania. Na szybki koniec śledztwa nie ma co liczyć — już jest przedłużone do kwietnia 2022 r. Kiedy prokuratura może uznać, że stosowanie aresztu wobec twórców MI nie będzie już potrzebne? To pytanie nie doczekało się konkretnej odpowiedzi poznańskich śledczych.