Łukasz Włodarczyk i Robert Jaś, założyciele warszawskiej firmy Metropolitan Investment (MI), która ma około ćwierć miliarda złotych długów wobec inwestorów z tytułu obligacji i udziałów w działających na rynku nieruchomości spółkach celowych, przebywają w areszcie od prawie półtora roku. Robert Jaś ma tego dość.
— Mój klient podjął protest głodowy. To wyraz protestu przeciwko bezkrytycznie powtarzanym zarzutom, bezzasadnie przedłużanemu długotrwałemu aresztowi i brakowi realnej kontroli ze strony sądów — mówi Tymon Kulczycki, jego obrońca.

Obrońca swoje, śledczy swoje
Prokuratura Regionalna w Poznaniu zarzuca twórcom MI oszukanie prawie 1,5 tys. osób na ponad 250 mln zł.
— Przy przestępstwie oszustwa trzeba wykazać zamiar — w przypadku obligacji to, że ktoś zbiera pieniądze na projekty, których wcale nie ma zamiaru zrealizować. Tymczasem Metropolitan prowadził zapowiadane inwestycje, a większość zrealizował do końca. Mimo to sądy przedłużają areszt, tym samym nie dokonując prawdziwej weryfikacji wniosków prokuratury. Świadczy o tym choćby powielanie w postanowieniach sądu błędów prokuratury co do podstawowych okoliczności sprawy — twierdzi Tymon Kulczycki.
Co na to poznańscy śledczy? Do głodówki Roberta Jasia się nie odnoszą, wskazując jedynie, że dysponują opinią, zgodnie z którą w obecnym stanie zdrowia może przebywać w warunkach izolacji. Podkreślają, że decyzje w sprawie przedłużania aresztów podejmują sądy.
— Tym samym uznając, że spełnione są przesłanki uzasadniające stosowanie tego środka, czyli znaczny stopień uprawdopodobnienia sprawstwa podejrzanego w zakresie przedstawianego zarzutu, grożąca mu surowa kara oraz obawa matactwa procesowego — mówi Anna Marszałek, rzeczniczka prasowa Prokuratury Regionalnej w Poznaniu.
Końca nie widać
W odręcznie napisanym w areszcie liście, przesłanym do „PB” kilka miesięcy temu, Robert Jaś przekonywał też, że śledztwo w sprawie MI jest prowadzone przewlekle, m.in. z powodu ciągle zmieniających się prokuratorów, a przetrzymywanie go w areszcie uniemożliwia realizację kontraktów spółek z grupy, której aktywa „opiewają na ponad 300 mln zł”. I on, i Łukasz Włodarczyk już rok temu zapewniali też na naszych łamach, że będąc na wolności byliby w stanie spłacić gigantyczne długi wobec inwestorów.
Mocno powątpiewa w to Jan Hambura, zarządca przymusowy MI oraz ponad 50 innych spółek powiązanych z Metropolitanem, według którego aktywa grupy są „znacząco niższe” niż jej zobowiązania. Na szybki koniec śledztwa nie ma co liczyć — już jest przedłużone do kwietnia 2022 r. Kiedy prokuratura może uznać, że stosowanie aresztu wobec twórców MI nie będzie już potrzebne? To pytanie nie doczekało się konkretnej odpowiedzi poznańskich śledczych.